
Jednoosobowy niemiecki projekt powstały w 2007 w Berlinie. Osiem wczesnych nagrań zebrano na nieoficjalnej składance "Omega Cen", wiele z nich znalazło się w lepiej dopracowanych wersjach na właściwym debiucie. Zawierał on ponad 56 minut ambientowej kosmicznej muzyki z okazjonalnymi zagrywkami tremolo i blackmetalowymi wrzaskami. Podczas gdy szwajcarski Darkspace prezentował surowy i agresywny styl, zapuszczając się jednocześnie w horror głębokiej przestrzeni, to Alrakis skupiał się na ogromie i pustce niezbadanego wszechświata. Ambient przenikał się z majestatycznymi syntezatorami drone`owymi, podczas gdy wokal starał łączyć się z harmonią dźwięków i nie był tu najważniejszy. W procesie produkcji nieco zaniedbano go w mixie, gdyż pwoinien być lepiej zintegrowany z muzyką, czasem niepotrzebnie wychodząc przed szereg. To nie było granie dla miłośników blastów czy częstych zmian tempa, tutaj ważna była powtarzalność motywów i transowy charakter dźwięków. Instrumentalny Gas Und Staub Zwischen Den Sternen urzekał niemal 10 minutami melancholijnych powolnych riffów z hipnotycznymi klawiszami podczas tej podróży w astralną nicość. Ostatnie dwa nomery NGC 6611 i NGC 3242 (Ghost Of Jupiter) to z kolei ponad 20 minut czystego ambientu. Samotność astronauty podróżującego przez międzygwiezdne wymiary została tutaj doskonale oddana. Album był przeznaczony dla specyficznej grupy fanów, nie szukających wyjątkowości ani oryginalności w żadnym sensie, bez wielkich niespodzianek ani wybitnych kompozycji. na szczęście nawet w wielokrotnie powtarzanych motywach A1V zawsze tarał się dodać jakieś nowe szczegóły. Była to muzyka nastroju, w której ogrom wszechświata z jednej strony przytłaczał, a z drugiej emanował swoim pięknem.
Po siedmiu latach przerwy ukazała się druga płyta, zawierając zasadniczo te same ogólne pomysł co poprzednio. Krążek skierowano do maniaków atmosferycznego black metalu (klawisze i kosmiczne motywy) i depresyjnego blacku (melancholijny nastrój i wolne tempa). W tym jednym wielkim 52-minutowym gitary pojawiały się tylko momentami. Letargiczny automat perkusyjny zabijał jakiekolwiek poczucie ruchu, fuzz gitarowy nie zapadał w pamięć, a prawie połowa albumu to po prostu ambient. Aby w pełni zrozumieć tą muzykę, potrzebna była wiedza o Eta Carinae - to podwójny układ gwiazd w gwiazdozbiorze Kila, oddalony o około 7500 lat świetlnych od Ziemi. Układ ten składa się z dwóch głównych gwiazd: głównej Eta Car A oraz wtórnej Eta Car B. Ta pierwsze jest masywnym niestabilnym lewiatanem podobnym do jasnej niebieskiej gwiazdy zmiennej. Te niestabilne gwiazdy są ponad sto razy masywniejsze od Słońca, a Eta Car A ma około 200 mas Słońca. Niebieskie gwiazdy zmienne mają stosunkowo krótki okres życia, który kończy się eksplozją jako supernowa, gdy całe ich paliwo zostanie zużyte. W rezultacie eksplozji zazwyczaj pozostaje czarna dziura. Kiedy Eta Car A eksploduje, supernowa będzie tak jasna, że obserwatorzy z Ziemi będą mogli zobaczyć ten spektakl w ciągu dnia. Z kolei Eta Car B ma około 50 mas Słońca i obraca się wokół Eta Car A po ekscentrycznej orbicie i robi to raz na 5 i pół roku. W momencie największego zbliżenia, te dwie gwiazdy maksymalnie na siebie oddziaływują, a wzajemna grawitacja obciąża mocno już niestabilną i dręczoną Eta Car A. Czasami na wskutek tych grawitacyjnych oddziaływań odrywają ogromne ilości materiału od gwiazdy głównej, co powoduje rozbłysk podobny do samej supernowej. Kiedy tak się dzieje, układ gwiazd staje się jednym z najjaśniejszych obiektów na nocnym niebie. Miało to miejsce choćby w 1837, a rozbłysk trwał 21 lat. Ta "Wielka Erupcja" stała się wówczas niemal tak samo jasna jak najjaśniejsza gwiazda na nocnym niebie, czyli Syriusz. Obecnie astronomowie mogą wykryć dalsze dowody erupcji z 1837 roku, obserwując fenonium zwane "echami świetlnymi". Wybuch miał miejsce ponad 180 lat temu, ale światło przez niego spowodowane jeszcze podobno odbija się od sąsiednich chmur pyłu. Tak więc kolos Alrakis odnosił się do tych "ech" stworzonych przez wybuch Eta Carinae w 1837. Kompozycja rozpoczynała się od dźwięków imitujących wybuch Eta Carinae. To echo było ostatecznie powoli zastępowane przez powolną symfonię pięknych kosmicznych pejzaży, które niosły ze sobą atmosferę całkowitego spokoju i urzekającego otoczenia. Podążając za źródłem echa i zbliżając się do mgławicy Eta Carinae pojawiał się kalejdoskopu zimnych chmur pyłu, gazów, gwiazd i żywych kolorów. Tuż przed dziesiątą minutą wkraczały gitara, bas, perkusja i wokale, obrazując widok tych dwóch potężnych układów gwiazd. To było niczym mix black metalu z funeral doomem, który z dodatkiem syntezatorów tworzył symfoniczne melodie o kosmicznej samotności i nieuchronnej zagładzie. W połowie 16 minuty słuchacz unosił się w pobliżu Eta Car A, tego głównego giganta unicestwienia i grozy, który teraz był spokojny w swoim uśpieniu. Eta Car B jednak powoli się zbliża, inicjując nagle gwałtowny wybuch jasnego światła i śmiercionośnego promieniowania. W 28 minucie powracały orkiestracje, perkusja i wokal - tym razem całkowicie udręczony, jakby opłakiwał śmierć kogoś lub czegoś. W 32 minucie smutne brzdąkanie gitar pojawiało się niby wiekozatrzaskiwanej trumny ciałem kogoś bliskiego. To była część, w której Alrakis interpretował proces przyszłej śmierci Eta Carinae – okrutny przewrót destrukcji i prawdziwej nieokiełznanej mocy. Od 40 minuty utwór opłakiwał ostateczną śmierć Eta Carinae i badał skutki tej tragedii za pomocą łagodnej relaksującej harmonii, w dość frapujący sposób kończąc tą fantastyczną podróż. Album mógł podejść miłośnikom Progenie Terrestre Pura, Mare Cognitum czy Midnight Odyssey - z pewnością nie była to pozycja dla słuchaczy rozproszonych lub niecierpliwych.
| ALBUM | ŚPIEW, WSZYSTKIE INSTRUMENTY |
| [1-2] | A1V |
A1V (ex-Adalwolf, ex-Tales Of Emptyness, ex-Finster)
| Rok wydania | Tytuł |
| 2011 | [1] Alpha Eri |
| 2018 | [2] Echoes From Eta Carinae |
