Fińska grupa powstała w 1989 w Rovaniemi. Nazwę zaczerpnęła od syryjskiego określenia Szatana. Wzorując się na prostocie Venom, Possessed i Sarcofagó, Beherit grał jeszcze prymitywniej i agresywniej co spowodowało, iż pierwsze wydawnictwa brzmiały niemal amatorsko, "odczłowieczając" dotychczasowe rozumienie metalu. Jednak nawet ta surowa forma przekazu ze zmodyfikowanym efektami i specyficznym wokalem Laiho zdobyła wierne grono zwolenników. Ekipa zaliczyła falstart pod postacią [2] na którym wbrew woli zespołu znalazła się EP-ka Dawn Of Satan's Millennium oraz trzeciej demówki "Demonomancy" z czerwca 1990, co lider skwitował "jako gówno w 99%". Pierwszy okres twórczości zamknął się pełnoprawnym [3], który był dość oryginalnym spojrzeniem na black metal. Beherit grał mocno transowo, ze sporą ilością rytualnych wstawek (Summerlands, Nuclear Girl), awangardowo brzmiących klawiszy czy demoniczno-szepczących wokali. Pod tą pokręconą płaszczyzną krył się black metal w postaci prymitywnej i bez wybiegania ponad dwa/trzy proste akordy (Black Arts, Salomon's Gate, The Gate Of Nanna). Finalny aczkolwiek spóźnionyu debiut Beherit to ciekawa pozycja w nurcie prymitywnego black metalu i mogła się spodobać tym, którzy poszukiwali okultystycznej otoczki w oparciu o oszczędne wykorzystanie instrumentarium.
Krytyka oraz problemy ze składem spowodowały, że Marko Laiho zaczął odcinać się od ówczesnej metalowej sceny i działać na własną rękę. Juz nagrany jednoosobowo [4] irytował zaprogramowaną perkusją, ale szczytem inkompetencji był [5], który tytuł zaczerpnął od Aleistera Crowley'a (pełny tytuł: House 418 Of 21st Century). Płyta zrywała z metalem jako takim, stawiając na muzykę elektroniczną, w tym głównie ambientowo-synthowe klimaty. Poza lekko mistyczną atmosferą, to granie miało niewiele do zaoferowania - kilka prostych sampli oraz mówionych wokali przetworzonych przez różnorakie efekty. Już w Tribal Death dawał o sobie znać monotonia i całość sprawia wrażenie obcowania z czymś amatorskim. Przeważają klawiszowe zagrywki w oparciu o 8-bitową konsolę gier video Pegasus, niby-złowieszcze inwokacje i elektroniczna łupanka. W efekcie, nawet jeśli trafiał się jakiś interesujący patent, to nie wynikało z tego nic bardziej sensownego, kiedy Laiho wałkowało go przez 4-6 minut. Wszystko przypominało raczej muzyczny szkic, niż pełnoprawny album. [6] brzmiał praktycznie identycznie, choć tym razem to zachłysnięcie się elektroniką nie zaowocowało dziełem tam kuriozalniym jak poprzednik. Niby zanikły pegasusowe melodyjki, a całość zyskała bardziej profesjonalne brzmienie, a w takich utworach jak We Worship czy Drawing Down The Moon pojawiły się prawdziwe instrumenty. Sęk w tym, że były to zalety tylko wtedy, kiedy nowy album zestawiało się z potworkiem poprzednim. To wciąz było lipne dark ambientowe plumkanie, które zdecydowanie bardziej kojarzyło się z zabawą nad programowaniem muzyki aniżeli z czymś poważnym. O ile jeszcze do Beyond Vision przewijała się marna dynamika i szeroka paleta efektów, to w drugiej połowie Laiho przedłużał utwory do ponad siedmiu minut, płyta snuła się bez celu.
14-letnia w działalności wpłynęła poztywnie na Beherit, gdyż [7] powracał do po całości do prymitywnego black metalu. Drobne ambientowe motywy pojawiły siętylko w Pagan Moon i Demon Advance, a w Pimeyden Henki skorzystano po raz pierwszy z chóralnych zaśpiewów. Poza tym przeważała sieczka z najwcześniejszych lat działalności, jakby te 20 lata przerwy były tylko dniem wczorajszym. Zaletą był fakt, że krążek brzmiał naturalnie i nie silił się na tanie sentymenty. Aranżacje sięgały do samych głębin Piekieł, ocierając się o ścianę dźwięku, cięte garażowe riffy, prostacką perkusję oraz pełnego jadu skrzeku Laiho. Rodzynkiem na tle tej łupaniny był zamykający wszystko wspomniany Demon Advance, który najmocniej wpisywał się w transowość z [3] i pomimo trwania aż 15 minut nie męczył. Reaktywowanemu zespołowi udało się zgrabnie nawiązać do swoich najbardziej rozchwytywanych czasów, a jednocześnie pokazać, że dało się to uczynić bez obciachu i nagrywania na zasadzie kopiuj-wklej. Na wydanym po 11-letniej przerwie [9] historia niestety zatoczyła koło. Beherit ponownie został jedorazowym projekt i ponownie porzucił metal na rzecz grania ambientowego. To było ponowne wejście do tej samej bezsensowenj rzeki. Najlepsze fragmenty typu Shadow Prayer, Ghost Visitor czy Sorrowers normalne zespoły może by użyły jako intro, ale 37 minut tego plumkania przeznoczono wyłącznie dla sado-masochistów. Całość wlekła się i nie zawierała żadnej puenty - te "utwory" dryfowały sobie gdzieś w oddali i nie posiadały żadnej głębi. Zamiast pełnoprawnej płyty, te brzmienia raczej nadawałyby się jako ścieżka dźwiękowa do niskobudżetowego dreszczowca.
[8] był właściwie debiutem nagranym w 19990 w studio "Ala Ky" w Rovaniemi przez Laiho i Pirinena. Dyskografię uzupełniały: składanka "Beast Of Beherit" z 1999 oraz dwuutworowa EP-ka Celebrate The Dead z 2012.

ALBUM ŚPIEW, GITARA, KLAWISZE GITARA BAS PERKUSJA
[1] Marko `Nuclear Holocausto` Laiho Jari 'Demon Fornication' Vaarala Jari `Sodomatic Slaughter` Pirinen
[3] Marko `Nuclear Holocausto` Laiho Santtu `Black Jesus` Siippainen Pekka 'Necroperversor' Virkanen
[4-6] Marko `Nuclear Holocausto` Laiho
[7] Marko `Nuclear Holocausto` Laiho Sami `Ancient Corpse Desekrator` Tenetz Pasi `Abyss Twisted Baptizer` Kolehmainen Jari `Sodomatic Slaughter` Pirinen
[9] Marko `Nuclear Holocausto` Laiho


Rok wydania Tytuł
1990 [1] Dawn Of Satan`s Millenium EP
1991 [2] The Oath Of Black Blood (kompilacja)
1993 [3] Drawing Down The Moon
1993 [4] Messe Des Morts EP
1994 [5] H418ov21.C
1995 [6] Electric Doom Synthesis
2009 [7] Engram
2011 [8] At The Devil`s Studio 1990 (kompilacja)
2020 [9] Bardo Exist

          

    

Powrót do spisu treści