
Hiszpański zespół założony w 2005 w Madrycie. Zadebiutował demówką "Ciclón" w 2008. Okazał się jedną z najlepszych i najciekawszych grup heavymetalowych nowej fali na krajowym konkurencyjnym rynku. Po dość udanej EP-ce, formacja zagrała ponad 50 koncertów supportując m.in. Warrant, Tankard, Onslaught, Mystic Prophecy i Bella Bestia. Trwający ponad 31 minut [2] oznaczał, że kwartet preferował formy krótkie i zwarte. Grupa nie rozwadniała i nie przedłużała na siłę swoich numerów, intensyfikując gitarowo ten czas, który sobie dawała dla uwypuklenia doprawdy udanych i interesujących melodii. Do tego dochodziła biegłość gitarzystów i solidny wokal Ranza. Pozytywne otwarcie w Caballeros Del Rock, potem grali ostrzej z heroicznym zacięciem i pełnymi fantazji solówkami w Manos Siniestras ze świetnym refrenem. Mogło się podobać wykorzystanie ciętych riffów w łączeniu z misternymi ornamentacjami w Criaturas De La Noche oraz ognista iberyjska interpretacja klasycznych riffów w przebojowym tytułowym Sol Naciente. Ciclón nie kopiował wprost ani grup NWOBHM, ani amerykańskiego tradycyjnego heavy, będąc raczej takim bardziej metalowym wyrażeniem hiszpańskiej klasyki wyrastającej z tradycji Barón Rojo czy Obús (Salvaje, mało interesujący Rock & Roll). Z drugiej strony jednak w znakomitym Palabras De Acero motoryka Tank aż buchała płomieniami, co zrobiono kapitalnie! Wysokoenergetyczny Matar Por Matar) wydawał się najlepszy aranżacyjnie na całej płycie. Wszystko zamykał stadionowy Por Ti z gościnnym udziałem wokalistów (Silver Solorzano z Muro, Javier Endara z Wild i Carmén Xina z Oker) i gitarzystów (Jose Garrido z Arwen i Javier Pastor z Wild - ten ostatni był również autorem okładki do płyty). Brzmienie znakomite i znany z Sentenced Mika Jussila słabą muzyką w swoim studio w Helsinkach się nie zajmował. Muzyce Ciclón nadał przekonujący kształt, łącząc tradycyjne zasady realizacji NWOTHM z wycyzelowanym basem i głośnej perkusji. Średnio-miękkie gitary posiadały akurat tyle ciężaru, by nie zniszczyć zwiewnego charakteru tej muzyki, mogącej ostatecznie podobac się fanom Tygers Of Pan Tang, wczesnego Samson czy nawet Witchfynde.
[3] nagrano z z nowym perkusistą Eduardo Cerverą i wydano nakładem madryckiej wytwórni Leyenda Records w grudniu 2015. Ekipa zagrała jeszcze bardziej energetyczny heavy na granicy powermetalu i postarała się o większą atrakcyjność melodii. Powstała płyta nowocześniejsza i z mniejszą ilością bezpośrednich odniesień do NWOTHM. W dynamicznym otwieraczu En Tu Celda w pewnym stopniu poszli drogą najlepszych numerów włoskiego Tarchon Fist z debiutu, także jeśli chodziło o styl gry gitarzystów. Obaj potrafili grać heavy metal, zdecydowanie wykorzystując drobne wartości. Sporo iberyjskiego stylu pojawiało się pośród klasycznych heavymetalowych motywów w romantycznym refrenie Basta Ya. Także Kamikaze wykazywał spore podobieństwa do wspomnianego Tarchon Fist, choć ta kompozycja już tak nie porywała. Zespół prezentował także uroczysty w części wstępnej heavymetalowy Las Voces Del Tiempo, który nagle zaczynał wybornie galopować w najlepszej amerykańskiej tradycji lat 80-tych. Średnie tempo w Hoy Como Ayer dążyło do niezłego refrenu, trzymając się głównych zasad NWOTHM, a w bardzo szybkim Luna De Lobos mocno wchodzili w estetykę powermetalową i tu zgrabnie wspierała ten pęd sekcja rytmiczna w stylu Red Wine. Potem dostojniej prowadzili rycerski Sigue Luchando z refrenem pod Tierra Santa, a nieco nowocześniej zespół podszedł do dynamicznego Fuera De Control, przy czym to przejście do refrenu zaaranżowano znakomicie i oryginalnie. Po części sentymentalny El Sueno De La Razón to rasowy metal z zapadającymi w pamięć popisami solowymi i pełnym pasji śpiewem Kike. Wszyscy zagrali znakomicie, a jako całość grupa wydawała się idealnie zgrana. Wokalista był sympatycznie rozkrzyczany, choć nie nadmiernie. Znów w Helsinkach cudów z brzmieniem dokonał Mika Jussila i aż przyjemnie posłuchać tej soczystej produkcji.
Na nagranym z nową sekcją rytmiczna [4], muzycznej magii jednakże nie było. Zresztą znamienna była już rysunkowa okładka w stylu Mägo De Oz - tak jaby w domu coś stworzono, co by po prostu chyba tylko zaistnieć. Kike co prawda nie zapomniał jak się śpiewa z zapałem godnym lepszej sprawy, ale stworzono tylko zbiór błahych rock-metalowych numerów w stylu latino, jakich co roku w Hiszpanii i Ameryce Południowej pojawiało się mnóstwo, a wszystkie były do siebie w melodiach niemal bliźniaczo podobne. Ten zespół potrafił tworzyć porywające heavymetalowe melodie, a tu skrzeczała radiowa oczywistość. Wśród tej cienizny wyróżniał się Desertor, w którym słychać było echa dawnego stylu zespołu, ale tylko echa. Gitarzyści grali sztywno, schematycznie i gdzieś zniknęły te fantastyczne duety i pojedynki. Solówki często wymęczone, ograne i mało czytelne. Nie można było podbić serc słuchaczy tak trywialnym rockowym kawałkiem jak Ciudad Perdida czy bezradnym tytułowym Magia. Niby-ognisty heavy metal wcale nie grzał w Vencerás. I tak do końca się nie działo nic ciekawego, aż do przeciętnej ballady Ultimo Tren, choć może i refren to jeden z jaśniejszych momentów tego albumu. Bardzo przeciętne to wszystko poza brzmieniem - znakomitym, soczystym i przejrzystym. Ciclón chciał ponownie zaistnieć i przypomnieć po latach, ale nie zaprezentował niczego godnego uwagi.
Dyskografię uzupełniały nagrania Sangre Inmortal oraz Ciclón ze splitu "Forjando El Acero Vol.1" z 2014 z Iron Curtain.
| ALBUM | ŚPIEW, GITARA | GITARA | BAS | PERKUSJA |
| [1-2] | Enrique `Kike` Ranz | Pablo Yagüe | Rubén Sánchez | Victor Castillo |
| [3] | Enrique `Kike` Ranz | Pablo Yagüe | Rubén Sánchez | Eduardo Cervera |
| [4] | Enrique `Kike` Ranz | Pablo Yagüe | Javi Endara | Matias De Vallejo |
| Rok wydania | Tytuł | TOP |
| 2010 | [1] Perdidos En El Tiempo EP | |
| 2012 | [2] Sol Naciente | |
| 2015 | [3] Fuera De Control | #25 |
| 2023 | [4] Magia |
