
Francuski duet założony w 2018 w Paryżu. Nazwa oznaczała "ruch człowieka w kierunku boga". Pierwszy album wzbudzał jeszcze mieszane uczucia, choć był zaskakująco dojrzały. Krążek przeplata złowieszcze szalone blackmetalowe riffy z hipnotycznymi rytmami i przejściami typowymi dla progresywnego rocka z lat 70-tych, często prowadząc do epickich finałów. Krążąc w tekstach wokół koncepcji ludzkiej śmiertelności, przestrzeni i doświadczeń poza ciałem, muzycy podjęli próbę podróży wgłąb ludzkiej świadomości. Wokal Rousse wahał się od chrapliwych wrzasków poprzez bulgoczące growle do enigmatycznego czystego śpiewu. Kwintesencją wczesnego stylu Epectase były dwa ostatnie numery: La Dédale Des Astres Et Des Ames oraz La Mer Pourpre - oba wchodziły na wysokie poziomy blackmetalowego crescendo, przywołując fale niepokoju i poczucie szaleństwa, nieodłączne od idei śmiertelności w entropijnym wszechświecie. Wnioskiem był ostateczny rozpad jaźni i pewność, że nikt nie ucieknie przed śmiercią, a pustka czeka nas wszystkich.
W listopadzie 2022 ukazał się nakładem własnym fenomenalny [3], odważniej osadzony na konglomeracie black metalu i rocka progresywnego. Vitriol zaczynał wszystko w niezwykły sposób - tajemniczymi organami, monotonnymi liniami basowymi i złowieszczym czystym wokalem - wszystko budowało niezwykłe napięcie, niczym w krautrocku lat 70-tych czy też Hawkwind, a to powolne narastanie atmosfery było niepodobne do niczego innego na tym albumie. Utwór przechodził w techniczny black metal, który Emperor tak dobrze tworzył w późniejszych etapach swojej kariery, zmieszany industrialnym bojowym tempem. Rousse zaczynał od angażującej niby-melodeklamacji na tle mruczącej elektroniki, aby potem skoczyć do gardłowego wrzasku. To stylistycznie zamieszanie było niezwykle ekscytujące, gdyż słuchacz nie miał pojęcia w którym kierunku utwór zaraz podąży. Intensywność struktur nie przestawała rosnąć, aż osiągała punkt krytyczny. Wokół dośc prostego motywu grupa zbudowała imponujące aranżacje o kosmicznej skali, płynnie przechodząc od mrocznych krajobrazów ambientowych do kaskad gitarowych leadów, świetlistych melodii i miażdżących rytmów. Confusion był znacznie bardziej reprezentatywny dla całości i niósł ze sobą progresywny black metal, poniekąd nasuwający skojarzenia z Isa Enslaved. Jednakże znowu ekipa wiodła fanów na manowce - frontman zdzierał gardło w klasyczny sposób, a perkusja pędziła w rytmie podwójnej sopki basowej. Po pierwszych czterech minutach numer doznawał transformacji, stawiając na świszczący elektronicznie kręgosłup i skomplikowane gitarowe frazy. Tempo zwalniało tu, wpuszczając trochę tlenu, ale minut, a później wchodził math metal z hiperskomplikowanymi riffami, aby w końcu zwolnić do prędkości drone metalu. Désillusion ukazywał najlepiej jak szybko muzycy dojrzali, aby w tak w pewny sposób eksplorować podjęte tematy. Ten progresywny black o zróznicowanych fakturach startował niemal thrash metalowym riffem, ale zaraz utwór wrzucał średnie tempa, aby wejść na rozległe terytoria żałobnego marszu, prowadzonego przez czyste gitary i dramatyczny wokal. Zamykający album Nécrose był jazdą bez trzymanki poprzez doom metal, shoegaze, aż do pierwotnego black metalu. Kompozycji nadano niezwykle niepokojący klimat, ze zmieniającymi się nieustannie tempami, w których gitary użyto bardziej do hałasu niż tworzenia riffów. To podskórne poczucie złośliwej agresji było podstępne i skuteczniejsze niż atak frontalny, zwłaszcza, że druga połowa utworu poruszająca swoim dramatyzmem. Płyty należało posłuchać kilkakrotnie, aby w pełni zgłębić długie i złożone aranżacje. Cztery kawałki trwały tylko ponad 44 minuty, ale można je było jednocześnie określić jako progresywne, awangardowe i psychodeliczne. Złożoność spotykała się tutaj z nowoczesnością, atmosfera z dysonansem, a kreatywność ze świadomością i wiedzą. Końcowy efekt osiągnięto zaplatając jeden wzór po drugim, w niekończącym się falowaniu dźwięku napędzanym przez dysharmonijne riffy i melancholijne arpeggia. Utalentowani i nie bojący się eksperymentów muzycy wzięli w pełni kontrolę nad dźwiękami w swoje ręce, a każda minuta [3] oferowała coś czego nie posiadał pierwszy album. W tej muzyce bardzo łatwo było się zatracić.
Emile Rousse śpiewał w doom/deathowym Horrid Remorse (EP-ka Rigged From The Start w 2024) i deathmetalowym Gruesome Pledge (EP-ka The Aftermath w 2025). Titouan Le Gal grał na gitarze w industrialno-sludge/deathowym Fange (Privation w 2023 i Perdition w 2024.
| ALBUM | ŚPIEW | WSZYSTKIE INSTRUMENTY |
| [1-3] | Emile `Avitus` Rousse | Titouan `Vague` Le Gal |
Emile Rousse (ex-Extravasion), Titouan Le Gal (Etxegina, Oes Galliath, Acedia Mundi)
| Rok wydania | Tytuł |
| 2019 | [1] Astres |
| 2020 | [2] The City That Fell Asleep EP |
| 2022 | [3] Nécroses |
