
Norweski zespół powstały jeszcze w 2011 w Molde. We wrześniu 2013 nagrał demówkę "Crystal Sword" w składzie: bracia Danielsen, Ormseth i perkusista Henrik Lorentzen. Marius Danielsen miał już na konice udany debiut Valley Of Doom i właściwie Eunomia to taka uproszczona wersja tego projektu w stylistyce symfonicznego powermetalu. Także tym razem do studia zaproszono imponującą liczbę gości: wokalistów (Henning Basse z Metalium, Robin Lundgren z Barque At Dante, Kimmo Perämäki z Celesty, Alessandro Conti z Luca Turilli`s Rhapsody) i gitarzystów (Wiktor Smolski, Jimmy Hedlund z Falconer i Esa Ahonen z Cryonic Temple). Suma talentów nie zawsze jednak prowadzi w efekcie do stworzenia wybitnej muzyki. Muzycznie całość to dosyć banalne odwzorowanie wczesnej Avantasii, choć brzmieniowo cięższe (Glory Of The King, Last Stand), mroczniejsze i z większą dawką epickiego fantasy. To prawie 80 minut muzyki, której opisywanie w sposób szczegółowy i oderwany od całości mijało się z celem, podobnie jak analizowanie jak spisali się konkretni goście. Chórki były oczywiście co najmniej bardzo dobre, ale już możliwości wokalne Petera Danielsena - ograniczone. Z całości wyróżniał się pompatyczny hymn Dangerous Times Ahead z fantazyjną solówką Smolskiego. Do miana pomniejszych hitów pretendowały Freedom Call i podchodzący pod niemiecki Majesty We Will Not Surrender. Wszystko zagrano sprawnie, a sam poziom kompozycji jak na kopiowanie Avantasii i Valley Of Doom - wysoki. W obrębie samych utworów sporo się działo, były klimatyczne fragmenty i nośne refreny. Jedyne co nie przekonywało to gra perkusisty Bronstada, który "opukiwał" swój zestaw za dużo i za często. Realizacja udana z soczystym brzmieniem, realnie powermetalowym w gitarowych partiach. Za mix i mastering odpowiedzialny był Angelo Buccolieri, znany ze współpracy z Magic Kingdom i Iron Mask, stąd spore podobieństwo Eunomii w tym aspekcie do wymienionych grup Petrossiego. Muzycznie nic nowego, jednak zagorzali fani wczesnego Helloween powinni być zadowoleni. Inni raczej pozostali obojętni i wyczekiwali kolejnych krążków Valley Of Doom.
Pięć lat później ukazał się drugi album. Prace posuwały się do przodu systematycznie, ale niezbyt szybko. Stopniowo zapraszano jak poprzednio do współpracy licznych gości, przy czym niektórzy zapowiadani ostatecznie się nie pojawili, ale zostali w większości godnie zastąpieni przez innych. Symfoniczny epicki fantasy power pozostał fundamentem stylu - trudno zresztą, by było inaczej skoro historia tu opowiedziana od razu zaczynała się w miejscu, w którym została przerwana. Szybki power w manierze włoskiej z niemieckim radosnym refrenem w manierze Abantasia/Freedom Call w The Search opowiadał Alessandro Conti z Twilight Force przy wsparciu Arnauda Ménarda (ex-Alkemyst) - przy jednakże mało oryginalnej melodii. Solówkę po raz pierwszy zagrał także Jimmy Hedlund (ex-Falconer), który w 2022 zagrał na solowej płycie Danielsena. Fanfarowo rozpoczynał się Gloroius, w którym zaśpiewał Artemij Riabowol z rosyjskiego December XII w towarzystwie Wenezuelczyka Ronny`ego Castillo - Rosjanin to kiepski wokalista od zawsze, piskliwie i bez polotu kopiujący styl Kiske. W uroczystym A New Dawn zaśpiewali sami bracia i powstała ciepła optymistyczna heroiczna opowieść. Mroku nieco przybywało w Battle Of The Overlook - numerze dłuższym i z zapadającym w pamięć refrenem. Bujał bezpretensjonalny Another Dimension z łagodnymi rockowymi zwrotkami i przebojowym refrenem, choć Danielsenowie zbytnio przekrzykiwali się w pewnym miejscu. Balladowy i majestatyczny My King głosem prowadził Matt Krais z amerykańskiego Shadowstrike i utwór świetnie rozkwitał w refrenie, bo zasadnicza melodia była mocno ograna i przeciętna. Clash Of Steel to klasyczny szybki powermetal szkoły włoskiej, ale znów uwierać mógł zupełny brak oryginalności. Carry On to zupełnie coś innego, szczególnie w kapitalnych zwrotkach. Riding Towards The SunsetRaise Our Banners - kompozycji przebojowej z rozległym refrenem i iększym udziałem elementów symfonicznych. W My Heart zaśpiewali Anders Sköld z Veonity i Olaf Hayer - zaskakująco wtopili się negatywnie do tego przeciętnego numeru. Na finał The Story Goes On i tu w roli głównej Ivan Giannini z Vision Divine - rzemieślniczy utwór, archetypowo-wtórny w stosunku do Keeperów i jak na finał dwuczęściowej historii pozbawiony klimatu. Brzmienie mniej interesujące niż na płycie pierwszej, gdzie mastering wypadł barwnie. Na tym albumie wrzucono w tle pastelowy plan symfoniczny. Goście spisali się różnie, nowy perkusista Alessandro Kelvin wypadł natomiast znakomicie. Peter Danielsen zaśpiewał lepiej niż można było oczekiwać, lecz bez innych wokalistów by tu sobie poradził. Poprzednia płyta była bliższa staremu Helloween, tutaj raczej zbliżono się do Kaledon.
Bracia Danielsen grali też w Anniken (Climb Out Of Hell w 2022) - pop-metalowym projekice Anniken Rasmussen (żony Mariusa).
| ALBUM | ŚPIEW, KLAWISZE | GITARA | GITARA | BAS | PERKUSJA |
| [1] | Peter Danielsen | Marius Danielsen | Magnar Winther Skorgenes | Alexander Ormseth | Sondre Sorensen Bronstad |
| [2] | Peter Danielsen | Marius Danielsen | Magnar Winther Skorgenes | Alexander Ormseth | Alessandro Kelvin |
Peter Danielsen / Marius Danielsen (obaj Darkest Sins), Alessandro Kelvin (Perc3ption)
| Rok wydania | Tytuł |
| 2018 | [1] The Chronicles Of Eunomia 1 |
| 2023 | [2] The Chronicles Of Eunomia 2 |
