
Niemiecki zespół założony w 1981 w Nadrenii-Westfalii. Zadebiutował dwiema demówkami w 1984: "Demo 1984" oraz "Tamed A Fist". [1] stanowił wypadkową teutońskiej bezkompromisowej toporności oraz elementów znanych z twórczości Venom, Jaguar i Raven. Większość numerów zamykała się w trzech minutach. Niemal rock`n`rollowy Expect No Mercy posiadał nadzwyczaj prosty refren, a delikatny posmak rycerski nadano ponuremu thrashującemu Soldiers On The Battle Way. Najwięcej wspólnego z angielskim graniem miał na pewno Slow Down w melodii i rytmice do złudzenia przypominającym utwory niektórych ekip NWOBHM oraz Heavy Traffic - trochę wolniejszy i z bardziej przystepną melodią. Wszystko wykonano poprawnie, nie wzbudzając jednak większych emocji. Najlepiej zaprezentował się perkusista Külpmann, gitarzysta Thoms natomiast nierówny i grający w niektórych solówkach rozpaczliwie (jak w przeróbce Paint It Black The Rolling Stones). Wokalista Stettner wypadł bez wyrazu i jego głos operujący w średnich rejestrach czasem ginął w ogólnie surowej i mętnej produkcji. Album wydała belgijska wytwórnia Mausoleum Records, nie zdołał on jednak uczynić zamieszania w czołówce i grupa straciła kontrakt płytowy. Nie zrezygnowała jednak z dalszej dzialalnosci i po 4 latach przygotowywania nowego repertuaru (w 1987 ukazało się jedynie demo "Ride The Sky") powróciła z kolejnym krążkiem i w nowym składzie.
Na [2] Expect No Mercy pozostali wierni stylistyce speedującego heavy/power, wprowadzili za to więcej melodii opartych na rock`n`rollu i nadali brzmieniu ostrości, rezygnując z nadmiernej surowości znanej z przeszłości. O ile jednak nowy gitarzysta Simonson wypadł jako sprawny rzemieślnik, to niestety Michael Cloud okazał się śpiewakiem fatalnym, zawodzącym wysoko z wymuszoną lekką szorstkością i aby go słuchać bez irytacji trzeba było lubić podobne głosy. Na materiał ponownie złożyły się głównie krótkie zwarte kompozycje, ale otwierał go ponad 8-minutowy Power Of Evil, gdzie wyrażenie typowej formującej się estetyki speed metalu można by było zawrzeć równie dobrze w przedziale trzech minut. Za klasyk w postaci Whole Lotta Love Led Zeppelin grupa przez wzgląd na wokalistę nie powinna się wcale zabierać, a szybkie rytmiczne power/speedowe numery w rodzaju Russians czy Vietcong oparto na mało pomysłowym riffowaniu. Wolniej i bardziej ponuro rozwijał się Sun Doesn`t Shine Anymore, ale tutaj Niemcy nie mieli zupełnie nic sensownego do zaoferowania. W zasadzie dwoma strawniejszymi numerami były tylko: swobodnie zagrany powermetalowy Indian Nightmare ze sporą dawką melodii oraz średnio-szybki International Lover, w którym Cloud aż tak bardzo nie drażnił, choć śpiewał znów wysoko. Na koniec śmieszył Hokus Pokus, nieoczekiwany w zabawnych wokalizach i ognistych zagrywkach solowych Simonsona. Tutaj Expect No Mercy wyluzowani na moment wymykali się sztywnym regułom, ukazując doprawdy ciekawe oblicze. Powstał przeciętny album, toporny na wzór ówczesnych metalowych płyt w tamtych czasach. Dynamiczne i wyraziste partie basu oraz grzmiąca perkusja mogłyby stanowić duże plusy, gdyby nie zawodzenie frontmana. Podobnie nijaki był [3], na ktorym frapowały jedynie inteligentnie wykonana okładka i ciekawy tytuł, po czym zawieszono działalność.
Basista Jörg Vitt kontynuował karierę w Area, w którym występował równolegle. Simon Simonson we współpracy z Simonem Sobkowiakiem założył projekt Simon (album Shiva w 1988), zagrał również na jedynym krążku Thunderstorm w 1989.
| ALBUM | ŚPIEW | GITARA | BAS | PERKUSJA |
| [1] | Eberhard Stettner | Frank Thoms | Jörg Vitt | Mike Külpmann |
| [2-3] | Michael Cloud | Simon Simonson | Jörg Vitt | Mike Külpmann |
| Rok wydania | Tytuł |
| 1984 | [1] Steelbreed |
| 1988 | [2] Watch Your Ears And Save Your Neck We Are Back To Our Second Attack! |
| 1990 | [3] The Dreams of Marquis De Sade |
