Australijski zespół założony w 1970 przez Maloney`a (ur. 18 sierpnia 1945; ex-The Vibratones, ex-Billy Thorpe And The Aztecs). Vince przyleciał w 1965 do Anglii mając nadzieję szybkiego założenia nowej grupy. Wpierw poznał w Londynie braci Gibb i od 1966 stał się pełnoprawnym członkiem Bee Gees, z którą to ekipą nagrał cztery albumy (m.in. kompozycja jego autorstwa Such A Shame). Ambicje gitarzysty były jednak dużo większe niż stanie za plecami śpiewających braci. Chciał też grać więcej bluesa i nie do końca przekonywało go to co pisał Barry Gibb. Podczas tournee promującego płytę Idea Vince zdecydował się odejść, a zastąpił go Alan Kendall (ex-Toe Fat). Maloney na krótko podjął jeszcze współpracę z Ashton, Gardner & Dyke, ale już wówczas zaczął pracować na własny rachunek. W czerwcu 1970 Vince wrócił do Sydney po telefonicznej rozmowie z basistą Teddy`m Toi (znał go z czasów Aztecs). Teddy przybył do Australii z Nowej Zelandii pod koniec lat 50-tych, on też polecił nowozelandzkiego perkusistę Johnny`ego Dicka. Skład uzupełnił śpiewający gitarzysta Doug Parkinson (ur. 30 października 1946). Nagranym materiałem zainteresowała się stosunkowo młoda (działająca dopiero od 1967) amerykańska wytwórnia płytowa MCA Records. Będąc pod ich opieką i z hasłem "Największe odkrycie australijskiego rocka", Fanny Adams (nazwa nawiązywała do imienia i nazwiska ośmioletniej dziewczynki zamordowanej w okrutny sposób w 1867) ruszyli w trasę koncertową, zaliczając m in. prestiżowy "The Myponga Festival" w styczniu 1971. Fani z ogromną niecierpliwością czekali na album, choć szefowie MCA zwlekali dobrych kilka miesięcy z jego wydaniem. W końcu w czerwcu 1971 krążek ukazał się jednocześnie w Australii, Wielkiej Brytanii i USA.
Na płycie dominowało wolne, choć ciężkie blues-rockowe granie z elementami progresji przeplatane akustycznymi fragmentami, jakby w studio spotkali się Led Zeppelin i Sir Lord Baltimore. Siedem utworów i 40 minut naprawdę solidnej porcji muzyki. Przede wszystkim zwracało uwagę doskonałe brzmienie płyty. Na pierwszy plan wybijała się świetna gra basisty i kapitalny charakterystyczny wokal. Płyta obfitowała w wiele smaczków, które odkrywało się z każdym kolejnym przesłuchaniem, choć na pierwszy rzut to granie wydawało się proste i nieskomplikowane. Zaczynało się od Ain`t No Loving Left, w którym po kilku sekundach akustycznej gitary, wchodziła potężna sekcja rytmiczna. Numer toczył się bez pośpiechu niczym walec drogowy, a w trzeciej minucie wchodził Maloney z pełną werwy solówką. Po doskonałym wstępie wydawać się mogło, że grupa pójdzie za ciosem serwując nam kolejnego heavy-rockowego killera. Tymczasem jako drugą wrzucono pełną przestrzeni balladę Sitting On Top Of The Room - blisko dziesięć minut pięknego heavy/progresywnego grania z przejmująco smutnym wokalem Parkinsona, delikatną linią basu i perkusją gdzieś w tle. Następne nagrania utrzymano w konwencji solidnego heavy/blues-rocka. W Yesterday Was Today uważni słuchacze mogli doszukać się wpływów Atomic Rooster, zaś Got To Get A Message To You zahaczał o stylistykę Free. Ciężki prosty riff prowadził Mid Morning Madness, zaś całą płytę zamykał dynamicznie zagrany bluesowy They`re All Losers Honey z kapitalną solówką na zakończenie i hipnotycznym wokalem, od którego ciężko się było uwolnić. Kiedy milkły ostatnie dźwięki czuć było niedosyt, że album już się skończył. Największą zaletą tej płyty była prostota - skromnymi środkami wyrazu i bez silenia się na zawiłe aranżacje, muzycy stworzyli utwory ciekawe i solidne. Nies spełniły się jednak przewidywania australijskich recenzentów i Fanny Adams nie zagrozili pozycji Led Zeppelin, ale ich dzieło śmiało zaliczyć można do szeroko pojętego kanonu heavy-rocka. Szkoda, że szybko drogi muzyków definitywnie rozeszły się i nie było ciągu dalszego. Wcześniej wszystko poprzedził pożar w "Caesar's Palace" - jednej z dyskotek w Sydney - podczas którego zniszczeniu uległy instrumenty muzyków.
Doug Parkinson zagubił się muzycznie - wydał co prawda sporą ilość singli i cztery solowe albumy, ale głównie z banalnym popem (No Regrets w 1973, Heartbeat To Heartbeat w 1983, Reflections w 1986 oraz Somewhere After Midnight w 2005. Johnny Dick wydał solowo singiel The Warrior / She Was My Babe w 1975.

ALBUM ŚPIEW, GITARA GITARA BAS PERKUSJA
[1] Doug Parkinson Vince Melouney Teddy Toi Johnny Dick


Rok wydania Tytuł
1971 [1] Fanny Adams

Powrót do spisu treści