Argentyński duet powstały w 2004 w Buenos Aires. Zaprezentował mistyczny mix ambientu i funeral doomu. Utwory budowały wolne monotonne gitarowe riffy, partie przełamujące co bardziej funeralne momenty, wszechobecne klawisze (dominujące w ambientowych fragmentach) i okazjonalny growling w tle. Muzycy wszystkich tych leksykonowych elementów użyli jednak w specyficznie abstrakcyjny sposób. Przy pierwszym kontakcie, niewiele w tej muzyce miało sens i w zasadzie każdy element tych płyt mógł zostać losowo wybrany przez swoją dziwaczność. Wokal występował rzadziej niż w większości funeral doomowej konkurencji, a ryk Simona miał raczej udręczony charakter spod powierzchni oceanu niż taki, który by dobiegał z zatęchłej krypty. Riffy gitarowe nie były zbyt mocno podkreślone, czasami słuchacz ledwo zwracał na nie uwagę. Czyste gitary były zdecydowanie najbardziej podkreślonym melodyjnym głosem, górującym miejscami nawet ponad doskonałym i zróżnicowanym brzmieniem syntezatorów. Zagadkowa perkusja MIDI została ewidentnie zaprogramowana przez kogoś, kto nie miał pojęcia jak właściwie komponować bębny. Ten automat perkusyjny zaprogramowano w celu oddania dziwnych i pokręconych schematów rytmicznych z naciskiem na talerze, podczas gdy werbel i bęben basowy istniały gdzieś na amatorskim marginesie. W rezultacie Fungoid Stream użył dość prostych akustycznych melodii i niewątpliwie osobliwego poczucia rytmu w programowaniu. Melodyjność albumów była urzekająca - w zasadzie zamiast typowych harmonii doomowych, duet postawił na nieubłagany kosmiczny mistycyzm, wynikający z niezdolności rasy ludzkiej do zrozumienia jak działa wszechświat. Jak to funeral doom, krążki koncentrowały się przede wszystkim na atmosferze, a tej było tu pod dostatkiem. Teksty stanowiła poezja H.P. Lovecrafta, kapitalnie próbująca odtworzyć fundamentalny sens kosmosu, w którym Wielcy Przedwieczni wyliby przez całą wieczność. Pod tym względem pozornie nieziemski charakter muzyki był dobrodziejstwem dla ogólnego przekazu albumu, który nie robiłby takiego wrażenia, gdyby trzymał się zwykłych konwencji kompozytorskich. Argentyńczycy okazali się mistrzami w tworzeniu innowacyjnych pejzaży, w hipnotyzujący sposób oddający zarówno horror morskich głębin, jak i niezmierzony bezmiar zagadkowego kosmosu.

ALBUM ŚPIEW WSZYSTKIE INSTRUMENTY
[1-5] Simon O. Joseph C.


Rok wydania Tytuł
2004 [1] Celaenus Fragments
2010 [2] Oceanus
2014 [3] Prehuman Shapes
2019 [4] The Winds Among The Stars
2024 [5] A Nightmare And A Cataclysm

        

Powrót do spisu treści