Amerykański jednoosobowy projekt, który przemknął niczym kometa, pozostawiając po sobie jeden album. Nazwa nawiązywała do staronordyckiego zbioru sag spisanych w Islandii w 1225 przez skalda Snorriego Sturlusona, który spisał historie norweskich monarchów. Trzy monstrualne utwory trwały ponad 72 minuty, ale ten funeral doom nie oparto jedynie na dwóch riffach na krzyż. Tempo było dość dynamiczne i angażujące, a pomiędzy partiami chóralnymi melodie i nastroje wciąż się zmieniały. Brzmienie było dość klaustrofobiczne i niemal smutne, ale dzięki wszechobecnym klawiszom zawsze pojawiał się jakiś promyk nadziei. Wokal z łatwością przebijał się przez muzykę, a akordów gitary prowadzącej było wystarczająco dużo, by podsycać pragnienie kontynuowania tej ponurej podróży. Szczególnie udanie Nidagrisur zaaranżował partie gitar akustycznych, które stanowiły mile widziany oddech wśród gęstości brzmienia innych instrumentów. W drugiej części Skandinavia motywy smyczkowe i akustyczna snuły odpowiednio ponury taniec. Raczej ambientowe syntezatorowe pasaże szły w parze doomowymi partiami oraz hipnotycznymi harmoniami. Z pewnością wiele dla siebie mogli tutaj znaleźć fani Ea i Monolithe, a nawet Shape Of Despair pod kątem podobieństw do epickich nastrojów i melodii. Płyta przyjmowała ostatecznie formę nieskończonego sennego krajobrazu, który przekraczał granice zarówno introwersji, jak i ekstrawagancji.

ALBUM ŚPIEW, WSZYSTKIE INSTRUMENTY
[1] Nidagrisur


Rok wydania Tytuł
2015 [1] Vikingloypa

Powrót do spisu treści