
Amerykańska grupa założona w 1984 w Minneapolis jako Hurricane Alice. Ekipa miała problemy natury prawnej co do nazwy, bowiem po przeprowadzce do Los Angeles okazało się, że w mieście funkcjonowała już inna znana kapela Hurricane, ostatecznie więc zdecydowano się na zmianę brzmienia pierwszego członu. Formacja podpisała kontrakt z wytwórnią Atlantic, a krążek wyprodukował Thom Panunzio. Ekipa wydawała się nie szukać własnego stylu i na debiucie zaserwowała słuchaczom mieszankę twórczości kilku innych artystów. Po serii szumów przypominających sztorm ruszała rock`n`rollowa jazda w postaci Wild, Young And Crazy (utwór promowano teledyskiem). Zespół grał żywiołowo i muzycy dobrze się przy tym bawili. Przypominał pod względem brzmienia XYZ, pod względem aranżacji - Dokken, a wokalnie w refrenach - Kiss. Wokalista Bruce Naumann śpiewał niczym połączenie Paula Stanley`a i Terry`ego Ilousa. Bad To Love garściami czerpał z twórczości AC/DC, choć wykorzystano większą ilość tonów niskich i niemal całkowity wysokich. Wokalnie znów bliżej Ilousa, a sam numer był dość mocny i melodyjny, jak każdy hard rock powinien być. Po dwóch rockerach nadchodził czas na balladę Dream Girl, gdzie kwartet też spisał się przyzwocie, choć mało oryginalnie. W tytułowym Tear The House Down chłopaki powracalai do rock`n`rolla, swymi początkami sięgającego pewnie samego Elvisa. Oczywiście wszystko zagrano ostrzej i zadziorniej, jak przystało na ducha czasów hair metalu. Zaraz po nim wkraczał spokojniejszy Badboy Breakout z tempem tylko nieco szybszym niż średnim. Dało się wychwycić dyskretnie zaimplementowane gitary akustyczne, coś jak w klasykach Dokken Into The Fire czy Dream Warriors. Zabrakło tylko równie dobrych wokali, aczkolwiek mimo tego mankamentu całkiem nieźle się kawałka słuchało. Pompowany basem Need A Lover to zmarnowany potencjał, bo znów śpiew Naumanna wypadł mało interesujące, a szkoda, bo reszta numeru miała moc dynamitu XYZ. Ballada Too Late była lepsza od poprzedniej, gdyż udało się wytworzyć odpowiedni nastrój. W pomniejszym hicie Shake, Shake, Shout wprawdzie nie znalazły się jakieś wyszukane aranżacje, ale kawałek miał coś w sobie na wzór kanadyjskiego Gypsy Rose z ich debiut. Wpłyty Kiss i XYZ powracały w Crank The Heat Up - prosta recepta na sukces, polegająca na zmieszaniu patentów innych grup, by połączyć je we własny numer. Zamykający krążek I Walk Alone był spokojniejszy, bardziej delikatny, a frotman wokalnie spuszczał z tonu i śpiewał mniej zadziorne. Kompozycja przypominała Rainbow z początku lat 80-tych, zresztą nawet Naumann wydawał się naśladować manierę Grahama Bonneta. Hericane Alice nie zyskał popularności, pomimo wydania albumu w najbardziej sprzyjającym hair metalowi okresie. Było po prostu zbyt wiele kapel grających podobnie, w dodatku Hericane Alice nie wniósł nic od siebie i stosował patenty po najmniejszej linii oporu.
Danny Gill dołaczył do hard rockowego Medicine Wheel (First Things First w 1994 i Immoral Fabric w 1998). Ian Mayo grał w Bangalore Choir, Bad Moon Rising (w obu z Ramosem), z Dougiem Aldrichem i w Burning Rain.
| ALBUM | ŚPIEW | GITARA | BAS | PERKUSJA |
| [1-2] | Bruce Naumann | Danny Gill | Ian Mayo | Hector `Jackie` Ramos |
Jackie Ramos (ex-Moxy Roxx)
| Rok wydania | Tytuł |
| 1990 | [1] Tear The House Down |
| 2020 | [2] Gotta Be Real EP |
