Niemiecka grupa powstała w 2010 w Berlinie. Już na debiucie wskrzeszała sabbathowe dźwięki, mieszając je z nieco psychodeliczną nutą a la Hawkwind. Dwie pierwsze płyty odegrano stylowo i z szacunkiem dla tradycji, jednak bez dominującej dozy oryginalności. Riffowe kawałki z [2] pokroju motorycznego Doomsday Machine czy ognistego Eye Of The Storm z pewnością cieszyły rozkochanych w heavy-rockowych latach 70-tych słuchaczy. Klasyczny wymiar riffowania i specyficzny wokal Lindemanna miały w sobie retro-rockowy klimat. Zdecydowanie gorzej wypadał walcowaty Black Snake, brzmiący stereotypowo i topornie. Echa purpurowego Black Night nieśmiało pobrzmiewały z przebojowego Dust, ale prawdziwy ogień emanował dopiero z Liquid Dream urozmaiconego ciekawą klawiszową miniaturą. Końcówka płyty wpadała w psychodeliczne rejony: Rythm For Endless Minds brakowało nieco mocy, a instrumentalny Abra Kadabra przybierał postać improwizowanego hard-rockowego jam session, burzącego niestety spójność poprzez sprawianie wrażenia nagranego na siłę. Ostatecznie krążek prezentował się średnio, ale maniacy vintage-grania mogli czuć się jego zawartością usatysfakcjonowani. Wydawało się, iż Niemcy powinni raźniej ruszyć w kierunku stylu Pentagram, jak w niezłym Fire - numerze dobrze zakorzenionym w latach 70-tych, ale nie nachalnym.
Na [4] Kadavar wciąż mieszał psychodeliczne pasaże, przestery i doomowo-bluesowe podejście. Niektórzy w recenzjach dorzucali "stoner" - co nie mijało się do końca z prawdą, ale nie oddawało w żadnym stopniu przekazu tej muzyki. Lord Of The Sky ze skocznym tempem i umiejętną zabawą pogłosami sprawiał wrażenie, że już nie tylko Kadavar interesował się latami 70-tymi, ale też garażem lat 90-tych. W Last Living Dinosaur połączono funkujące brzmienie z sabbathowym klimatem, natomiast akustyczne wejście (wyjęte niczym z bluesowej ballady) witało w Thousand Miles Away From Home, ale po chwili wchodził ostrzejszy riff i w niespiesznym tempie utwór się rozkręcał do miana mini-przeboju. Pale Blue Eyes jakby od niechcenia zbliżał się do grania alternatywnego, ale numer polano charakterystycznym sosem retro. W rozbudowanym The Old Man melodia i wokal Lupusa kojarzyły się z Blue Öyster Cult, z kolei lżejszego Spanish Wild Rose do końca nie dopracowano. See The World With Your Own Eyes wskakiwał bezpośrednio po nim i ten czysty rock`n`roll z samochodowo-podróżniczym zacięciem mógł się podobać. Circles In My Mind wracał do pachnącego klasykami grania, a jako bonus wrzucono Reich Der Träume - cover niemieckiej wokalistki Nico - startujący space-rockowym intro, w trzeciej minucie następowało bardzo dobre przełamanie gitarową solówką, by po chwili znów wrócić do bujającej sennej atmosfery. Niczego nie odkrywając, Kadavar zaserwował granie pełne życia i szczerych emocji. Zamiast silić się na kopiowanie mistrzów, trio umiejętnie sięgnęło po wpływy tamtych czasów.

ALBUM ŚPIEW, GITARA BAS PERKUSJA
[1] Christoph `Lupus` Lindemann Philipp `Mammut` Lippitz Christoph `Tiger` Bartelt
[2-7] Christoph `Lupus` Lindemann Simon `Dragon` Bouteloup Christoph `Tiger` Bartelt


Rok wydania Tytuł
2012 [1] Kadavar
2013 [2] Abra Kadavar
2014 [3] Live In Antwerp (live)
2015 [4] Berlin
2017 [5] Rough Times
2019 [6] For The Dead Travel Fast
2020 [7] The Isolation Tapes

          

Powrót do spisu treści