Kanadyjski zespół założony w 1971 w Winnipeg przez organistę Jamesa Grabowskiego. Do skłądu trafił równiez wokalista George Balanger - brat Mike`a i Ricka Belangerów z Five Man Electrical Band. Kwintet szybko zdobył kontrakt z wytwórnią Warner Brothers, a po letniej serii udanych koncertów wszedł do Eastern Sound Studios w Toronto, by w tamtejszym Studio A nagrać materiał na jedyną płytę. Ukazała się w styczniu 1972 - stąd też częsty błąd w internecie, przypisujący krążkowi rok wydania jako 1971. Nieco progresywna w miejscach takich jak intro do znakomitego tytułowego Dusty Shoes muzyka to gustownie zaaranżowany heavy-rock oparty na organach i gitarze w stylu amerykańskiego Blues Image. Wokal Balangera miejscami przypominał Johna Kay`a ze Steppenwolf - ten uduchowiony śpiew w połączeniu z momentami subtelną dynamiką i nieco surowym brzmieniem sprawiał, że materiał brzmiał ciężej niż był naprawdę. Which Way? to znakomita współpraca na linii wokal-gitary-organy, a w cięższym rock`n`rollowym What Have I Done kwintet wskazywał kolejną inspirację – Grand Funk (Railroad). Ciekawie rozwijający się numer szybko się jednak kończył (trwał 165 sekund), a drzemał w nim niezły potencjał. Stratę po części wynagradzał dwa razy dłuższy Take Me With You, w którym Grabowski swoim Hammondem tworzył rockowo-progresywne tło nakładające się na soulowy wokal Balangera. Świetne bębnienie Ala Johnsona z afrykańskimi rytmami popychał zespół w stronę Grand Funk z płyty Survival. Z kolei They Should Care z ekstrawagancką gitarą Wattsa krzyżował pierwszy Bloodrock z Jamesem Brownem. Z jaskiniowym basem, zjawiskowymi aranżacjami oraz żywiołowym wokalem Belangera, Strange Mood zmienia nieco klimat w kierunku psychodelicznych wycieczek Vanilla Fudge, Blues Magoos czy Rhinoceros. Drugą stronę winyla otwierały trzy krótkie numery (każdy po trzy minuty), ale żaden nie obniżał równo zawieszonej poprzeczki. Dreams przekonująco powracał na terytorium Grand Funk, dorzucając southern-rockowe smaczki. Nieco komercyjny Be Free mógłby uchodzić za klasykę repertuaru kolegów Marka Farnera - "wpadająca w ucho" melodia i atrakcyjne zagrywki gitary akustycznej nadawały numerowi hippisowskiego charakteru tamtych czasów. Don`t Let Go niemal wyprzedzał swój czas i dzięki Kansas wkrótce eksplodował w amerykańskich stacjach radiowych. Na koniec next fundowali fajerwerki w postaci dziewięciominutowego nagrania tytułowego. Zaczynało się ono od ciekawego intro na organach w stylu holenderskiego Focus, po czym z wielką energią następował ognisty rozruch całego zespołu, na tle licznych zmian tempa, akustycznych wstawek, wspierających Hammondy chórków i perkusyjnych rytmów a la Keith Moon z The Who. Krótkie i następujące po sobie solówki podczas hipnotycznego pasażu przeradzały się w kolejną heavy-rockową eksplozję o niepohamowanej progresywnej skuteczności, a następnie dryfowały w kierunku psychodelicznych urojeń. Kompozycja kończyła się niespodziewanie w pseudo-countrowym stylu pod wyraźnym wpływem LSD, z przygrywką z Yesterday The Beatles. Szkoda, że Warner Bros nie zadbał w swoim czasie należytą promocję i dystrybucję, co przyczyniło się do rozpadu grupy w 1973.
George Belanger śpiewał w Harlequin (Victim Of A Song w 1979, Love Crimes w 1980, One False Move w 1982 i Harlequin w 1984). Ralph Watts został inżynierem dźwięku u pop-rockowego piosenkarza Grahama Shawa w 1981. Al Johnson bębnił w jazzowym The Lance Harrison Dixieland Band w 1972.
ALBUM | ŚPIEW | GITARA | ORGANY | BAS | PERKUSJA |
[1] | George Belanger | Ralph Watts | James Grabowski | Brian Sellar | Al Johnson |
James Grabowski (ex-The Fifth)
Rok wydania | Tytuł |
1972 | [1] Dusty Shoes |