
Norweskie trio założone w Oslo w 2009. Na debiucie ekipa przedstawiła muzykę smutną i depresyjną muzykę, a jednocześnie bardzo emocjonalną i nastrojową. Ten klimat doskonale oddawała okładka - widok pustej doliny pod szarym niebem, spowitej gęstą mgłą. Ten mix funeral doomu z wpływami metalu gotyckiego mogło autentycznie przygnębić. Proste akordy mieściły się w stylistyce doomowej, a smutny sopran Cecilie prowadził zapomnianymi przez czas leśnymi drogami, co rusz napotykając dźwięki skrzypiec (Mira Ursic) i wiolonczeli (Rosamund Brown). Nie było to granie ani oryginalne ani skomplikowane, jednakże sposób w jaki wszystko poskładano i wykonano, mógł wyróżnić Omit spośród podobnej konkurencji. Pomimo aury beznadziei i żalu, płyta miała momenty prawdziwie piękne i warto było zasiąść do tej muzyki w skupieniu, aby doświadczyć wszystkiego co kompozycje miały do zaoferowania. Głos Langlie miał dużą skalę, zawsze idealnie trafiał w wysokie tony i potrafił je bezproblemowo utrzymać. Pod względem brzmienia, mogło być lepiej (chwilami gitary zagłuszały resztę instrumentów). Zawarta na dwóch CD płyta trwała aż 85 minut i taki ładunek nieskończonej goryczy mógł na raz po prostu przytłoczyć.
W 2012 troje muzyków założyło gotycko-metalowy Vagrant God (Vagrant God w 2012), w którym obowiązki wokalne obok Cecilie dzielił również Tom Simonsen. [2] przejawiał skłonności do minimalizmu Shape Of Despair - jednocześnie wzbogacono numery o więcej orkiestrowych i nowoczesnych wstawek, podczas gdy Langlie śpiewała słowiczym głosem na wzór Kari Rueslatten. Zespół zdecydował się położyć mocniejsze akcenty na granie jeszcze bardziej stonowane i oszczędne, podczas gdy znaczną część doomowego ciężaru zastąpił przestrzenny dźwiękowy pejzaż. Omit stawiał ponownie na subtelny i smutny przekaz, rezygnując z teatralnych aranżacji typu wczesny Theatre Of Tragedy. Muzyka często podważała charakter metalowy, ale Omit radził z tym sobie gładko przeskakując między stylistykami, jednocześnie zachowując jednolity nastrój całości. Szkoda, że w procesie produkcji Ottersen i Simonsen nie zdecydowali się nadac swoim gitarom większej wyrazistości, pozostając jakby z tyłu wobec tych wszystkich klawiszowo-nastrojowych zagrywek. Większość melodii pochodziła z wokalu i orkiestracji, a automat perkusyjny był głośniejszy w mixie niż na debiucie. Flet, sekcja dęta i fortepian nigdy nie były nachalne, co stanowiło miłą odmianę po napływie inspirowanych Hollywood orkiestr łączących desperacko metal z jakimiś nowoczesnymi fajerwerkami. Przydałoby się również więcej zapadających w pamięć fragmentów. Ten krążek mógł być czymś wyjątkowym, ale zapewne część dobrych pomysłów pozostawiono na część drugąMedusy.
W 2017 muzycy znowu poświęcili się projektowi pobocznemu - tym razem był to atmosferyczno/post-blackowy Caoimhin (EP-ka The Age Of Wolves w 2017), a do nagrań wykorzystano teksty stworzono przez Kevina Pribulskiego. Tutaj grupa eksperymentowała z agresywniejszym graniem . W rok później ukazał się [3], który nie ułatwiał słuchaczowi sprawy jeśli chodzi o przystępność. Na 62 minuty muzyki złożyły się zaledwie trzy kawałki, w tym jeden 23-minutowy i jeden półgodzinny. Jednak nienaganna konsekwencja sprawiała, że album posuwał się naprzód w zaskakująco żwawo - pomimo niespiesznych melancholijnych akordów. Choć ponura wciągająca atmosfera i monumentalne długości utworów wydawały się czerpać z funeral doomu, Omit znów łamał gatunkowe normy. Brak rozdzierających wnętrzności wyć, które uosabiają typowy funeral doom, mógł początkowo budzić wątpliwości, ale dramatyczny i czysty śpiew Cecilie w pełni to rekompensował. Jej obecność była wyczuwalna na całej płycie, pozostawiając tam gdzie trzeba miejsce na instrumentalne wsparcie. Ciężkie riffy nadawały tej nostalgicznej muzyce dość złowrogi podtekst, harmonizujący paradoksalnie z bezprecedensowym podejściem do gotycko-metalowych melodii. Każdy segment rozwijał się naturalnie i brzmiał jak niezbędny element całości. Nie było tu żadnego wypełniacza ani przesadnego budowania napięcia - ale nie było też jakichś wspaniałych definiujących album momentów, które wyróżniałyby go spośród innych.
Kjetil Ottersen grał także w gotycko-doomowym Vestige Of Virtue (Sophia w 2014). Cecilie Langlie dołączyła do neo-folkowego Havnatt (cztery płyty w latach 2013-2022).
| ALBUM | ŚPIEW | GITARA, KLAWISZE | GITARA, BAS, DRUM PROGRAMMING |
| [1-3] | Cecilie Langlie | Kjetil Ottersen | Tom Simonsen |
Cecilie Langlie (ex-Skumring, Vagrant God), Kjetil Ottersen (ex-Funeral, ex-Desiderium, ex-Odium, ex-Desolation Squad, ex-Disiplin, ex-Fallen)
| Rok wydania | Tytuł |
| 2011 | [1] Repose |
| 2014 | [2] Medusa Truth Part 1 |
| 2018 | [3] Medusa Truth Part 2 |
