
Włoska grupa założona w 2010 w Ventimiglia (Liguria). Plateau Sigma swoją twórczością składała hołd wielkim doom/death z początku i połowy lat 90-tych XX wieku. Fundamentem stały się riffy inspirowane death metalem i głęboki growling z wolniejszymi sekcjami doomowymi i funeral doomowymi, na dodatek przeplatanych czystymi melodiami gitarowymi cechującymi metal gotycki. Wśród kompozycji znalazło się wiele atmosferycznych czystych sekcji właśnie z czystym śpiewem
Francesco Genduso, co mogło spodobać się nie tylko miłośnikom My Dying Bride, Tiamat i wczesnej Anathemy, ale także Shattered Hope, Pantheist i Ea. Dopiero jednak [3] był prawdziwie godny uwagi, sięgając do koncepcji opartej na tradycji grecko-rzymskiej. Palladion był jednym z najlżejszych utworów na płycie, ale jednocześnie jednym z najciekawszych. Wokal tym razem zahaczał wręcz o Toby'ego Drivera, znanego z wykonywania progresywnego post-rocka. Nieźle to współgrało z kontemplacyjnymi gitarami i powoli narastającą sekcją groove, prowadzącą do crescendo pod koniec utworu. Później kwartet poruszał się jednak w ramach łatwiej rozpoznawalnych przez fanów doom/death, wciąż jednak zachowując swój unikalny styl, nie wspominając o ich materiale źródłowym tekstów. Pojawiały się cechy wspólne z Ahab pod kątem tego czystego wokalu i brzmienia w bardziej eterycznych partiach, ale kiedy album staje się ciężki, dość szybko traci tę szczególną atmosferę. Uwagę zwracała cięższa partia Cvltrvm z agresywną perkusją. Banalne określenie Plateau Sigma jako formacji łączącej funeral doom z doom/deathem byłoby zbytnim uproszczeniem, gdyż można by sobie wyobrazić jakąś hybrydę Evoken czy Ataraxie, ale Plateau Sigma kładł nacisk raczej na doom metal z deathowymi wokalami. Utwory obejmowały zdumiewająco szeroki wachlarz brzmień i emocji, bez uciekania się do sludge, stonera czy drone. Płyta zawsze potrafiła odkryć przed słuchaczem nowe obszary do eksploracji - czy to ostrzejszy funeral doom, daleki od tych najsmutniejszych odmian, czy równie wolne nastrojowe wstawki gotyckie. Włosi wydawali się świetnie bawić, korzystając jednocześnie z tradycji Anathemy późnych lat 90-tych, Thergothon i Swallow The Sun. Paleta sztuczek dźwiękowych była na tyle duża, by wystarczająco angażować dzięki lekko progresywnych strukturom.
[4] zajął się tematycznie różnego rodzaju symbolami ze sfery (jak wspominała wkładka do płyty) "ukrytej tuż pod powierzchnią, gdzie leżą nasze najgłębsze uśpione pragnienia". Na poziomie muzycznym, grupa rzucała wyzwanie dotyczącego materiału, czy po prawdzie był on doomowy. Następnie ekipa prowadziła fanów przez labirynty funeralne, doom/deathowe, post-metalowe, wykraczające niemal ku ewolucji darkwave. Zespół w studio chyba spróbował każdego stylu, jednocześnie nie zachęcając do postawienia na żaden z nich. Ten eklektyzm był główną przeszkodą, z którą należało się zmierzyć, aby dotrwać do końca płyty. Stylistyczna tożsamość Plateau Sigma była ostatecznie trudna do uchwycenia przez wzgląd na fakt, że kompozycje notorycznie zapuszczały się na nieoczekiwane terytoria. Wśród utworów, które wyróżniały się na tle innych, znajdowały się: A Parody Of Medea, The Moon Made Flesh, The White Virgin oraz The Child And The Presence. Ostatecznie wydawnictwo charakteryzowało się muzycznym wyrafinowaniem - niczym jeden z tych przejmujących obrazów, na które nie należy patrzeć zbyt długo.
Francesco Genduso i Maurizio Avena grali również w deathmetalowym Meat Grinder (EP-ka Meat Grinder w 2015).
| ALBUM | ŚPIEW, GITARA | GITARA | BAS | PERKUSJA |
| [1-4] | Francesco Genduso | Manuel Vicari | Maurizio Avena | Nino Zuppardo |
| Rok wydania | Tytuł |
| 2012 | [1] White Wings Of Nightmares EP |
| 2014 | [2] The True Shape Of Eskatos |
| 2016 | [3] Rituals |
| 2019 | [4] Symbols: The Sleeping Harmony Of The World Below |
