
Angielska grupa powstała w 1984 w Worcester, zaliczana do schyłkowej fali NWOBHM wraz z Tytan i Blind Fury. Podobno część nazwy nawiązywała do imienia słynnej morderczyni Myry Hindley. Jedyny album ukazał się nakładem wytwórni Ebony Records, a Nick Bowcott (gitarzysta Grim Reaper) został kimś w rodzaju gościnnego producenta debiutanckiej płyty. Trafiły na nią mocne riffowo kompozycje z krzykliwym wokalem Jurgensa - stylistycznie materiał po części odnosił się do kształtującego się amerykańskiego heavy/power, a po części do estetyki niektórych formacji Nowej Fali. Metalowy melodyjny atak w Deliverance był wyjątkowo reprezentatywny dla zespołu, a sam kawałem startował demonicznym intro. W tym graniu zawarto nieco mroku generowanego z muzycznego obszaru Newcastle (Lightning Never Strikes Twice), a wybornie prezentował się zwarty Ain't Got Long To Go i to był prawdziwy heavy/powermetal w swej pierwotnej formie. Rycząca gitara w przesyconym rock'n'rollem brawurowym Rodeo miała siłę zawadiackich numerów Saxon, choć instrumentalna partia na końcu przypominała Iron Maiden. Długie wybrzmiewania i łagodniejszy styl to niemal rockowy Right Through The Night, w którym starano się zadowolić szersze grono fanów melodyjnego grania, ale sama melodia była mało atrakcyjna, a numer jak na radiową prezentację za długi. W Never Givin' Up z kolei zabrakło po prostu dobrej nieschematycznej melodii, gdyż gniewne chórki wnosiły niewiele. Kwartet za to niszczył wszystko na swej drodze w potężnym Dead Zone, odegranym w speedowych tempach pod Raven/Avenger, a ponure riffowanie robiło wrażenie prawie jak w nagraniach Satan. Wszystko kończył oparty na prostych riffach Future Vision i ten naiwny ostatni rozdział kończy ten album w żywych rytmach tradycyjnego brytyjskiego heavy metalu. Bez wątpienia najmocniejszym punktem zespołu był Ian Reeves, którego techniczne zaawansowanie ujawniało się w ognistych i pełnych autentycznej pasji solówkach. Jak większość wydawnictw wytwórni Ebony, płyta cierpiała na niedostatki produkcyjne. Wszystko było pozbawione odpowiedniej głębi i wyrazistości, co zaszkodziło ostatecznie tym udanym kompozycjom. Słabe wsparcie i nikła promocja spowodowały, że Tyga Myra niebawem uległ rozwiązaniu.
Jeśli chodzi o zaszufladkowanie, z Tyga Myra jest podobny problem jak z Tröjan czy wspomnianym Blind Fury - jak wyznaczyć granicę między NWOBHM a post-NWOBHM czy też między pre-NWOBHM a "prawdziwym" NWOBHM. Niektórzy twierdzili, że NWOBHM nie zakończył się nagle gdzieś w 1985, lecz stopniowo zanikał przez całą dekadę. Nawet słynny Blitzkrieg oficjalnie zadebiutował albumem w 1985, choć nagrywał swoje znane single znacznie wcześniej. Tyga Myra stała tylko jedną nogą w NWOBHM (Right Through The Night, Never Givin' Up), podczas gdy drugą próbowała sięgnąć poprzez Ocean (Deliverance, Dead Zone). [1] to niezwykle interesujący krążek zarówno dla fanów ostrego NWOBHM, jak i dla tych, którzy interesowali się wczesnymi przejawami tego co dziś znamy jako US Power i speed metal. To była nieco nierówna podróż, ale z mnóstwem intrygujących elementów, które sprawiały, że warto było się z tą pozycją zapoznać. Zresztą sami muzycy wiązali z albumem spore nadzieje, skoro w lipcu 1986 zarezerwowano koncert w londyńskim klubie Marquee i z wyprzedzeniem planowano trasy koncertowe po Anglii i USA. Jednak Mike Jurgens (pod pseudonimem Embo) pracował już nad nowym przedsięwzięciem Wreckage, który wydał trzy heavymetalowe demówki: "Wreckage Demo" w 1987, "The Cheek Of It All" w 1989 i "Well In Order" także w 1989. Kapela zamieściła również utwór Dogs Of War na składance "A Taste Of Armageddon" w 1989. Później Jurgens dołączył do Wizards Of Oz - cover-bandu Ozzy'ego Osbourne'a. Barry Pedlingham grał z Stone Cold Killers i Us, a Ian Reeves przeniósł się do Australii.
Warto wspomnieć, że krążek Tyga Myra nigdy oficjalnie nie został wydany na CD.
| ALBUM | ŚPIEW | GITARA | BAS | PERKUSJA |
| [1] | Mike Jurgens | Ian 'Teggi' Reeves | Barry 'Randy Lingham' Pedlingham | Steve Dean |
Barry Pedlingham (ex-Cynic)
| Rok wydania | Tytuł |
| 1986 | [1] Deliverance |
