Grecki zespół założony w Atenach w 1983, mający swego czasu duży wpływ na kształtowanie się helleńskiej sceny metalowej. Na debiucie kwartet zaprezentował zestaw niedługich kompozycji z motoryką zapożyczoną od niektórych kapel NWOBHM, a w wolniejszych partiach od Black Sabbath. Dużą rolę odgrywał mocno wysunięty do przodu bas Thomasa, wspierający obie gitary współdziałające nieźle, ale jednak niespecjalnie dynamiczne. Wolniejsze utwory oparto o kilka prostych riffów i te łatwe do zapamiętania, ale niezbyt atrakcyjne melodie - jak w Damned World, I Need Power czy Can You Feel The Night? - odnosiły się do hard rocka późnych lat 70-tych. Nie zabrakło brytyjskiego zmetalizowanego rock`n`rolla w dobrym I Long To Kill You Beast, jeszcze lepiej wypadł surowszy You`re Gonna Work All The Time, przypominający dokonania grup z Newcastle z dodatkiem solówki w stylu Iommiego. W Running Always pojawiły się pierwsze pierwiastki przebijającego się przez ten wyspiarski metal kiełkującego greckiego epickiego heavy i pod względem pomysłu był to numer najbardziej wartościowy. To też moment, w którym Nikos Papakostas dobrze śpiewał, bo wokal nie był jego najmocniejszą stroną. Jako gitarzysta także prezentował poziom co najwyżej średni i ogólnie Vice Human nie jawili się jako ekipa zdolnych instrumentalistów. Udowadniał to tytułowy Vice Human, który wypadł nadzwyczaj amatorsko. W sferze produkcji gitary rozmyto, perkusja pukała, bas odarto z wystarczającej głębi, a w tym wszystkim miejscami zupełnie gubił się wokal. Album stanowił próbę zdyskontowania sukcesu NWOBHM na własnym gruncie, ale to porównanie wypadało na niekorzyść Greków, którzy w żadnym aspekcie Brytyjczykom nie dorównali, nawet tym grającym średnio i na wpół amatorsko. Nie przeszkodziło to jednak uzyskaniu przez formację wysokiej pozycji w rejonie ateńskim i historycznie ten zespół znacząco odnotował swoje istnienie.
Po dołączeniu nowego gitarzysty George`a Manolidakisa, przystąpiono do prac nad [2]. Na tym krążku Papakostas spisał się znacznie gorzej niż na debiucie i pomijając już fatalną dykcję, ta wada nadmiernie rzutowała odbiór całości. Muzycznie Grecy nadal serwowali dobry melodyjny heavy osadzony nadal w głównym nurcie NWOBHM. Proste riffowe granie z mocniej akcentowanymi refrenami i zgrabnymi dosyć solówkami stworzyło takie kawałki jak Heavy Metal, a próba grania szybzego w Hell Has Broken Loose wyszła niemrawo w anemicznych szarżach gitar. Podobnie sprawa miała się z Alive In The Night, Two Wheels oraz Metal Wars - ten ostatni nieco bardziej energiczny, ale też oparty na granych w kółko tych samych motywach. Nie zabrakło ballady w postaci We Are The Future, odpowiednio ważącej elementy smutku i romantycznego nastroju, jednak słychać było, że gra to zespół o ograniczonych umiejętnościach. Hymnowy Hooligan Hero był melodyjnym przebojem w konwencji Saxon, a przy tym wykorzystano solówkę a la Iommi. Na zakończenie szybki i niemal speedmetalowy My Friend The Gun, melodyjnie agresywny i pocięty udanymi eksplozjami popisów obu wioślarzy. W sumie dobrych melodii było tutaj sporo, ale grupa nie potrafiła się wybić ponad średni i dosyć amatorski poziom wykonania. Na negatywny odbiór albumu rzutowały głównie okropny śpiew Papakostasa i kiepska produkcja. Zespół sporo koncertował, ale gdy pojawiła się szeroka rzesza nowych grup metalowych o większym potencjale, a zainteresowanie NWOBHM mocno osłabło, Vice Human stracili na popularności i w różnych zestawieniach egzystowali marginalnie przez długie lata.
Ekipa wróciła dość niespodziewanie w 2003 jako trio i [3] w zasadzie stanowił kontynuację stylu z dawnych lat. Ten tradycyjny heavy zagrany po części z powermetalową energią nadal obniżał swój poziom na wskutek wokalu frontmana. Papakostas fałszował strasznie, czasem jakby oddalał się od mikrofonu, po czym znów przybliżał, ogólnie niwecząc wysiłki swoje jako gitarzysty oraz głośnej i aktywnej, choć mało finezyjnej sekcji rytmicznej. Jego śpiew ginął wśród masy dźwięków w Express To High lub po prostu kompromitował się w Pay My Pride. Utwory w większości oparto na kilku powtarzających się riffach, w większości brytyjskich. Były one często atrakcyjne, a nawet klasycznie chwytliwe jak w Rock Dreamer i Wind, w którym coś w tle nasuwało wspomnienia wczesnego Iron Maiden. Czasem grupa zaskakiwała połączeniami niemal epickiego hard rocka w greckim stylu - z banalnymi melodiami jednak, co najbardziej uwidaczniało się w Born To Rock ze zbyt długą solówką Papakostasa. Nie był to wybitny gitarzysta, ale proste patenty z lat 80-tych rozgrywał solidnie - co z tego, skoro do muzyki zniechęcał dość skutecznie jego głos. Na końcu płyty czaił się wyborny, zrobiony pod Black Sabbath z lat 70-tych Night Hunter z refrenem z następnej brytyjskiej dekady. Do tego wszystkiego dochodziły surowa produkcja, przesterowana gitara, rozmyty bas i twardo brzmiąca perkusja. Szkoda, że lider ekipy nie miał za grosz samokrytycyzmu i zaśpiewał tu sam, niszcząc album doszczętnie. W podobnym stylu nagrano jeszcze trzy niczym nie wyróżniające się krążki.
Michael Bakoulas grał w speed/thrashowym Convixion (Convixion w 2010 i Days Of Rage, Nights Of Wrath w 2016) i heavymetalowym Lethean (EP-ka Hope`s Flame Burns Low w 2016).
| ALBUM | ŚPIEW, GITARA | GITARA | BAS | PERKUSJA |
| [1] | Nikos Papakostas | Kostas Manopoulos | Akis Thomas | Nikos Geraris |
| [2] | Nikos Papakostas | George Manolidakis | Akis Thomas | Nikos Geraris |
| [3] | Nikos Papakostas | Kostas Manopoulos | John Satos | |
| [4] | Nikos Papakostas | Kostas Manopoulos | Nikos Geraris | |
| [5-6] | Nikos Papakostas | Michael Bakoulas | Bill Xirokostas | |
Bill Xirokostas (ex-Strikelight, ex-Spirits Engaged)
| Rok wydania | Tytuł |
| 1984 | [1] Vice Human |
| 1985 | [2] Metal Attack |
| 2003 | [3] Set Me Free |
| 2004 | [4] Beyond This Life |
| 2006 | [5] Escape |
| 2013 | [6] Inside My Grave |
