Kanadyjska formacja powstała w 1990 w Toronto. Schotten i Gerard zdobyli uznanie pisząc teksty dla grupy Triumph, a wkrótce postanowili założyć zespół wraz z pochodzącym z Chorwacji gitarzystą. Muzycy nazwali się Von Groove i wkrótce uzyskali kontrakt z wytwórnią A&M Records. Cztery utwory na debiucie wyprodukował Richie Zito (one brzmiały najlepiej), resztę sam zespół, a w czterech numerach na perkusji zagrał Deen Castronovo. Chociaż płyta przez wielu szybko została okrzyknięta klasykiem hair metalu, popularność tria ucierpiał, kiedy fala grunge'u ogarnęła scenę rockową. Otwierający Once Is Not Enough ukazywał znakomite umiejętności kompozytorskie młodych muzyków, którzy tu zabrzmieli niczym najwcześniejszy Bad Medicine Bon Jovi na sterydach. House Of Dreams nawiązywał do rodaków z Triumph, natomiast ostrzejszym kawałkom, choć nieskazitelnie wykonanym, zabrakło iskry oryginalności, która odróżniałaby Von Groove od niezliczonych zespołów hair metalowych tamtych czasów. To co natomiast wyróżniało ten krążek to triada wspaniałych ballad - Once In A Lifetime w stylu Firehouse, Arianne i Love Keep Bring Me Home – wszystkie z gitarami akustycznymi zapewniającymi idealne tło dla doskonałego głosu Michaela Shottona, odegranymi w stylu Tyketto i Nelson. Każda z nich jeszcze kilka lat wcześniej mogłaby wynieść zespół na szczyty list przebojów, gdyby grunge nie zmienił wszystkiego. Album nie był pozbawiony wad i pojawiały się tak przeciętne utwory jak Can't Get Too Much, All The Way Down czy Slave To Sin, ale nawet one miały solidne melodie, świetny wokal Shottona (trochę w stylu Jani Lane'a z Warrant) i zwarte zestawy riffów. Niemniej płyta z pewnością zaciekawiła miłośników Hardline, Bad English, Winger, Giant czy Dokken z czasów Back For The Attack.
Na przestrzeni kolejnych trzech lat na muzycznym rynku zmieniło się wszystko. Królowała muzyka alternatywna i grunge, spychając metal i hard rock do defensywy. Na te zmiany nie pozostał obojętny także Von Groove, który [2] nagrał jako kwartet z perkusistą Chrisem McNeilem. Płyta zaskoczyła wszystkich radykalną zmiana brzmienia, która wywołała niewątpliwe kontrowersje wśród fanów zespołu. Ostatecznie ta ryzykowna próba unowocześnienia brzmienia nie wyszła ekipie na dobre, podobnie jak w tamtych czasach los obszedł się z Def Leppard, Vixen, Y&T lub Danger Danger. Kawałki w rodzaju Sacred Ground czy The Weight kompletnie nie brzmiały jak dawny Von Groove i ten grunge'owy klimat odrzucił wielu dawnych fanów. Jedyne piosenki zasługujące na większą uwagę to urocze Lady Blue i Nobody, ale to było za mało, by ta płytę uratować pod kątem artystycznym.
Lekkie zamieszanie nastąpiło przy wydaniu [3], który wpierw ukazał się pod koniec 1997 w Japonii jako Mission Man i dopiero po kilku miesiącach trafił na rynek europejski jako [3] ze zmienioną okładką i tracklistą. Różnice były subtelne: na Mission Man wrzucono Tonight We Rock And Roll i On The Run (ten drugi trafił na [4]), gdy na [3] zdecydowano się zamiast nich włączyć do zestawu Calling The World, April May oraz Soldier Of Fortune. W każdym razie album stanowił powrót w glorii i chwale do korzeni melodyjnego hard rocka, okazując się w rezultacie później najlepszym dokonaniem Von Groove w ogóle. Niespodziewanie otwierał go spokojnie balladowy Calling The World właśnie, ale już od następnego Two Nights In Tokyo trio znacznie przyspieszało. Był to kapitalny killer ze świetnymi harmoniami wokalnymi i fantastyczna solówką Mladena. W podobny sposób rozkręcał się tytułowy Chameleon, oferując jeszcze więcej energicznych porywających gitar, a The Snake szarżował z energią godną Formuły 1. Ten dość ostry krążek we wspaniały sposób łagodziła ballada When Loves Come Back, zaśpiewana przez Michaela Shottona po prostu wyśmienicie. Wszystko zagrano z godną podziwu stylistyczną konsekwencją i nawet odegrane z ciężką intensywnością modernowe Barely Human i Propaganda wpisywały się harmonijnie w ogólny balans płyty.
Późniejsze albumy były mniej ciekawe, dryfując w stronę komercyjnego brzmienia AOR spod znaku Def Leppard i nastrojowych klimatów (Anything For My Baby, Only Love). Muzycy dostosowując się do lżejszych realiów obcięli włosy, ale we wkładce na zdjęciu członkowie grupy wyglądali na smutnych, jakby dźwigali na swoich barkach całe nieszczęście świata. [6] był rodzajem akustycznego "best of" na wzór Good Acoustics Firehouse. Z [7] na baczniejszą uwagę zasługiwały tylko Believe In The One i Guns Over London, resztę odegrano rzemieślniczo na kolanie - co ostatecznie przesądziło o zakończeniu działałności Von Groove na początku 2002. Warto wspomnieć, że w 1997 Shotten połączył siły z gitarzystą Joey'em Huntingiem i basistą Union Jamiem Huntingiem, tworząc projekt The Outpatience, na którego czele stał kompozytor Guns N' Roses Wes Arkeen. Jednakże Arkeen zmarł w maju 1998 w wyniku przedawkowania narkotykÓW, a album Anxious Disease ujrzał światło dzienne dopiero w 2000. Shotten miał również stanąć na czele ambitnego Arabia w 1999 roku, którego składu dopełnili: klawiszowiec Ged Ryland (ex-Ten), basista Steve McKenna (Ten) oraz perkusista Brian Dixon (Cathedral). Jednak pomimo zapowiedzi prasowych, to muzyczne przedsięwzięcie nie doszło do skutku.

Późniejsze losy muzyków Von Groove:

ALBUM ŚPIEW PERKUSJA GITARA BAS, KLAWISZE
[1] Michael Shotton Mladen Borosak Matthew Gerrard
[2] Michael Shotton Chris McNeil Mladen Borosak Matthew Gerrard
[3-6] Michael Shotton Mladen Borosak Matthew Gerrard
[7] Michael Shotton Mladen Borosak Tom Lewis
[8] Michael Shotton Mladen Borosak Matthew Gerrard

Tom Lewis (ex-Rik Emmett, Eye Eye)

Rok wydania Tytuł
1992 [1] Von Groove
1995 [2] Rainmaker
1998 [3] Chameleon
1998 [4] Test Of Faith
2000 [5] Drivin Off The Edge Of The World
2000 [6] 3 Faces Past
2001 [7] The Seventh Day
2026 [8] Born To Rock

          

  

Powrót do spisu treści