Grecki zespół powstały w Atenach we wrześniu 1992. Działalnośc rozpoczął demówka,i: "The Ivory Tower" w 1996, "Promo'98" oraz "Promo 1999". Pierwszy album zawierał materiał mało ciekawy, a momentami wręcz nużący. Dwa dobre kawałki - Lonewolf`s Destiny i Dawn Of Glory - ginęły w masie totalnej przeciętności. [2] stanowił już płytę z nieco wyższej półki, na której Wolfcry połączyli epicki heavy z powermetalem, przemieszanymi umiejętnie i rozsądnie dawkowanymi w na ogół długich rozbudowanych kompozycjach (As Darkness, The Fable Of Agnor). Słyszalny był jeszcze pewien wykonawczy minimalizm (Screamin` Whispers), który obniżał wartość utworów. Wokalista Hatzigeorgiu wciąż nie potrafił rozwinąć skrzydeł, nie mogąc się odnaleźć w tej ostrej konwencji. Zwłaszcza w wyższych partiach trochę to przypominało jęczenie i frontmana musiały wspomgać dodatkowe wokale w tle. Natomiast Simos Kaggelais okazał się gitarzystą o sporej biegłości, serwującym wręcz riffy na granicy speed i thrash metalu, wplatając w ten agresywny styl typowo rockowe zagrywki. Jak na grecki zespół przystało nie zabrakło rycerskiej epickości rodem z lat 80-tych w Vanguard, gdzie bardziej męski i niższy wokal wyszedł Hatzigeorgiu znakomicie. Ta kompozycja łączyła surowość wczesnego Manowar z Judas Priest, a helleński pierwiastek reprezentowały chóralne symfoniczne tło i solówka Kaggelaisa. W przypadku As Darkness... zabrakło czegoś w melodii, co pozwalałoby utrzymać słuchacza w pełnym skupieniu przez te ponad siedem minut. Dostojny wolny Endless Circle był pełnym ciepła i nostalgii numerem z finezyjnymi zagrywkami gitarowymi, wspieranym pianiem w ozdobnikach i od czasu do czasu żeńskim wokalem Vivi Kitsou w tle. The Dying Of Innocence to heavy/power w średnim tempie, ale i ten utwór się w pewnym momencie rozpędzał w thrashowym stylu, aby dać po raz kolejny pole do popisu Kaggelaisa w solówce. Saint / Sinner zbliżał się do tych utworów greckich zespołów, które grały lżejszy epicki power i tu Kaggelais odpuszczał, nie grając z taką siłą jak poprzednio (ten numer miał w sobie najwięcej z powerowych galopad). Na koniec blisko 10-minutowy The Fable Of Agnor, stanowiący mieszankę epickiego heavy/power, a to oznaczało mix uroczystego monumentalizmu i surowości. Piękny akustyczny początek stanowił preludium do spokojnego rozgrywania tej kompozycji w dalszej części, a motyw gitarowy spinał wszystkie fragmenty w spójną całość epickiej opowieści, która w miarę upływu czasu nabierała tempa. Triantatillou i Kourtidis grali solidnie, ale cały czas pozostawali w cieniu gitary.
[3] był agresywniejszy dzięki pracy dwóch gitar, ale nie zdobył wielkiej popularności. Pomimo to formację zaczęto uważać za jeden z ważniejszych greckich zespołów grających melodyjny heavy/power, a główną zasługą tego była kapitalna gra Kaggelarisa, który swoim niepowtarzalnym stylem odróżnił ten zespół od falangi innych kapel z Hellady. Na tym krążku Wolfcry odszedł nieco od epickiego monumentalizmu na rzecz melodyjnego power z delikatniejszymi wokalami i łagodniejszymi refrenami. Dynamiczne gitary nieźle komponowały się z klawiszami i dołączenie Nicka Zaninello było dobrym pomysłem. Fragmenty instrumentalne bowiem wypełniły bogato zaaranżowanymi pojedynki i dialogi gitarowo-klawiszowe przy zachowaniu heavy/powerowego charakteru całości. Honored Expedition to progresywne podejście do epickiego heavy - wokalnie Hatzigeorgiu spisał się przyzwoicie, jednak i na tym albumie jakby brakowało mu głębi w głosie. To niedostatek drobny i nie pojawiający się zbyt często, gdyż przy niezbyt mocnych gitarach nie stanowiło to wielkiego dysonansu. The Mirror Mask zaczynał się ostrzej i ciężej, aby nagle przejść do grania nastrojowego, przecinanego tylko od czasu do czasu szarżami gitar. Tematycznie utwór dotyczył historii francuskiego przestępcy Vidocqa z XIX wieku, który stanął po stronie prawa w walce ze zbrodnią i przemocą. W Semper Casta ujawniała się cała potęga zagranego od serca melodyjnego greckiego powermetalu. Ta kompozycja stanowiła kontrast do prostego szybkiego heavy/powerowego On The Edge, zbudowanego na kontrastach łagodnych zwrotek z niemal brutalnym refrenem i krzyczanymi chórkami. Pozytywne wrażenie robił wzbogacony elementami symfonicznymi i pianinem The Pledge, wyrażający ideę wysmakowanego epickiego metalu charakterystycznego dla Grecji. Jedynie końcówka płyty w postaci siłowego i mało eleganckiego 6 Must Die nie prezentowała się dobrze. Elegancję całości podkreślało brzmienie z wysmakowanym planem drugim, wyrazistą sekcją rytmiczną i ciepłymi gitarami. Tą różnicę między tym albumem a poprzednim podkreślała produkcja - wciąż epicka i melodyjna, ale z wyraźną ucieczką od nadmiernej mocy i surowości.
Kiedy jednak Kaggelaris odszedł w 2007 do Sacram wydawało się, że grupa nie przetrzyma takiego ciosu i odejdzie w niebyt. W dodatku nowy wioślarz Elias Koskoris przyszedł z zespołu Dark Nova, grającego metal progresywny i powstała wątpliwość czy będzie w stanie dopasować się do nowych realiów. [4] został nagrano już w 2008, ale Wolfcry mieli problemy ze znalezieniem wytwórni. W końcu krążek ukazał się dopiero w czerwcu 2010 w niedużym nakładzie sumptem wytwórni Apollon Records. Album wypełniła muzyka bardziej standardowa i mniej rozpoznawalna, ale nadal przyjemna w odsłuchu. Zawierała zarówno kompozycje z obrębu melodyjnego powermetalu, jak i heavy/power w łagodniejszej formie z heroicznym zacieciem. Otwierający God Of Deception był bardzo dynamiczny, choć tempo siadało w mało agresywnym refrenie. Ozdobiony klawiszami oparty na urzekająco prostej formie Fadin` Visions łączył znakomicie cechy grania skandynawskiego i greckiego. Kawałek zagrano z niebywałą swobodą i lekkością, a okraszono go elegancką solówką. Holocaust Of Nothing orbitował już w sferze epickiego powermetalu z bojowym podniosłym atakiem gitary, natomiast Consequence Of Ignorance posiadał przyjemny hard rockowy refren. Wzbogacony o greckie motywy wolniejszy The Golden Era zabrzmiał jak hymn antycznych herosów. Słyszalne były wpływy grania amerykańskiego z lat 80-tych, a utwór ubarwiły podniosłe chórki i zagrana z wyczuciem solówka. Po energetycznym Payback Time wkraczał Vile Mind, posiadajacy w sobie coś ze stylu niemieckiego Paragon - na tle mocnych riffów niepotrzebnie jednak zastosowano łagodniejszy fragment wokalny. Wstęp do Face The Fear nasuwał na myśl twórczość wspomnianego Dark Nova i ta kompozycja została tu przemycona przez Koskorisa. Był to zgrabnie zagrany kawałek o cechach lekko progresywnych. Na koniec Grecy zaserwowali 9-minutowego kolosa I,The Sinner - monumentalny epicki numer z interesującym powtarzalnym motywem głównym i nagłym zrywem do pędu w stylu Battleroar. Album pod względem produkcyjnym przygotowano starannie w niemieckim studio nagraniowym Devasoundz. Czyste selektywne brzmienie sekcji rytmicznej, głęboki wydźwięk gitary i centralnie umiejscowiony głos Hatzigeorgiou naprawdę robiły wrażenie.
John B. nagrał w 2008 power/shredowy krążek Row.

ALBUM ŚPIEW GITARA GITARA KLAWISZE BAS PERKUSJA
[1-2] Costas Hatzigeorgiu Simos Kaggelais - Spiros Triantatillou Andreas Kourtidis
[3] Costas Hatzigeorgiu Simos Kaggelais John B. Nick Zaninello Spiros Triantatillou Andreas Kourtidis
[4] Costas Hatzigeorgiu Elias Koskoris Nick Zaninello Nikos Hortis Andreas Kourtidis


Rok wydania Tytuł
2001 [1] Power Within
2003 [2] Nightbreed
2005 [3] Warfair
2010 [4] Glorious

      

Powrót do spisu treści