Amerykańskie trio założone w Portland w 2003. Nazwa nawiązywała do najjaśniejszej gwiazdy w gwiazdozbiorze Byka. Wpierw ekipa wydała singiel Pleasures Of War / Astoroth w pierwszej połowie 2004, następnie umieszczono cztery numery w tym samym roku na splicie z grupą Rue. Wciąż starając się o kontrakt, zespół umieścił ponad 18-minutowe nagranie Regions Of The Dead na splicie z Sod Hauler w październiku 2005. Pierwszy album wydała krajowa rodzima Parasitic Records - trafiły na niego trzy kompozycje trwające ponad 43 minuty. Aldebaran przedstawił miażdżący sludge/doom z elementami funeral doomu - proste dewastujące riffy okazały się sprawdzoną formułą tego typu muzyki. Krótkie momenty melodyczne przyćmiono powolnym tempem, potężnymi krzykami w tle i zsynchronizowanymi uderzeniami w perkusyjne talerze. Muzykom udało się stworzyć niesamowicie przytłaczającą atmosferę za pomocą przesterowanej gitary - szczególnie słyszalne to było w genialnych akordach blisko 20-minutowego Sightless And Silent Into Blackened Gulphs. Niektórzy porównywali płytę z dokonaniami z Asunder i Worship, ale były to analogie mylące, gdyż w znacznej mierze Aldebaran zrezygnował z melancholii kojarzonej z tymi zespołami, zbliżając się do dronowego doomu z nihilistycznym klimatem. To było granie, które niektórzy mogli uznać za monotonne i mało stymulujące, podczas gdy inni całkowicie ulegli hipnotycznemu charakterowi krążka. Utwory nabierały mocy poprzez powolne metodyczne narastanie instrumentów i zawierały zmiany tempa tylko, gdy były one absolutnie konieczne.
W 2008 odszedł Mike Brown i przez kolejne dwa lata pozostali reperowali skład, zatrudniając ostatecznie dwóch gitarzystów. To wzmocnienie brzmienia słychać już było na jednoutworowej EP-ce [3] - ponad 27-minutowy kolos tekstowo dotyczył mitologii H.P Lovecrafta ("Those who came before from shadows will return in triumph"). Te odniesienia do złowieszczych miejsc i niezrozumiałych bytów, którym ludzkość jest całkowicie obojętna, dominowały także na znakomitym [3]. Perkusja dudniła z niestrudzoną mocą niczym grzmot schodzący z gór, a powtarzalne riffy wznosiły się nad wszystkim niczym chmury zniekształceń, zanim znów nikły w ogólnym hałasie. Niepozorny bas znajdował się w centrum aranżacji, niezbędnie nasycając przestrzeń tych przytłaczających numerów. Płytę ułożono z pięciu kawałków, z których trzy były instrumentalne i stanowiły pomosty wytchnienia pomiędzy dwiema gigantycznymi (właściwymi) utworami. Obaj wokaliści (Todd Janeczek i Tim Call) ryczeli w niskich tonacjach - wszystko wymagało typowej dla funeralnego doom/deathu odporności i uwagi, aby dotrwać do końca. 25-minutowy Forever In The Dream Of Death oferował głębokie pokłady niemierzalnego żalu i napadów ponurych melodii, a subtelne zmiany rytmiki prawdopodobnie zostawały przeoczone przez przeciętne ucho - sposób w jaki pojedyncza gitara około 8:25 powoli wprowadzała inny odcień żałoby lub płaczliwa zagrywka uderzająca w 10:30. Ten kolos radzi sobie umiejętnie z wieloma zmianami, ale przy pierwszym odsłuchu te niuanse mogły wydawać się jeszcze zbyt niepozorne. Blisko półgodzinny Sentinel Of A Sunless Abys uderza wokalnym rykiem i potężnym riffem od samego początku, a ostatecznie okazywał się niepokojącym utworze o niebezpieczeństwie czającym się w mrocznych otchłaniach - głównie Hasturze, czyli Królu W Żółci ("Elements unbound calling the dark deep within, a rippling chaos, immortal hands weaving our demise, we are only thoughtless ignorant creations of the stars"). Muzycy stosowali intrygujący zabieg - po każdym częściowo stonowanym fragmencie, wrzucali przygnębiające motywy, zabierające to poczucie oddechu bez całkowitego żalu. Tym samym Aldebaran zawsze wycofywał się w pustkę nadziei, niczym w platońską jaskinię rozpaczy. Opierając się na amerykańskiej literatury grozy, rozciągającej się od Lovecrafta poprzez Ambrose'a Bierce'a po Roberta Chambersa, zespół zapożycza z ich kanonu całą obsadę postaci i miejsc, kapitalnie je osadzając w stylu swojej muzyki. Cytaty w stylu "Za bladą maską, otuloną szatami złamanych kości" czy "Witaj Pochłaniaczu Światła, na zawsze w śnie śmierci", nadawały całości nikczemnie przenikliwy rdzeń i zarazem taki funeralny doom/death, który brzmiał coraz bardziej złożenie przy każdym kolejnym odsłuchu.
Składankowy [4] to ponad 71 minut rarytasów z różnego rodzaju splitów z lat 2004-2009.
Colin Keyworth i Josh Banke grał w doom/deathowym Ealdath (demówka "Ancient Oath" w 2014), po czym ten pierwszy dołączył do Wolves In The Throne Room. Todd Janeczek pojawił się w doom/deathowym Shrine Of The Serpent (Entropic Disillusion w 2018).

ALBUM ŚPIEW, GITARA GITARA BAS PERKUSJA, ŚPIEW
[1] Mike Brown Josh Banke Tim Call
[2-3] Todd Janeczek Colin 'Kody' Keyworth Josh Banke Tim Call

Mike Brown (ex-Sepsis, Shadow Of The Torturer), Josh Banke (ex-Tusks Of Blood), Tim Call (ex-Aghori, ex-Tusks Of Blood, ex-Splatterhouse, Shadow Of The Torturer),
Todd Janeczek (ex-Roanoke, ex-Tenspeed Warlock), Colin Keyworth (ex-Fall Of The Bastards, ex-L'Acéphale, ex-Oakhelm)


Rok wydania Tytuł
2007 [1] Dwellers In Twilight
2011 [2] Buried Beneath Aeons EP
2012 [3] Embracing The Lightless Depths
2015 [4] ...From Forgotten Tombs 1 & 2 (kompilacja)

      

Powrót do spisu treści