
Amerykańska formacja założona w 2005 w Richmond. Grała mieszankę stoner/sludge/doom w oparach marihuanowego dymu i w otoczeniu okultystycznych symboli. To było granie wtórne, inspirowany przede wszystkim Electric Wizard i Sleep, z podobnie gęstą psychodeliczną atmosferą, ale większą ilością sprzężeń zwrotnych i złowrogim wokalem. W zasadzie w tej muzyce nie działo się nic wyjątkowego, ale rekompensowały to po części produkcja i riffy. Brzmienie gitary i basu to jakby nieskończona fala kwantowa, często akordy przyjemnie zlewały się ze sobą i pomimo sfuzzowanych fragmentów typowo sludge'owych. Wokal Kirby'ego wahały się od krzyków godnych Khanate do wznoszących się skowytów, skąpanych w głębokim pogłosowym ambiencie. W rezultacie [2] przyjmował formę rozbudowanego psychodelicznego jam session. Krążek dowodził, że wszechmocny riff wciąż króluje i utwierdza nas w przekonaniu, że wciąż istnieją zespoły, które popychają akord mocy do najwolniejszych, najcięższych i najbardziej naładowanych marihuaną ekstremów. W 2009 odszedł Kirby, a zespół postanowił kontynuować działalność jako trio. Na [3] śpiewem podzielili się gitarzysta David Cisco (czysty wokal) i basista Parker Chandler (harsh). Styl jednak nie zmienił się wcale, hołdując Electric Wizard od samego początku. Podobieństwa opierały się nie tylko na masywnej przesterowanej gitarze, specyficznych sprzężeniach i niemal identycznych riffach, natomiast różnicę stanowiło porzucenie charakterystycznego dla Anglików piwnicznego i świadomie niedbałego brzmienia. Przy całym braku kreatywności, płyty słuchało się dobrze, choć szybko słuchacz o niej zapominał. Na [4] skład powiększył się o drugiego gitarzystę Brandona Marcey'a. Kompozycje były zróżnicowane w zasadzie tylko y pod względem początkowych tonów, potem następowało przewidywalne wejście w gitarowe sprzężenia zwrotne. Jak to w Cough, królowały grzmiące hałaśliwe aranżacje, rozpylające mgłę zagłady w tej mocno psychodelicznej opowieści. Wlokące się tempa torturowały przyjemnie, a Let It Bleed” - to zgrzytliwa balladę o śmierci, która zabierała słuchacza w głąb własnego umysłu, pozwalając mu na moment refleksji wśród nieustających hipnotycznych wizji. Całość dość nieoczekiwanie kończył akustyczny Still They Pray. W celu odniesienia osiągnięcia najlepszego efektu, zalecało się odsłuch tego albumu od początku do końca.
Parker Chandler grał również w Windhand.
| ALBUM | ŚPIEW | GITARA | BAS | PERKUSJA |
| [1-2] | Christopher Kirby | David Cisco | Parker Chandler | Joseph Arcaro |
| ALBUM | ŚPIEW, GITARA | GITARA | ŚPIEW, BAS | PERKUSJA |
| [3] | David Cisco | Parker Chandler | Joseph Arcaro | |
| [4] | David Cisco | Brandon Marcey | Parker Chandler | Joseph Arcaro |
Joseph Arcaro (ex-Sword), Brandon Marcey (Sinister Haze)
| Rok wydania | Tytuł |
| 2006 | [1] The Kingdom EP |
| 2008 | [2] Sigillum Luciferi |
| 2010 | [3] Ritual Abuse |
| 2016 | [4] Still They Pray |
