
Holenderski zespół założony w 2003 w Reuver przez Marka Jansena (ur. 15 grudnia 1978) po jego odejściu z After Forever. Pierwotnie projekt nosił nazwę Sahara Dust - wówczas śpiewała w nim jeszcze Helena Michaelsen (ex-Trail Of Tears). Największym atutem Epiki od początku z pewnością były uroda i głos rudowłosej Simone Simons (ur. 17 stycznia 1985) - początkowo wydawało się, że dostała ona posadę wyłącznie po znajomości, będąc w tamtym czasie dziewczyną Jansena. Okazało się, że jej sopran łączył w sobie moc Floor Jansen i wdzięk Sharon den Adel, ale Simone tak naprawdę obie wokalistki biła na głowę skalą i ekspresją. Podkład pod jej głos stanowił klasycznie zorientowany symfoniczny gotyk z mocno zaakcentowanymi klawiszami. Nie można było odmówić Epice profesjonalizmu i wyczucia, ale chyba sami muzycy niezbyt na starcie wierzyli w siebie. Debiut dał do zrozumienia, że nie należy po zespole oczekiwać niczego nadzwyczajnego, że nie wyjdzie on poza ustalone lata temu konwencje. Debiut brzmiał do bólu standardowo i tradycyjnie - linie melodyczne, brzmienie gitar i wszelkie pomysły mimowolnie nasuwały skojarzenia z After Forever, Tristanią oraz wczesnym Theatre Of Tragedy. Cięższe gitary współgrały z delikatnymi klawiszami, a metalowe wątki mieszały się z naleciałościami folkowymi gotyckimi i symfonicznymi. Do tego fatalnie brzmiał charkot Jansena na tle anielskich zaśpiewów Simone. Można było znaleźć kilka interesujących momentów, jak Cry For The Moon czy The Phantom Agony, jednak było to zdecydowanie za mało, by przebić się przez ścianę ustalonej w metalu gotyckim tandety i wtórności.
Koncepcja Pięknej i Bestii jeszcze bardziej zdezaktualizowała się na [2]. Growl Jansena "przeszkadzał" w robieniu kariery, więc ograniczono jego rolę do epizodycznych ryków. Na polu walki pozostał tylko kobiecy wokal, podobnie jak wcześniej uczyniły to Within Tempation i After Forever. Krążek brzmiał zdecydowanie spójniej i ciekawiej niż debiut. Mniej było patetyzmu i kombinowania, a więcej melodii i prostoty. Dźwięki płynęły swobodnie na tle oszczędnych aranżacji, ale dzięki temu zapisywały się w pamięci. Cięższe gitary zgrabnie komponowały się z orkiestralnym rozmachem i chórami. Cieszył fakt, że Simone postawiła przede wszystkim na śpiew zmysłowy o tle estradowym. Pojawiające się czasem wysokie rejestry nie irytowały tym razem i urozmaicały warstwę wokalną. Gościnnie na płycie zaśpiewał Roy Khan z Kamelot w Trois Vierges. Epica nie wychyliła się jednak poza symfoniczno-gotycko metalowe rejony. Formacja wciąż starała się zgrabnie wpisać w ówcześnie panujące trendy sprzyjające śpiewającym niewiastom. [3] dotyczył starcia filozoficznego pojmowania dzieła boskiego z ludzkim umysłem. Wedle Epiki, dzieło to zawierało się w teorii stworzenia przez bóstwo wielu religii i wpuszczeniu je w świat, by człowiek przez poznanie ich odkrył, że mają tą samą naturę. Niestety, sama muzyka była dość przeciętna. Przede wszystkim słuchacz ma wrażenie, że skądś to zna - kiczowaty Never Enough obracał się w klimatach Evanescence, z kolei w Safeguard To Paradise muzycy kopiowali samych siebie. Na szczęście znalazło się również miejsce na klasyczny chór, energię i majestatyczny klimat, a za przykład do naśladowania posłużyć mogły Menace Of Vanity czy Indigo.
Na [6] nastapił kolejny krok w kierunku wzbogacenia stylu. Zgodnie z wcześniejszą obietnicą więcej pola do popisu dano nowemu gitarzyście Isaacowi Delahay, który zaprezentował rozbudowane gitarowe solówki. Pod względem ciężaru nie pobito jednak [5], gdyż zarówno instrumentalnie, chóralnie i orkiestralnie, był to materiał lżejszy. Simone Simons z każdą płytą czyniła wokalnie wyraźne postępy, ale tutaj zdawała się osiągnąć życiową formę, odnajdując się w każdych rejestrach. Niejednokrotnie to właśnie jej głos ratował niektóre kawałki przed spisaniem na straty. To spowodowało, że każdy miłośnik metalowo-symfonicznych klimatów mógł znaleźć tutaj coś dla siebie. Uwagę zwracały przede wszystkim monumentalne numery w rodzaju Serenade Of Self-Destruction, które ani na chwilę nie pozwalały się nudzić. Jednak album był nierówny, a do połowy kompozycji zniechęcały skutecznie growlowe wstawki Marka Jansena, część kawałków sprawiała też wrażenie nagranych bez wyraźnego pomysłu i spójnej koncepcji. Szczególnie zawodził tytułowy Requiem For The Indifferent. Także okładka przedstawiającą łysą nagą kobietę wyłaniającą się z maszyny burzyła dotychczasowy wachlarz znakomitych stron graficznych. Nawiązanie do przewodniej tematyki - problemów dzisiejszego świata, dewastacji środowiska, ogólnoświatowego kryzysu i ludzkiej obojętności - mogło zostać przedstawione zupełnie inaczej.
Simone Simons wystąpiła gościnnie w utworze (i videoklipie) The Haunting Low Kamelot, a także w kawałku Primal Fear Every Time It Rains na albumie New Religion w 2007. Wokalistka rozeszła się z Jansenem, związując się z Oliverem Palotai (Kamelot, Sons Of Seasons, Doro) i w październiku 2013 rodząc mu syna Vincenta. Dyskografię Epiki uzupełnia The Score z 2005 - soundtrack do filmu "Joyride".
| ALBUM | ŚPIEW | ŚPIEW, GITARA | GITARA | KLAWISZE | BAS | PERKUSJA |
| [1-2] | Simone Simons | Mark Jansen | Ad Sluijter | Coen Jansen | Yves Huts | Jeroen Simons |
| [3-4] | Simone Simons | Mark Jansen | Ad Sluijter | Coen Jansen | Yves Huts | Ariën van Weesenbeek |
| [5-6] | Simone Simons | Mark Jansen | Isaac Delahaye | Coen Jansen | Yves Huts | Ariën van Weesenbeek |
| [7-15] | Simone Simons | Mark Jansen | Isaac Delahaye | Coen Jansen | Rob Van Der Loo | Ariën van Weesenbeek |
Mark Jansen (ex-After Forever), Rob Van Der Loo (ex-Sun Caged, ex-Delain, ex-Mayan)
| Rok wydania | Tytuł |
| 2003 | [1] The Phantom Agony |
| 2005 | [2] Consign To Oblivion |
| 2007 | [3] The Divine Conspiracy |
| 2009 | [4] The Classical Conspiracy (live / 2 CD) |
| 2009 | [5] Design Your Universe |
| 2012 | [6] Requiem For The Indifferent |
| 2013 | [7] Retrospect (live / 3 CD) |
| 2014 | [8] The Quantum Enigma |
| 2016 | [9] The Holographic Principle |
| 2017 | [10] The Solace System EP |
| 2020 | [11] Omega |
| 2021 | [12] Omega Alive (live) |
| 2022 | [13] Live At Paradiso (live / 2 CD) |
| 2022 | [14] The Alchemy Project EP |
| 2025 | [15] Aspiral |


