Włoska grupa powstała w 2019 z inicjatywy perkusisty Michele Olmiego. Do współpracy pozyskał on nową gwiazdę włoskiego powermetalu - Giacomo Voliego z Rhapsody Of Fire. Na pierwszy album trafiło mnóstwo znakomitej muzyki: dynamicznej, porywającej, podniosłej, melodyjnej i eleganckiej. Szybkie i romantycznie majestatyczne kompozycje w rodzaju New HopeShape Your Fate czy też To The End porywały przestrzennością i swobodą. W tym graniu rycersko-heroicznego power wiele było oczywiście z Rhapsody Of Fire, ale też Kaledon i Derdian. Trochę gorzej wypadł z kolei raczej ograny Prison i ten utwór mimo bogatej aranżacji stanowił słabszy punkt płyty - dziwił fakt, że zdecydował się tutaj zaśpiewać frontman Domine, Adolfo Morviducci. Urzekający początek na pianinie zwiastował In The Castle i ten kawałek miał wiele z uniwersum Rhapsody. Pozostając w krainie łagodności, kwintet potrafił wzruszyć w We`ll Meet Again niesamowita elegancją i ogromnym pietyzmem wykonania. Momentów w melodyjnym progresywnym stylu Labyrinth było niewiele, ale na pewno były to utwory udane, jak My Dreams ze speedmetalowymi natarciami gitar i wielogłosowymi harmoniami wokalnymi. Trafił tu także rozbudowany The Number Of Destiny, a refren zdradzał także wpływy duńskiej sceny (Pyramaze i Cornerstone). Echa rodzimego Stormlord pojawiały się niespodziewanie w Welcome To My Hell i ten numer budził mieszane uczucia pod względem kalejdoskopu epickiego, rycerskiego i romantycznego metalu. Na zakończenie Violi serwował wokalny majstersztyk w łagodnej pieśni Il Numero Mistico w duecie z Roberto Tirantim z Labyrinth. Wykonanie wszystko było doskonałe. Nie tylko śpiew klasy światowej, ale też miejscami wirtuozerska gra Giovanni Galeottiego (riffowe natarcia, solówki i kapitalne wyczucie konwencji). Produkcja bardzo dobra, choć postawiono na klasyczne brzmienie włoskiego melodyjnego power: z dobrze dobranymi partiami planu drugiego, odpowiednio brzmiącą gitarą i udaną ekspozycją wokalistów z pierwszoplanowa rolą Voliego. Sekcja rytmiczna głośniejsza niż można było oczekiwać, ale przecież lider (Olmi) musiał być odpowiednio wyeksponowany. Album to prawie 70 minut muzyki, ale słuchało się go bez zmęczenia i wchodził gładko.
W 2023 pożegnał się z zespołem Giacomo Voli i zastąpił go Giacomo Rossi - wokalista praktycznie nieznany. nagrany z nim [2] zawierał melodyjny power jak poprzednio, jednak przez udział licznych gości, bardziej zróżnicowany. Materaił rozpoczynał zwiewny For Life And Love i od razu było wiadomo, że Rossi to nie klasa poprzednika. Potem dosyć nieoczekiwanie ekipa szła śladami Temperance i to był duet z Agatą Aquilina o miłym i wysokim głosie, ale ten utwór był po prostu rzemieślniczo odegrany w ramach powermetalu (uproszczone aranżacje). W łagodnym Alone On Earth i ogranym w melodii pojawiał się Roberto Tiranti z Labyrinth, ale jakoś niespecjalnie zaznaczył swoją obecność. My Blade Will Fall On You oraz rozbudowany Tame My Storm przypominały dokonania Grand Master, czyli power fikcyjnie wzorowany na epicki, o dużej porcji łatwej melodyjności. Płyta rozkręcała się stopniowo i w Through The Dark pojawiał się Adolfo Morviducci z Domine i dynamiczny epicki power objawiał się w pełnej pędu włoskiej manierze, a wszystko w mistrzowskiej oprawie instrumentalnej. Szybki No One Will Divide Us to klasyczny włoski flower power głównego nurtu, ale średniej klasy. W romantycznie brzmiącym średnio-szybkim Forever Part Of Me drugi głos to Stefano Sbrignadello z Great Master, a na gitarze gościnnie zagrał Michele Vioni z Flames Of Heaven - tutaj wpleciono refren, który gdyby go nieco bardziej ubarwić to byłby ozdobą tego albumu. Lekko progresywnie i dramatycznie brzmiał Love Sealed Forever - kompozycja solidna, ale nieco przekombinowana aranżacyjnie z Ivano Gianninim z Derdian (solówki podłożyli Andrea Martongelli z Arthemis oraz Valentino Francavilla z White Skull). Dużo wnosił w tym utworze rozbudowany plan klawiszowy. W typowej powermetalowej galopadzie Eternal Earth Rossiego wsparł Filippo Tezza z Chronosfear. Zespół pokazał klasę w części instrumentalnej z udziałem gitarzysty Francesco Mattei z Noverii. Na koniec 9-minutowy Flashback - opowieść teatralna, lekko progresywna, odorobinę niepokojąca i w rezultacie budząca mieszane uczucia. Miało być coś na pewno oryginalnego, ale numer był niespójny, mieszając symfoniczność, ambient, agresywniejsze momenty i rycerski heroizm. Produkcja całości doskonała - zachwycała wieloplanowość i starannie dobrane brzmienie poszczególnych instrumentów. Goście-gitarzyści dali z siebie wszystko, ale już goście-wokaliści trochę mniej. Embrace Of Souls nagrał płytę zróżnicowaną z wyśmienitą częścią środkową, ale na taką muzykę w pełnym wymiarze zabrakło po prostu tym razem pomysłu. Ocenę na pewno podnosiło wyborne wykonane, ale płyta krótsza i bardziej zwarta stylistycznie prezentowałaby się znacznie lepiej.

ALBUM ŚPIEW ŚPIEW GITARA KLAWISZE BAS PERKUSJA
[1] Giacomo Voli Giovanni Galeotti Davide Scuteri Xavier Rota Michele Olmi
[2] Giacomo Rossi Agata Aquilina Giovanni Galeotti Davide Scuteri Xavier Rota Michele Olmi

Giacomo Voli (ex-Teodasia, ex-Edward De Rosa, Rhapsody Of Fire), Giovanni Galeotti (ex-Glass Cage, ex-Aegre),
Davide Scuteri (ex-Choirs Of Veritas, Ravenword), Xavier Rota (ex-SpellBlast, Chronosfear), Michele Olmi (ex-SpellBlast, Ravenword, Chronosfear), Giacomo Rossi (Heartscore)


Rok wydania Tytuł
2021 [1] The Number Of Destiny
2024 [2] Forever Part Of Me

  

Powrót do spisu treści