
Kanadyjsko-francuska grupa deathmetalowa założona w 1994 w Quebec. Nigdy nie zdobyła należytego poklasku pomimo intrygującego połączenia stylów Atheist (głównie Unquestionable Presence), Cynic, Meshuggah i Individual Thought Patterns Death. Pod koszmarną okładką debiutu kryła się dbałość instrumentalna i ten techniczny death metal mógł się podobać pod kątem dopracowanej formy i jazzowych naleciałości, popartych specyficzną zadziornością oraz odpowiedniej przejrzystości w produkcji. Riffy grane przez Daniela Mongraina oraz Pier-Luca Lamprona były pomysłowe i wysmakowane, a solówki wyróżniały się sporą melodyjnością, Francois Richard za perkusją wiedział, kiedy postawić na thrashującą galopadę, a bas miał do powiedzenia niemal tyle co u Cynic. Jedynym elementem odstającym jakościowo były wokale obu braci - Dan darł się niespecjalnie przekonująco pod Chucka Schuldinera, z kolei Francois stawiał na siłowy growling, ale kiedy próbowali śpiewać czysto, była to porażka na całej linii. Nie pasowały one ani do stylu płyty, ani nie dodawały jej żadnej ekstrawagancji, brzmiąc ostatecznie jakby wyrwano je z kompletnie innej bajki. W rezultacie płyty stosownie nie doceniono. Muzycy nei załamali jednak rąk i jeszcze mocniej zagłębili się w stylistyczne rejony, w których inni polegli z kretesem. Po wymianie bębniarza, przystąpiono do realizacji nowych kawałków. Death i Atheist naturalnie wciąż były obecne w tych aranżacjach, ale raczej na zasadzie luźnych odniesień. Na [2] Martyr mieli zupełnie inny pomysł na granie, swoisty i niepodrabialny, a w swym charakterze - nieprzewidywalny i nerwowy. Poza wysokimi umiejętnościami technicznymi, kwartet potrafił zręcznie wpleść subtelniejsze motywy, wyszukane melodie czy okazjonalnie przebijający się zadziorny feeling (charakterystyczny dla technicznego thrashu). Przeskok względem debiutu był zatem odczuwalny na każdej płaszczyźnie (Speechless, Virtual Emotions, Endless Vortex Towards Erasing Destiny), a gitarzyści nie okazywali litości serwując zagmatwane partie, przychodzące im grać bez najmniejszych trudności. Kreatywnie wypadł również Realms Of Reverie - niemal instrumentalny numer-wizytówka, który zawierał w sobie po kilka motywów z każdego poprzedniego utworu, a jego zawartość urozmaicała jeszcze narracja Luca Lemay'a z Gorguts. Dobrze radził sobie z kolei perkusista Patrice Hamelin, grający bardziej finezyjnie od swojego poprzednika i potrafiący słyszalnie podkręcić stopień ekstremy (sensowne blastowanie). Równie dobrą decyzją było porzucenie czystych wokali i bracia skupili się jedynie na wyziewnych growlingach. Martyr nakreślił swój styl i stworzył porcję wyśmienitej technicznej muzyki, wymykającej się prostym porównaniom.
Na kolejny studyjny krążek trzeba było czekać blisko sześć lat. Pomimo braku większych sukcesów, kwartet nie odpuszczał. [4] miał punkty wspólne z pierwszymi dwoma albumami, ale Martyr zagrał najbrutalniej w swojej karierze przy jednoczesnym wykorzystaniem awangardowej melodyjności. Ten techniczny death wybornie łączył bezpośrednią agresję, ponadprzeciętną technikę, wiele zwrotów akcji, selektywną produkcję, różnorodne wokale (rozpaczliwy krzy i siłowy growling), a wszystko układało się w logiczną całość. Przy okazji kwartet nie zapominał, że to pomysły na riffy przewodnie i chwytliwe motywy grały istotną rolę w przegródce tak zakręconego stylu, przez co instrumentalnych wyścigów tutaj nie było. To było granie odsiewające sporą grupę słuchaczy, ale ci pragnący wyzwań od razu wychwytywali na ile niepowtarzalną muzykę zawierała ta płyta. Matematyczna wręcz precyzja i fragmenty na kształt improwizacji z pomykającym w tle pianinem stanowiły dopiero początek imprezy. Bas zyskał kompletnie nowy wymiar, w wielu miejscach przybierając tendencje wzorowania się na Seanie Malone z Cynic. Francois Mongrain dał prawdziwy popis w basowej miniaturce Interlude: Desolate Ruins. Na sam koniec niespodzianka w postaci coveru Voivod Brain Scan, choć Martyr wykonał go po swojemu i obtaczając death metalem, a w ramach gości pojawił się w nim sam Blacky po latach wyraźniejszej obecności w metalowym światku. Powstał niemal absolut w kontekście technicznego death metalu, pokazując się jako zespół z indywidualnym podejściem w tej stylistyce. Z pewnością była to wymagająca muzyka, ale wobec której nie dawało się przejść obojętnie. Kosmicznie wysoki poziom spowodował jednak niestety przesilenia w zespole, który wkrótce rozpadł się.
Daniel Mongrain grał potem w Gorguts, Capharnaum i Voivod. Patrice Hamelin również bębnił w Gorguts, ale w innym okresie.
| ALBUM | ŚPIEW, GITARA | GITARA | BAS, ŚPIEW | PERKUSJA |
| [1] | Daniel Mongrain | Pier-Luc Lampron | Francois Mongrain | Francois Richard |
| [2-3] | Daniel Mongrain | Pier-Luc Lampron | Francois Mongrain | Patrice Hamelin |
| [4] | Daniel Mongrain | Martin Carbonneau | Francois Mongrain | Patrice Hamelin |
| Rok wydania | Tytuł |
| 1997 | [1] Hopeless Hopes |
| 2000 | [2] Warp Zone |
| 2001 | [3] Extracting The Core (live) |
| 2006 | [4] Feeding The Abscess |
