
Szwedzka grupa powstała w 1997 w mieście Umea. Po Lost Horizon, Nocturnal Rites i Dream Evil była to kolejna ekipa zapaleńców grających w tym kraju melodyjny mocny powermetal. Jednocześnie zespół na debiucie zagrał ostrzej niż Hammerfall, wzorując się na starych tradycjach US Power i wykorzystując po części thrashową estetykę, przy okazji nie zapominając o atrakcyjności melodii. Dużą rolę odegrał grający w czterech numerach Magnus Lindblom, który pseudo-thrashowy styl gry wsparł finezyjnie podstawowy gitarzysta Pekka Kiviaho. Była w tych kompozycjach autentyczna moc powermetalu oraz sporo zmian temp: z gwałtownych do łagodnych jak w doskonałym otwierającym ten krążek Fire At Will. Kwartet serwował numery o charakterze surowo podanych niepokojących opowieści, rozjaśnianych melodyjnymi krążącymi motywami gitarowymi (As You Wish, The Hunter, And There Was Light). W wielu utworach pojawiały się gitary akustyczne, oferujące wyciszenie po seriach ciężkich riffów. Słabą stroną albumu był przeciętny śpiew Jensa Carlssona, trochę jednak skrzywdzony w procesie produkcji - został zbyt cofnięty i chwilami mocował się, by być słyszalnym w ścianie gitar i gwałtownej sekcji rytmicznej (potężne bębny, bas wyjątkowo wyeksponowany). Gitary surowe, ale równocześnie głębokie, przy czym nie tak przygniatające jak chociażby Undead Tad Morose z tego samego roku. Melodyjny, ale bezkompromisowy styl Persuader wywarł spory wpływ na kształtowanie się takich grup jak Steel Attack oraz innych - grających twardo i energicznie niż zespoły skupione wokół stylu Hammerfall.
Na [2] Kiviaho został zastąpiony przez Emila Norberga (brata Nilsa Norberga z Nocturnal Rites) i jego przyjście sporo zmieniło w stylu gry zespołu. Grupa zaczęła grać powermetal bardziej skomplikowany, którego główną cechą było łączenie agresywnych power/thrashowych riffów z melodyjnymi kontrapunktowymi refrenami, po części o heroicznym charakterze. Wszystko to spinało klamrą mocny lekko chropawy wokal Carlssona. Powstała muzyka rozpoznawalna, w jakimś stopniu odpowiadająca riffowo metalowi amerykańskiemu (Strike Down, Sanity Soiled, Godfather, Raise Hell). Bliższy europejskiemu powermetalowi był Masquerade - lżejszy i nastawiony na ekspozycję rycerskiej melodii w stylu wczesnego Nocturnal Rites z rozległym melancholijnym refrenem i wspomaganie Carlssona wokalami w stylu black/viking. Te chwyty wokalne plus dużo brutalnego śpiewu zastosowano także w dynamicznym i surowym Turn To Dust. Z samymi melodiami było różnie i czasem przeciętne melodie ukryto wśród mocnych riffów (Passion/Pain z zabawnymi niż udanymi klawiszami). Frontman wypadł znacznie lepiej niż na debiucie, gitarowa robota była momentami imponująca, ale także i nieco trywialna - mało atrakcyjnie wypadły głównie dosyć piskliwe solówki. Niewątpliwie cichym bohaterem był perkusista Efraim Juntunen, grający nad wyraz kreatywnie. Brzmienie jest mocne, surowe i miejscami bardzo głębokie. Płyta traciła miejscami na nadmiernej brutalności w nieuzasadniony sposób. Poziom heroizmu zanadto ograniczono, a potęga power/thrashowych riffów czasem zawodziła.
Jeśli ktoś pamiętał jak zabrzmiał na poprzedniej płycie Fire At Will ten ma obraz tego co przedstawił Persuader na [3]. Zaoferowano słuchaczowi więcej melodii z zapadającymi w pamięć refrenami, jak również brzmienie mięsiste i potężne, typowo powermetalowe, po części w tej głębi wzorowane na stylu produkcji Nocturnal Rites. Twisted Eyes był bardzo dobry, ale w sumie niewiele wyjaśniał - jednak kiedy pojawia się niezbyt szybki Slaves Of Labour z kapitalnym refrenem, wszystko się klarowało. Do zespołu dołączył gitarzysta Daniel Sundbom i Jens Carlsson całkowicie poświęcił się śpiewaniu. Nadal gdzieś w tle chwilami pojawiał się drugi brutalniejszy wokal poboczny, ale stanowił tylko dodatkowy ornament, gdyż fantastyczny frontman radził sobie tu doskonale bez niczyjej pomocy. Najdłuższy Sending You Back nie nudził ani przez chwilę, ozdobiony gitarowymi inkrustacjami, klawiszowym planem dalszym i mocnymi chórkami. Pełen pędu R.S. Knights serwował dumną melancholię w oprawie mocarnych riffów obu gitarzystów. Na jego tle tytułowy When Eden Burns wydawał się powszedni, choć to przecież dobry powermetal w stylu całej płyty. Za to Judas Immortal to dynamiczna dewastacja z wykorzystaniem drobnych wartości w stylu wczesnego In Flames i modernistycznych powiązań ostrych zwrotek i lżejszych refrenów. Potężny wokal Jensa rozbrzmiewal w Doomsday News, gdzie na gitarze zagrał Oskar Norberg ze szwedzkiego Assailant. Na koniec mocny akcent w postaci Enter Reality z dziwnym początkiem, później przeradzający się w konkretny powermetal z refrenem, do którego zespół dążył z uporem i energią. Persuader nagrał arcyciekawy krążek, brzmiący świeżo na powermetalowym rynku.
Po ośmioletniej przerwie zespół przypomniał o sobie [4], wydaną przez wytwórnię Inner Wound Recordings. Choć minęło wiele lat to skład pozostał ten sam, podobnie jak muzyka oparta na fundamencie energicznego i nowocześnie podanego powermetalu z [3]. Jedyną zmianą był skromny element progresywny (Worlds Collide, Falling Faster) i lżejszy nacisk na wyraziste melodie refrenów. Numery w rodzaju One Lifetime, War czy Sent To The Grave mogły się podobać pod względem wybornego wokalu Jensa Carlssona oraz dynamicznej współpracy obu gitarzystów. Kiedy jednak te utwory cichły pozostawało ogólne wrażenie czegoś do końca nie spełnionego. Kolejnym przykładem na to był tytułowy The Fiction Maze - numer gwałtowny i drapieżny w swoistej epickości, gdzie akustyczny wstęp obiecywał coś innego. Te introdukcje był mylące, bo i ociężały Deep In The Dark to bardziej prężenie metalowych muskułów, niż realnie dramatyczny utwór zbudowany na klimacie. InSect z gościnnym udziałem Nilsa Norberga (ex-gitarzysty Nocturnal Rites) to powermetal nowocześniejszy, ale niezbyt pasujący do samego Persuader. W poszukiwaniu wyrazistych refrenów należało się udać do monumentalnego Son Of Sodom, natomiast Heathen brzmiał niczym Savage Circus. Solidne wykonanie całości i duży wysiłek Jensa, by to scalić głosem był godne szacunku, jednak krążek nie porywał. Tym bardziej, że sama produkcja był przeciętna: płaska i z marnie ustawioną sekcją rytmiczną. Podczas kiedy brzmieniowo [3] miażdżył, tutaj moc tylko lekko poszturchiwała i znany inżynier dźwięku Ronnie Björnström raczej nie mógł zaliczyć tej roboty do udanych na swoim koncie.
Minęło sześć lat i Persuader przekształcił się w kwartet. Ten zespół nigdy nie grał "łatwego" powe metalu i tak też było na [6]. Mroczną historię śmierci pokazano z różnych perspektyw i obudowano mocnym power o pewnych cechach progresywnych, gitarowo potężnym i ultra dynamicznym, a w aranżacjach czasem niespodziewanym. Muzycy budowali złożone riffowe konstrukcje z wielką wprawą, tworząc nieco połamane w melodiach zwrotki i dając nieco wytchnienia w zazwyczaj dobrze rozpoznawalnych refrenach (The Eden Burns). Przygniatająca moc była wszechobecna w The Curse Unbound i we wszystkich kolejnych utworach - dosyć długich ale dodatkowo urozmaiconych ornamentacjami zazwyczaj spotykanymi w prog-metalu i metalu symfonicznym. Bogato prezentował się Scars z zasadniczą melodią o słyszalnej przystępności. Majestatyczny refren uderzał w dosyć brutalnym Raise The Dead, natomiast do Reign Of Darkness wrzucono wiele zapożyczeń z melodyjnego deathu. W pewnym sensie podobną ścieżką podążał bezkompromisowy Hell`s Command ze znakomitymi podziałami partii gitar i dumnym motywem przewodnim. Nieźle rozpoczynał się niepokojący Gateways, pełen emocji i heroiczny w stalowych barwach szarości. Finałowy The Infernal Fires był jednak kontrowersyjny - z jednej strony odpowiadał idei tego albumu jako podsumowanie, ale z drugiej zupełnie niepotrzebnie sięgnięto po pierwiastki progresywnego death metalu, przez co wydawał się trudny do przyswojenia dla słuchaczy nieobytych z tym gatunkiem. Ambitny i dopracowany w szczegółach utwór, ale zbyt ambitny jak na płytę z powermetalem, który nie miał ambicji w pełni progresywnych. Niepokoiło także brzmienie płyty, stwarzające wrażenie surowego i niezbyt głębokiego na tle krystalicznych produkcji ostatnich lat ze Szwecji. Zastrzeżenia budziło nawet ustawienie głosu Carlssona - generalnie cofniętego i często jakby otoczonego przez inne instrumenty. Powstał krążek wysmakowany z muzyką, której wszystkich walorów nie odkrywało się od razu.
Jens Carlsson i Emil Norberg wraz z Pietem Sielckiem oraz Thomenem Stauchem założyli projekt Savage Circus. Ponadto wokalista zaśpiewał na dwóch krążkach
power/thrashowego Dark Empire (Distant Tides w 2006 i Humanity Dethroned w 2008). Efreaim Juntunen zagrał na drugiej płycie Guillotine. Później Norberg założył z Doogie White`m kapitalny Long Shadows Dawn.
| ALBUM | ŚPIEW | GITARA | GITARA | BAS | PERKUSJA |
| [1] | Jens Carlsson | Pekka Kiviaho | Fredrik Hedström | Efraim Juntunen | |
| [2] | Jens Carlsson | Emil Norberg | Fredrik Hedström | Efraim Juntunen | |
| [3-4] | Jens Carlsson | Daniel Sundbom | Emil Norberg | Fredrik Hedström | Efraim Juntunen |
| [5] | Jens Carlsson | Fredrik Mannberg | Emil Norberg | Efraim Juntunen | |
Fredrik Mannberg (ex-Ligament, ex-Engraved, Guillotine, Nocturnal Rites)
| Rok wydania | Tytuł | TOP |
| 2000 | [1] The Hunter | |
| 2004 | [2] Evolution Purgatory | #26 |
| 2006 | [3] When Eden Burns | #24 |
| 2014 | [4] The Fiction Maze | |
| 2020 | [5] Necromancy |
