
Francuski zespół założony w 2001 w Annecy i w roku następnym zadebiutował demówką "Eternal Flight". Zwróciła ona na siebie uwagę szefów włoskiej wytwórni Cruz Del Sur Music, ale dwie pierwsze płyty przepadły w zalewie kapel grających melodyjny powermetal w Europie. Ekipa właściwie rozpadła się i wydawało się, że zniknie z mapy kolejna interesująca ekipa z Francji. Gérard Fois nie poddał się jednak i początkowo samotnie zaczął przygotowywać materiał na kolejny album. Niebawem wsparty został przez gitarzystę Juliena Bouviera oraz znanego brazylijskiego perkusistę Ricardo Confessoriego. W studio gościnnie pojawili się znani gitarzyści jak Mark Mc Gee (Vicious Rumors), Chris Caffery oraz Rob Love Magnusson. [3] została wydany w listopadzie 2011 przez niemiecką wytwórnię YesterRock z Monachium, zasadniczo specjalizują sę w hard rocku i rocku. Album był muzycznie zróżnicowany - na początek Released The Unreal, czyli progresywnie zagrany power, niczym specjalnie się nie wyróżniający poza nieszczególnie dobrym jednak śpiewem Foisa i niezbyt atrakcyjnym refrenem. Firedancer był bardziej stonowany, odegrany w wolnym tempie i o elegijnym charakterze ze specyficzną nerwową gitarą w tle. W Fantasea gitarowe riffy były dziełem Magnussona i to był ciepły, choć mało wyrazisty utwór o refleksyjnym charakterze. We Freedom Is My Race ekipa zaprezentowąła melodyjny power w typowo francuskim stylu, chłodny w melodii i w kategorii lekko progresywnego grania niespecjalnie przekonujący. Centralnie umieszczony najdłuższy Nightmare King to kawałek ponury i niepokojący, przypominający klimatem późne nagrania Adagio, choćznów zabrakło satysfakcjonującej kulminacji, bo za taką trudno było uznać akustyczną gitarę na koniec. Niewiele wynikało z łagodnego Black Sun poza pełną przestrzeni częścią instrumentalną z gitarą akustyczną i podgrywającym jej basem. W The Meeting najbardziej uwagę zwracała gra Marka McGee - utwór miał aspiracje na pewien agresywny mistycyzm, ale wokal niestety rozwiewał nadzieje na coś naprawdę interesującego i nie były w stanie tego zrekompensować orientalne motywy. W The Tower ostra heavy/powermetalowa gitara Magnussona mieszała się z lekkimi klawiszami oraz wysoko zaśpiewanym refrenem. Ten utwór był najbardziej zbliżony do klasycznego melodyjnego euro-power, nosił jednak kilka cech grania amerykańskiego i wzbogacony został o wybuchowe pojedynki solowe gitarzystów. W smutnym Goodbye oprócz pianina można było usłyszeć także obu amerykańskich gitarzystów, przy czym Caffery pojawił się dopiero w części końcowej. Utwór jednak rozwijał się nieszczęśliwie w kierunku melodyjnego powermetalu w refrenie i czar pryskał. Płyta rozczarowywała również przeciętnym brzmieniem. Szkoda tu perkusji, bo Ricardo Confessori zagrał znakomicie. Jednakże tam gdzie powinno być więcej ciepła, nie było go - tam gdzie było ostrzej, czasem niepotrzebnie zespół wchodził w rejony heavy/powerowego brzmienia w odrobinę już przestarzałej formie. Najsłabszym ogniwem był wokal Foisa i zapewne inny wokalista wydobyłby tu znacznie więcej z tych eklektycznych kawałków. Rozrzut stylistyczny był spory, choć raczej wszystko opierało się na progresywnym fundamencie. Zabrakło jednak francuskiej elegancji i finezji.
Na kolejnych krążkach Eternal Flight skoncentrował się na graniu powermetalu głównego nurtu. Okazało się niestety, że formacja nie miała w tym zakresie zbyt wiele do zaoferowania. Gitarzysta Thibaud Ducrot grał rzeczy typowe i oczywiste, w powermetalu o lekko heroicznym charakterze do raczej sztampowych melodii, stworzonych przez Foisa (Legions, The Promise). To wszystko było poprawne, ale kompletnie do zapomnienia. Można wspomnieć dobry orientalny riff w dostojnym Is This The End czy lekko progresywny motyw szybkiego Mysterious Kings. Trochę nadziei na wysublimowany francuski power dawał na samym początku Will We Rise Again, ale czar pryska w miałkim i pozbawionym wyrazistej melodii refrenie. Trochę nadziei na udany mainstreamowy power dawał z początku You And I, ale dalej było bezbarwnie. Jeśli zespół coś próbował osiągnąć na polu łagodnego progresywnego power w Children Of The Earth, to była również próba nieudana (chaos zamiast progresywnej różnorodności). Fois po prostu zaśpiewał źle, szczególnie w wysokich partiach. Szkoda, że z takim uporem od lat trzymał się funkcji wokalisty, bo sama muzyka wiele na tym traciła (teoretycznie emocjonalny Evolution, Revolution). Mix i mastering także dobrane fatalnie - szczególnie, gdy grupa próbowała grać łagodniej, a gitara była zbyt ostra, wręcz na granicy power/speed metalu.
Arnaud Gorbaty bębnił potem w progresywno-heavymetalowym Further Dimension (They Live w 2012).
| ALBUM | ŚPIEW, KLAWISZE, GITARA | GITARA | GITARA | KLAWISZE | BAS | PERKUSJA |
| [1] | Gérard Fois | Christophe Offredi | Sébastien Vibert | Nicolas Jeanpierre | Alexandre Stellini | |
| [2] | Gérard Fois | Christophe Offredi | Sébastien Vibert | Nicolas Jeanpierre | Arnaud Gorbaty | |
| [3] | Gérard Fois | Chris Stollen | Julien Bouvier | - | Adrien Zoni | Ricardo Confessori |
| [4] | Gérard Fois | Jérome Fischer | Thibaud Ducrot | - | Cédric Nguyen | Thibaud Ponthet |
| [5] | Gérard Fois | Thibaud Ducrot | - | Cédric Nguyen | Thibaud Ponthet | |
Gérard Fois (ex-Dream Child/FRA), Arnaud Gorbaty (Alkemyst), Adrien Zoni (ex-Sceau De l'Ange),
Ricardo Confessori (Angra, ex-Shaman), Thibaud Ducrot (DarkRise), Thibaud Ponthet (Venus Syndrome)
| Rok wydania | Tytuł |
| 2004 | [1] Positive Rage |
| 2007 | [2] Under The Sign Of Will |
| 2011 | [3] Diminished Reality, Elegies And Mysteries |
| 2017 | [4] Retrofuture |
| 2021 | [5] Survive |
