Norweski zespół powstały w 1997 w Oslo na gruzach kapeli Alvheim. Nazwa wskazywała na rok, w którym epidemia Czarnej Śmierci dotarła do Norwegii, zabijając 2/3 populacji kraju i kończąc Złoty Wiek tego państwa. Dwie demówki ("Demo" w 1998 i "Chaos Preferred" w 1999) zdobyły na tyle uznanie blackmetalowego podziemia, że udało się ostatecznie namówić do współpracy Frosta z Satyricon (wcześniej na perkusji grał Ravn). Debiutancką EP-kę wypełniły trzy autorskie utwory oraz przeróbka The Usurper Celtic Frost w wersji koncertowej. Muzyka nie była nowatorska - skandynawski black łączący w sobie surowość old-schoolowej tradycji z rozmachem bardziej współczesnej wizji tej muzyki. Klimatem album idealnie wpisywał się w stylistykę norweską, czuć było natomiast inspiracje szwedzką szkołą grania. Płytce nie nadano dobrego brzmienia, a brak selektywności zacierał emanującą z muzyki wściekłość. Również [2] zamiast zrobić zamieszanie, przyprawiał raczej o konsternację. Dostrzegajac tkwiący w zespole potencjał, wytwórnia Candlelight Records dała mu szansę wypłynąć na szerokie wody, ale materiał po raz kolejny rozczarowywał w sferze produkcji. Głuche bębny nie nadawały odpowiedniego wydźwięku "bzyczącym" gitarom, w których zagrywkach słychać przede wszystkim elementy twórczości Emperor i Marduk.
Po udanej trasie koncertowej po Europie u boku Aeternus i Red Harvest, 1349 weszli do studia Nyhagen w celu nagrania [3]. Tym razem zatrudniono profesjonalnego inżyniera dźwięku w osobie Kjartana Hesthagena, co sprawiło, że kompozycje nie utraciły nic ze swej furii na poziomie mixu i masteringu. Ta grupa tak powinna brzmieć od samego początku. Powstał wściekle soczysty black metal, daleki od banalności, choć nadal korzystający z dorobku najlepszych w gatunku. Utwory przemycały w sobie potężne pokłady brutalności poparte znakomitym poziomem wykonawczym. Podjętą konwencję kontynuował [4], a Norwegowie prowadzili słuchacza morderczą ścieżką przez samo dno piekieł. Godna podziwu szybkość i niezwykła agresja były przede wszystkim zasługą szalejącego za bębnami Frosta, prezentującego skomplikowane przejścia i łamane rytmy. Formacja jak zwykle zaatakowała surowym black metalem - bez upiększeń i klawiszy. Godny uwagi był również skrzek Ravna, wykonującego swoje partie z pasją, a nie chłodną obojętnością. Jesienią 2005 kwintet odbył udane tournee jako support kontrowersyjnych rodaków z Gorgoroth.
Na [5] zespół pokusił się o stworzenia własnego niepowtarzalnego stylu. Z siermiężnego grania 1349 awansowali na nowy poziom konstrukcji swej muzyki. Utwory sprawiały wrażenie niezwykle "rozległych", pomimo iż nie grzeszyły specjalną długością, a głównym czynnikiem, który to sprawił było zastosowanie dark ambientowego tła praktycznie w każdym numerze na płycie. Dawały one o sobie znać nawet przytłumione ścianą gniotącego dźwięku. Ten nowy sposób aranżacji przyczynił się do zbudowania niezwykłego napięcia, które za sprawą przenikania się dwóch muzycznych stylów uwypuklało swoją wyrazistość. Na wskutek tych wszystkich zabiegów powstał krążek duszny i jakby skłaniający do przemyśleń, niż agresji. Niezwykła aura mistycyzmu kazała domniemywać, że grupa ukazała w końcu twarz uporządkowaną i bardziej dojrzałą. Album został dopieszczony produkcyjne, a nieco zatarte brzmienie gitar wydawało się zabiegiem celowym. Warto wspomnieć, że w coverze Pink Floyd Set The Controls For The Heart Of The Sun na gitarze i basie zagrał gościnnie Thomas Gabriel Fischer, lider Celtic Frost.
[6] stanowił powrót do starego brzmienia, a pierwiastki ambientowe występowały jedynie w postaci instrumentalnych przerywników z serii Tunnel Of Set. Miały one dodać albumowi klimatu lęku i niezgody. Właściwych utworów było jedynie 6, choć każdy z nich trwał powyżej 5 i pół minuty. W Atomic Chapel zastosowano początkowo czysty wokal, podchodzący bardziej pod szept, by następnie przejść do znanego wszystkim skrzeku. Szybszy i brutalniejszy był When I Was Flesh, w którym wydajność perkusji wzrastała do niemal nieludzkiego poziomu. Ta rytmika niczym młot pneumatyczny szła w parze z szaleńczymi riffami, a całość starały się urozmaicać lekkie zwolnienia. W Psalm 7:77 gościnnie zagrał na gitarze Ronnie LeTekro z TNT, natomiast Pandemonium War Bells przywodził na myśl wczesny Watain. Tytułowy Demonoir koncentrował się przeważnie na szalonych szeptach Ravna, którego wokal balansował miedzy dwoma gatunkami - brzmieniem podchodził pod black, zaś tonacją nieco pod death metal. Frost miał o wiele większe pole do popisu niż w Satyricon i mógł naprawdę imponować swoją techniką gry, kreując ultraszybkie blasty połączone w dynamiczne przejścia. Formacja uczyniła pewien krok do przodu, nie stosując żadnych nowinek, za to kapitalnie wykorzystując stare pomysły. Dyskografię 1349 uzupełnia DVD "Hellvetia Fire" z 2011, zawierająca koncert ze Szwajcarii z 2005.
ALBUM | ŚPIEW | GITARA | GITARA | BAS | PERKUSJA |
[1-4] | Olav `Ravn` Bergene | Andre `Tjalve` Kvebek | Idar `Archaon` Burheim | Tor `Seidemann` Stavene | Kjetil `Frost` Haraldstad |
[5-9] | Olav `Ravn` Bergene | Idar `Archaon` Burheim | Tor `Seidemann` Stavene | Kjetil `Frost` Haraldstad |
Frost (Satyricon, ex-Gorgoroth, Keep Of Kalessin, Ov Hell)
Rok wydania | Tytuł |
2001 | [1] 1349 EP |
2003 | [2] Liberation |
2004 | [3] Beyond The Apocalypse |
2005 | [4] Hellfire |
2009 | [5] Revelations Of The Black Flame |
2010 | [6] Demonoir |
2014 | [7] Massive Cauldron Of Chaos |
2019 | [8] The Infernal Pathway |
2024 | [9] The Wolf & The King |