
Norweska grupa blackmetalowa powstała w 1992 w Hyllestad. Nazwę zaczerpnęła z ”Władcy Pierścieni” Tolkiena. Muzyka grupy była brutalnym połączeniem stylów Marduk, Darkthorne i wczesnego Emperor. W tamtym okresie formacja nie grzeszyła oryginalnością pod względem pseudonimów, wyglądu i skrzekliwego wokalu. Gorgoroth prześladowały także notoryczne zmiany personalne. Od początku mózgiem formacji był Infernus (właśc Roger Tiegs, ur. 18 czerwca 1972), który sam przyznawał, że nie jest człowiekm łatwym we współpracy, co wyjasniało fakt, że przez zespół przewinęło się blisko 30 muzyków. Za młodu słuchał namiętnie Bathory, Destruction i Sodom - kiedy jednak postanowił założyć kapelę, miał problemy z uzupełnieniem składu w słabo zaludnionym i w przeważającej mierze rolniczym regionie. W końcu znalazł wokalistę Hata (właśc. Jan Age Solstad) oraz bębniarza Goat Pervertora (właśc. Rune Thorsnes). W 1993 trio zadebiutowało boleśnie surowa demówką "A Sorcery Written in Blood", której tytuł pochodził z wersu utworu Bathory The Return Of Darkness And Evil. Nagrania zajęły cztery godziny, a te trzy kawałki nie tylko zapewniły kontrakt z francuską wytwórnią Embassy Productions, ale także zapewniły miejsce na pierwszej stronie regionalnej gazety "Firda", która oburzyła się na satanistyczne wizerunki zespołu. Ze względu na dystans, Gorgoroth pozostawał na uboczu, utrzymując ograniczone kontakty z resztą norweskiej sceny blackmetalowej. Koncertowy występ w Oslo doprowadził Infernusa do spotkania z Samothem z Emperor, który dołączył do zespołu jako basista na [1], zrealizowanym w studio Grieghallen w Bergen. Krótki 29-minutowy album rozpoczynał się przenikliwym BegravelsesnattManeskyggens Slave. Następnie formacja zdecydowała się podpisać kontrakt z niemiecką wytwórnią Malicious Records. Na [2] Infernus zagrał zarówno na gitarze, jak i basie, a za perkusją zasiadł Frost z Satyricon. Sześć utworów (w tym dwa instrumentalne) trwały tylko 25 minut, ale artystycznie był stagnacją. Brzmienie nie zmieniło się ani o cal, ograniczając się do nawalanki bez idei przewodniej. Miejscami muzycy sięgnęli do thrashowych szarpanych riffów, a teksty chwaliły Pana Ciemności i hołubiły polowania na chrześcijan. Połowę wokali wykonał Pest (właśc. Thomas Kronenes) z Obtained Enslavement, który dołączył do Gorgoroth po odejściu Hata w trakcie nagrań.
Tytuł [4] po raz kolejny ujawniał inspirację dokonań Bathory. Nagrany z perkusistą Grimem (właśc. Erik Brodreskift), krążek łączył porywczość poprzedników z piekielną żywiołowością, czego najlepszym przykładem był Profetens Apenbaring. Infernus był dumny z tej płyty, nazywając ją w wywiadach norweskim odpowiednikiem Reign In Blood Slayer. Ekipa ruszyła w swoją pierwszą trasę koncertową jako headliner, a podczas pobytu w Niemczech skontaktowali się z nimi agenci tamtejszej wytwórni Nuclear Blast, z którą wkrótce podpisali kontrakt. Ten krok wywołał niemałe kontrowersje w podziemiu, ponieważ wytwórnia była uważana za dużą i komercyjną (wprowadziła do mainstreamu Dimmu Borgir i Dissection). [5] był krążkiem niespójnym - wrzucono na niego zarazem nowych kompozycje, jak i te starsze (dotychczas niepublikowane), co spowodowało niespójny charakter całości. Do studia zawitało aż ośmiu muzyków i skład zmieniał się w niemal każdym utworze. Infernus uwijał się jak w ukropie między gitarami, basem, wokalem i perkusją. Dwóch perkusistów jednak było niczym w porównaniu z trzema wokalistami: Pest zaśpiewał w czterech utworach, T-Reaper (właśc.
Torgrim Oyre - w jednym i w końcu Gaahl (właśc. Kristian Eivind Espedal, ur. 7 sierpnia 1975) - także w jednym. Ten ostani dołączył pod sam koniec sesji i darł się jedynie w tytułowym Destroyer. W rezultacie album sprawiał wrażenie bardziej składanki i do dziś wielu fanów uznaje go za najsłabsze dokonanie Gorgoroth. Warto zwrócić baczniejszą uwagę na Gaahla właśnie - urodził się on w dolinie Espegal w gminie Fjaler, gdzie mieszkał przez wiele lat. Jego dziadkowie wybudowali dom na samym szczycie tamtejszej góry, po ich śmierci Gaahl osiedlił się tam sam w dolinie 20 km od wioski, w której przez 76 dni pod rząd co roku padał deszcz. W domu nie było systemu kanalizacji, a on sam postanowił zostać wegetarianinem. Tworzył wokół siebie rózne legendy, jak ta, że chodził do szkolnej klasy tylko z jednym uczniem, który potem miał popełnić samobójstwo w wieku 18 lat. Od młodych lat był satanistą i zagorzałym przeciwnikiem chrześcijaństwa, przejawiając jednocześnie szacunek do pogańskich tradycji i nordyckiej mitologii. To ustosunkowanie miało wkrótce przejawić się w ostrych tekstach utworów Gorgoroth. Black metal stał się dla Gaahla jedynie ideologią, a fanów przychodzących na koncert tylko w celu posłuchania muzyki, uważał za pustych i aroganckich. Wprowadzenie do tekstów nawiązania do ideologii Nietzschego oraz antychrześcijaństwa prezentowanego jako nurt w filozofii, ulegało często jednak zaciemnieniu przy jego skrzeku. Już w tamtym okresie Gaahl starał się całkowicie odizolować od świata (lub sprawić takie wrażenie), interweniując tylko w przypadkach, kiedy ktoś wkroczył na jego teren. Na swoich malowanych na strychu obrazach przedstawiał dziwne kolorowe krainy i nagich ludzi. Jedni mieli go za człowieka niezwykle inteligentnego o ekstremalnych poglądach. Inni uważali, że był zaślepiony tunelowym punktem widzenia, przez co nie potrafił oderwać się od kontrowersji jaką sam tworzył. Sam Gaahl widział siebie jako kulturalnego smakosza wina, ale i muzycznego twórcę dla jednostek silnych.
Skład ustabilizował się na [6] - Gaahl dołączył jako pełnoprawny wokalista, a nowa sekcję rytmiczną stanowili teraz King Ov Hell (właśc. Tom Cato Visnes) oraz Sersjant (właśc. Erlend Erichsen). Płyta zaskakiwała głównie industrialnymi wstawkami, za które odpowiadał niejaki Daimonion, a naprawdę Ivar Björnson z Enslaved. Po raz pierwszy pojawiały się w otwierającym tytułowym Incipit Satan - doprowadzając do krótkiego, ale irytującego zatrzymania już po minucie utworu. Ta elektronika powracała później, szczególnie w ambientowym Will To Power – kolejnej frazie Nietzschego. W tamtym okresie bowiem Infernus zafascynowany był Soulside Journey Darkthrone i wczesnego Entombed. Jeśli tego było mało, aby zszokować wieloletnich fanów Gorgoroth, to z pewnością zrobił to ostatni numer When Love Rages Wild In My Heart ze śpiewem Michaela Krohna w stylu Danzig. Cała płyta przybierała w rezultacie postać swego rodzaju eksperymentu, choć wpisującego się w szerszy ruch odchodzenia zespółów blackmetalowych od surowych początków. Obok tego na krążek trafiła spora liczba melodyjnych riffów i transowych wstawek, do tego wszystkiego dochodziła znana już dawka brutalności i mrok. Tytułowy Incipit Satan był masakryczną rzeźnią, na A World To Win złożyły się diabelska melodia i niemal heavymetalowa solówka, a Litani Til Satan jawił się jako ponura melorecytacja do Władcy Piekieł. Podobać się mógł także instrumentalny Will To Power, nasuwający skojarzenia z klimatem czarnej mszy i piekielnymi odgłosami. Był to krążek dla fanów otwartych na nowe rzeczy. To nie było bezsensowne napieprzanie bez przekazu i zwolennicy ekstremy na pewno mogli czuć się zawiedzieni. Główne walory tej płyty to melodyjność i pomysłowość, która została wykorzystana do granic doskonałości. Atmosfera podczas samego nagrywania była jednak daleka od radosnej. Gaahl wyjaśniał: "W zasadzie była niezwykle napięta. Zbyt wielu egocentryków zebrało się w jednym miejscu. Spójrzmy na perkusistę Erichsena, który funkcjonuje jedynie na zasadzie emocji.
Jego instynktowne i mało logiczne rozwiązania rytmiczne są bardzo interesujące. Generalnie wszyscy naraz nie byliśmy w stanie wytrzymać ze sobą. Dobrze nam szło nagrywanie z dala od siebie. To też powód, dla którego nie śpiewam w ostatnim utworze, nie chciałem się tego tykać". W końcu Tormentor pokłócił się z basistą Kingiem i odszedł. To właśnie King Ov Hell stał się głównym kompozytorem, miał do niego jednak wkrótce dołączyć perkusista Kvitrafn (właśc. Einar Selvik) - podczas gdy Infernus jakby usunął się w cień.

Od lewej: King Ov Hell, Kvitrafn, Infernus, Gaahl
Kompozycje Kinga i Kvitrafna ujrzały światło dzienne na [7], który nosił niewiele śladów Infernusa, poza jego charakterystyczną grą na gitarze. Niezwykle brutalnie brzmiący album niemal wyrywał się z głośników od samego początku, zamieniając wszystko w ścianę hałasu, po czym rozwija skrzydła, jednocześnie stopniowo ujawniając niuanse w blackmetalowym nataricu (po części dzięki niezwykle przejrzystej produkcji). Uważni słuchacze mogli wychwycić momentami fascynacje Kinga awangardowym jazzem, intrygującymi zmianami harmonii i eksplorowania dotychczas niezbadanych obszarów. King nie lubił się w muzyce powtarzać - stawiał on na rozwój i niesutanną muzyczną ewolucję. Naturalnie do aranżacji i tekstów wrzucono to co najwazniejsze - mnóstwo Diabła, siarki, plugastwa, bluźnierstwa, piekielnej furii i wszelkiej innej zarazy. Zespół po tylu latach na scenie wypracował już sobie charakterystyczny styl ku chwale Rogatego. Utwory utrzymano w średnich i szybkich tempach, a na styl składały się tnące jak brzytwa gitary, piekielna perkusja oraz wyklinający wszystko co święte głos Gaahla. Wkrótce pojedynczy koncert jeszcze bardziej wypromował zespół. 1 lutego 2004 Gorgoroth nagrywał DVD w Krakowskim Ośrodku Telewizyjnym, gdzie w scenografii posłużono się szczątkami martwych zwierząt nabitymi na pale, dwumetrowymi krzyżami do których przywiązano dwie nagie kobiety oblane syntetyczną krwią, sigilem Bafometa, płonącymi pochodniami i drutem kolczastym. W związku z koncertem zespół został oskarżony o obrazę uczuć religijnych. Po procesie w tej sprawie, organizator koncertu Tomasz Dziubiński (szef Metal Mind Productions) został skazany na 10 000 złotych grzywny oraz 2000 złotych pokrycia kosztów sądowych. Prokuratura zarzuciła Dziubińskiemu, że podjął się realizacji koncertu wiedząc, iż proponowana przez Gorgoroth scenografia zawiera treści satanistyczne i obrażające krzyż jako przedmiot czci chrześcijan. Ponadto zlecając wykonanie scenografii i rejestrację koncertu na DVD oraz nie uprzedzając członków zespołu o polskich przepisach prawa, chociaż do jego przestrzegania zobowiązał się w umowach z zespołem i telewizją, usiłował publicznie znieważyć przedmiot czci religijnej. Jako pokrzywdzonych akt oskarżenia wymieniał trzech kamerzystów rejestrujących nagranie. W toku śledztwa prokuratura uzyskała w drodze międzynarodowej pomocy prawnej zeznania członków zespołu. Twierdzili oni, że nie zdawali sobie sprawy, że mogą urazić uczucia religijne Polaków. W śledztwie Dziubiński nie przyznał się do winy. Wyjaśnił, że ostateczny projekt scenografii otrzymał od zespołu i nie miał możliwości jego zmiany. Podobne wyjaśnienia złożył przed sądem. U 600 osób biorących udział w koncercie nie stwierdzono żadnych urazów psychicznych związanych z imprezą. Nie naruszono również przepisów z ustawy o ochronie zwierząt - krew była sztuczna, a łby zamówiono w zakładzie utylizacji zwierząt. Decyzją sądu film z nagranym koncertem trafił do zbiorów audiowizualnych Biblioteki Jagiellońskiej. Absurd gonił jednak absurd - po koncercie polskie media zaczęły nawet sugerować odrodzenie się satanizmu w Polsce. Wszystko zakończyło się w prasie. Infernus zwierzał się" "Chodzi tu przede wszystkim o chciwość i kolejny sposób Polaków na ekonomiczne wykorzystywanie świata wokół nich. Najpierw zostali członkiem Unii Europejskiej, a teraz to...Nie wydaje mi się, żebyśmy poszli za to siedzieć. Te Mongoły chcą naszych pieniędzy, a nie widoku naszych dup w więzieniu. Nawet za czasów komunizmu, kościół katolicki w Polsce był bardzo popularny i dziś nadal ma rzesze zwolenników. To ogromne oddziaływanie tak konserwatywnej chrześcijańskiej instytucji bez wątpienia rozciąga się na inne sfery, podkopując polskisystem prawny. Dlatego po tym, jak zostało to nagłośnione przez media, nie bez znaczenia jest fakt, że nagrywanie tego DVD miało miejsce w polskim ciemnogrodzie". Zdecydowanie lepiej o Polakach mówił Gaahl: "Rzekłbym, że świetnie się nam z Metal Mind Productions pracowało. Byli bardzo otwarci i jesteśmy zadowoleni z tej współpracy. Koncert miał być wydany tylko dla naszej publiczności, nie miał nikogo obrazić. Jeśli ktoś zdecydowałby się na zakup DVD i poczuł się dotknięty, to przecież zrobił to na własną odpowiedzialność. Nie zamierzaliśmy robić z tego rozgłosu, ale właściwie to polscy politycy sami zrobili nam znakomitą promocję. Poza tym koncerty Gorgoroth są dla fanów Gorgoroth." Ostatecznie grupa miała pecha, że bluźnierczy koncert odbył się w Krakowie - mieście tak bliskiemu sercu ówczesnego papieża Jana Pawła II.
Wieść o incydencie rozeszła się po całym świecie i zapoczątkowała serię kontrowersji związanych z Gorgoroth. Kiedy krakowski incydent w Krakowie był wciąż świeży w ludzkiej pamięci, Gaahl ponownie stanął przed sądem - tym razem oskarżony o napaść i torturowanie 41-letniego mężczyzny w jego domu przez sześć godzin. Do zdarzenia doszło w lutym 2002. Muzyk miał zastąpić facetowi drogę, uderzyć w tył głowy, a następnie przystawić kubek do krwawiącej rany i wypić jego krew mówiąc: "Poświęcę cię, wypiję twoją krew". Przerażona ofiara zdołała w końcu uciec. Muzyk twierdził na posterunku, że mężczyzna przyszedł na przyjęcie niezaproszony, po czym zaatakował Gaahla, pchnął go wpierw na ścianę, a potem na krzesło, wobec czego musiał się bronić. Przyznał, że potem podstawił facetowi kubek, bo "nie chciał by narobił syfu w i po pokrwawił dywanu". Wokalista nie pomógł własnej sprawie, stawiając się na rozprawie ubrany cały na czarno i ozdobiony satanistycznymi symbolami. Początkowo Gaahl dostał wyrok 18 miesięcy więzienia i 158 000 NOK grzywny. Po wniesieniu 16 lutego 2005 apelacji, wyrok zmniejszono do 14 miesięcy, ale zwiększono kwotę odszkodowania do 190 000 NOK. Gaahl wyszedł z więzienia w grudniu 2003. Proces wzbudził spore zainteresowanie, zarówno ze względu na niemal celebrycki status wokalisty i fakt, że wcześniej odbył już kilka pomniejszych wyroków za stosowanie przemocy, w wyniku których co najmniej jedna z osób miała odnieść długotrwałe obrażenia.

Gaahl
Frontman kuł żelazo póki gorące, a jego pozornie mityczne cechy zostały wzmocnione występem w sfilmie dokumentalnym "Metal: A Headbanger`s Journey w (2005). Inny dokument "True Norwegian Black Metal" z (2007), dolał oliwy do ognia, mocno bazując na onieśmielającym sposobie udzielania wywiadów przez Gaahla, a także zawierając niedokładną narrację opisującą jego życie w odosobnieniu (podczas gdy w rzeczywistości miał mieszkanie w Bergen). Po jednym pytaniu, Gaahl wpatrywał się w jeden punkt bez mrugnięcia okiem przez ponad dwie minuty, aby następnie w milczeniu napić się wina. Na scenie okazywał się z kolei ekspresywną osobą o mrocznej osobowości i dużej charyźmie. To wszystko nie oddawało jego zaskakująco dobrego humoru i wielu wywiadach niewielu śmiało się tak często jak on. Tak jakby w jednym człowieku istniały dwie natury - zawsze jednak twierdził, że jego przemoc obajwiała się jedynie w momentach uzasadnionych. Gaahl powiedział dziennikarzowi brytyjskiego" The Observer": "Wszystko wiąże się z szacunkiem. Moim zdaniem trzeba karać lub uczyć każdego kto przekracza granice, żeby już tego nie zrobił". Dodawał, że - wraz z innymi członkami sceny blackmetalowej - był niesprawiedliwie prześladowany przez norweskie władze ze względu na przekonania i charakter muzyki. W każdym razie wokalista stwierdził, że jego ostatni incydent nie był odosobnionym zdarzeniem, lecz powiązanym z jego wcześniejszym pobytem w więzieniu. W końcu był w więzieniu cztery razy, a skazany został 14 razy. Wiele konfliktów pochodziło z czasów młodości Gaahla i jego zaangażowania w działalność gangów, a nie z waśni związanych ze sceną blackmetalową. Wydaje się również, że te osobiste konflikty odegrały dużą rolę w kontrowersyjnych poglądach, które głosił w młodości, tak jak ten, który wyraził w niesławnym wywiadzie z 1995 dla polskiego zina "Holocaust". Stwierdził tam, że czuje podziw Hitlera i cesarzy rzymskich, stwierdzając: „Zawsze znajdzie się ktoś kogo można zabić lub przekląć, zwłaszcza murzynów, mulatów czy muzułmanów". Po latach próbował sięz tego wykręcić, stwierdzając: "Zawsze miałem przyjaciół z różnych kręgów kulturowych, dlatego od samego początku byłem narażony na różne sposoby myślenia. Prawdopodobnie dlatego nigdy nie wykształciłem w sobie głębokich przekonań politycznych. Ale z pewnością w moim myśleniu zaszły zmiany i dziś jestem innym człowiekiem".
Gaahl nie był jedynym, którego wystąpienia w sądzie przyniosły Gorgoroth hańbę. W maju 2005 roku Infernus i jego przyjaciel zostali skazani na trzy lata więzienia za gwałt. Obaj odwołali się od wyroku, a Infernus wygrał apelację i został uznany za niewinnego. Został jednak skazany za „ (tj. powinien był wiedzieć, że kobieta została zgwałcona przez jego przyjaciela, zanim sam odbył z nią stosunek seksualny – kobieta ta w tym momencie poddała się psychicznie).
7 kwietnia 2004, Infernus wraz z przyjacielem uprowadzili 29-letnią kobietę, zamknęli ją w mieszkaniu, uderzyli w twarz i zmusili do sexu. Infernusa uznano winnym gwałtu i skazano na trzy lata więzienia wraz z odszkodowaniem na rzecz ofiary. Oskarżeni przyznali się do kontaktu płciowego, ale uważali, że odbył się on za zgodą kobiety. 9 stycznia 2006 Infernus został oczyszczony z najcięższego oskarżenia o gwałt przez norweski sąd apelacyjny, choć podtrzymano
oskarżenie o zezwolenie przyjacielowi zgwałcić kobietę. W efekcie całej sprawy, Infernus spędził w więzieniu cztery miesiące na przełomie 2006/2007. W październiku 2007 Gaahl i King Ov Hell postanowili wyrzucić Infernusa z zespołu. Wywiązała się batalia prawna między dwoma obozami o prawa do nazwy i logo. Gaahl i King kontynuowali trasę koncertową bez Infernusa przez około 18 miesięcy (w tym pierwszorzędny występ na niemieckim festiwalu Wacken w 2008), podczas gdy Infernus kompletował nowy skład. Na początku 2009 odbyła się przed sądem w Oslo rozprawa o prawa do nazwy Gorgoroth, którą wygrał w marcu Infernus. Jak się okazało, King złożył wniosek o rejestrację znaku towarowego przed rozstaniem z Infernusem, a nie uzyskał go w drodze wygranego procesu w sądzie, jak powszechnie rozumiano (w wyniku przekłamania lub błędnej interpretacji) przez prasę i opinię publiczną. Tym samym Gaahl i King Ov Hell znaleźli się na lodzie. Bez nich [9] okazał się jedynie przypadkową mieszanką stylów i totalnym brakiem pomysłów na to jak ten album powinien właściwie wyglądać. Zaczynało się dość optymistycznie - melodyjny Aneuthanasia mimo pewnej monotonii mógł się podobać. Atmosferyczny wstęp do Preyer zapowiadał się ciekawie, ale dalsza numery emanowały ziała pustką i banalnością. Interesująco wypadł senno-hipnotyczny Rebirth, ale na tym wszelkie pozytywy się kończyły. Resztę krążka wypełniły naprzemiennie prymitywne nawalanki oraz nie pasujące do Gorgoroth dziwaczne hybrydy. Stanowiły one stylistyczny zlepek - od hard rocka po gitary rodem z heavy metalu lat 80-tych. Jedynym blackowym elementem pozostał wokal Pesta, nawet perkusja brzmiała sztucznie i plastikowo. Na zakończenie zespół zaserwował podniosłą melodię w Introibo Ad Alatare Satanas, wypełnioną tajemniczymi szeptami i szatańskimi inwokacjami.
Drogi Kinga i Gaahla również wkrótce się rozeszły - wokalista zrobił sobie przerwę, aby uciec od cyrku, który narósł wokół niego po rozprawach i jego ogłoszeniu homoseksualizmu w październiku 2008, co było dość wyjątkowym wydarzeniem w świecie black metalu.
Dalsze losy muzyków Gorgoroth:
| ALBUM | ŚPIEW | GITARA | GITARA | BAS | PERKUSJA |
| [1] | Jan Age 'Hat' Solstad | Roger 'Infernus' Tiegs | Tomas 'Samoth' Haugen | Rune 'Goat' Thorsnes | |
| [2] | Jan Age 'Hat' Solstad / Thomas 'Pest' Kronenes | Roger 'Infernus' Tiegs | Kjetil 'Frost' Haraldstad | ||
| [3] | Thomas 'Pest' Kronenes | Roger 'Infernus' Tiegs | Ronny 'Ares' Hovland | Erik 'Grim' Brodreskift | |
| [4] | Thomas 'Pest' Kronenes | Roger 'Infernus' Tiegs | Erik 'Grim' Brodreskift | ||
| [5] | różni | Bollo 'Tormentor' Heyerdahl | Roger 'Infernus' Tiegs | Kjetil 'Frost' Haraldstad / Erik 'Vrolok' Haggernes | |
| [6] | Kristian Eivind 'Gaahl' Espedal | Bollo 'Tormentor' Heyerdahl | Roger 'Infernus' Tiegs | Tom Cato 'King Ov Hell' Visnes | Erlend 'Sersjant' Erichsen |
| [7] | Kristian Eivind 'Gaahl' Espedal | Roger 'Infernus' Tiegs | Tom Cato 'King Ov Hell' Visnes | Einar 'Kvitrafn' Selvik | |
| [8] | Kristian Eivind 'Gaahl' Espedal | Roger 'Infernus' Tiegs | Tom Cato 'King Ov Hell' Visnes | Kjetil 'Frost' Haraldstad | |
| [9] | Thomas 'Pest' Kronenes | Roger 'Infernus' Tiegs | Frank 'Boddel' Watkins | Tomas Asklund | |
| [10] | Thomas 'Pest' Kronenes | Roger 'Infernus' Tiegs | Tomas Asklund | ||
| [11] | Stefan 'Atterigner' Todorović | Roger 'Infernus' Tiegs | Frank 'Boddel' Watkins | Tomas Asklund | |
Samoth (Emperor), Pest (Obtained Enslavement), Grim (ex-Emptor, Borknagar), Gaahl (Trelldom), Frost (Satyricon),
Ares / Vrolok (Aeternus), Kvitrafn (ex-Mortify, ex-Bak De Syv Fjell), Frank Watkins (ex-Obituary) Tomas Asklund (ex-Dark Funeral, ex-Dissection)
| Rok wydania | Tytuł |
| 1994 | [1] Pentagram |
| 1996 | [2] Antichrist |
| 1996 | [3] The Last Tormentor EP |
| 1997 | [4] Under The Sign Of Hell |
| 1998 | [5] Destroyer |
| 2000 | [6] Incipit Satan |
| 2003 | [7] Twilight Of The Idols |
| 2006 | [8] Ad Majorem Sathanas Gloriam |
| 2009 | [9] Quantos Possunt Ad Satanitatem Trahunt |
| 2011 | [10] Under The Sign Of Hell 2011 |
| 2015 | [11] Instinctus Bestialis |

