
Kanadyjska formacja założona w 1993 przez braci Drover. Muzycy wpierw rozprowadzili ponad 40-minutową instrumentalną demówkę "The Blue Tape" w 1994. Debiut próbował uderzać w nutę thrashową, jednak otrzymano raczej efekt podejrzany, po części przypominający Set The World On Fire Annihilator. Płyta stworzyła jednak solidne podwaliny dla późniejszych stylistycznych poszukiwań. Duże wrażenie robiła ściana gitar wytworzona przez duet G.Drover-Simanic, ale nie dało się ukryć, że młodzi muzycy nie czuli się zbyt pewnie w solówkach, z których część nie pasowała w ogóle do przyjętych aranżacji. Shawn Drover bębnił prosto i efektywnie, a jedynym zwiastunem jego przyszłych umiejętności był Eye Of The Storm. Sporo zarzutów za to dotyczyło wokalu Briana Soularda, wykonującego swoje partie jakby od niechcenia. Wśród tego melodyjnego power/thrashowego średniactwa można by wyróżnić jeszcze tytułowy Zero Hour i When Will This End. W rok później ukazał się drugi krążek Kanadyjczyków i już wtedy Glen Drover zdecydował, że to on sam będzie w Eidolon odpowiadał za wszystkie partie gitar. Grupa wyraźnie podążyła ku mocniejszemu brzmieniu, wzmacniając rolę basu i zagęszczając warstwę rytmiczną. Po raz kolejny dzisiejsi fani Shawna Drovera mogą być zaskoczeni banalnością wejść perkusyjnych i monotonią uderzeń. Soulard tym razem głosowo irytował wtrętami z modern-metalu, a jego udawany harsh nie rozwiewał wrażenia, że frontman celowo nie wychodził poza pewien bezpieczny komfort śpiewania. Wartymi wyróżnienia kompozycjami z tej płyty były No Escape, The Ninth Circle i Confession.
Kwartet zwrócił na siebie baczniejszą uwagę wydaniem [3], zdominowaną przez Glena Drovera, sprawdzającego się tutaj znakomicie na każdym polu. Jego zagrywki i solówki wzbogacały utwory wyśmienicie zwłaszcza w Nightmare World, Lunar Mission oraz Glorified Suicide. Występ gitarzysty był tak znakomity, że całkowicie przyćmił on kiepski wokal Soularda. Po raz trzeci okazało się, że śpiewakowi zabrakło odpowiednich jaj do wykonywania tego typu muzyki. Facet recytował swoje wersy tak, jakby zaraz miał je zapomnieć, utrzymując swój monotonny głos niemal przez cały czas w jednakowej tonacji i nigdy nie zaskakując. Zbytecznym wydawał się krótki intrumentalny Majestic Interlude, świetny popis gitarowy nie ratował również pozbawionego inspiracji Repulsion. Za to niemal mistyczne intro rozpoczynało niemal 13-minutowy Dreamscape z bojowymi chórkami i niesamowitym interludium następującym w połowie czwartej minuty. Utworowi daleko było choćby do Dante`s Inferno Iced Earth, ale Eidolon po raz pierwszy potrafił wznieść się ponad poziom rzemieślniczny. W 2000 Glen Drover wziął udział w nagraniu House Of God Kinga Diamonda. Dobrą passę kontynuował [4] z takimi power/thrashowymi killerami jak De-Evolution, Forever Be Free, You Will Burn czy Atomic Rage. Od reszty odstawał jedynie Prelude Into Fear, nie pierwszy raz udowadniający, że Brian Soulard po prostu nie nadawał się do tej roboty. W porównaniu z płytą poprzednią zespół zwolnił tempo, nagrywając kilka kawałków bliskich wręcz heavy metalowi. Słychać było pewne wpływy Nevermore oraz debiutu Jacobs Dream z 2000.
Do szybkiego grania powracał [5], przede wszystkim jednak Eidolon zrekrutował nowego wokalistę Pata Mulocka. Nie okazał się on jednak o wiele lepszym śpiewakiem od Soularda - jego głos męczył w równym stopniu. Całe szczęście nie odpuszczali bracia Droverowie: Shawn dawał popis w dwutaktowym Coma Nation i znakomicie czuł się w zagranym w średnim tempie Lost Voyage, natomiast Glen zagrał jak zwykle wszechstronnie, osiągając apogeum swej techniki w ponad 18-minutowym Within The Gates. Grupa kultywowała swoje thrashowe granie z potraktowaniem melodii na wzór US Power. Cieszył również akustyczny fragment w The Pentacle Star. Stylistycznie Eidolon zbliżyli się do znakomitych dwóch albumów Destiny`s End. [6] zawierał nigdy oficjalnie nie wydane nagrania z lat 1994-95. Kapela nie zwalniała tempa i [7] stanowił czwarty album nagrany w ciągu 4 lat. Mankamentem okazał się znów beznamiętny śpiew Mulocka, tym razem mocno przeszkadzający na tle surowej produkcji. Materiał uwydatniał zmęczenie muzyków i brak inspiracji. Dawny pazur pokazano jedynie w pędzącym Volcanic Earth oraz tytułowym Apostles Of Defiance. Nieźle zapowiadający się masywny Demoralized popadał w monotonne wydłużanie na siłę i nie pomagała numerowi nawet intrygująca solówka Glena Drovera. Reszta kompozycji nieoczekiwanie nudziła, a utwory w rodzaju Scream From Within czy Twisted Morality przynosiły jedynie grupie wstyd.
W 2006 Kanadyjczycy powrócili z nowym wokalistą Nilsem Rue z Pagan`s Mind. Fani zadawali sobie pytanie czy śpiewak znakomicie odnajdujący się na polu prog-metalu sprawdzi się w stylistyce power/thrashu. Bracia byli pod takim wrażeniem skali głosu Nilsa i jego energii w studio, że Shawn Drover pozwolił wokaliście skomponować kilka numerów na [7]. Nie wiadomo dlaczego bębniarz uparł się, aby nadać swojemu instrumentowi nadzwyczaj sterylne cyfrowe brzmienie, odzierające po części perkusję z autentyzmu. Także gra Glena wydawała się mało urozmaicona i subtelne różnice ujawniały się dopiero po kilku odsłuchach. Od razu słyszalne było mocne położenie nacisku na metal progresywny, jak w ponad 11-minutowym otwierającym The Parallel Otherworld. Znakomicie prezentował się za to Ghost World o posmaku epickim oraz Shadowanderer - smakowitym połączeniu thrashu z prog-metalem. Prawdziwą perłą okazał się zaskakująco cover Mercyful Fate The Oath z gościnnymi solówkami Hanka Shermanna i Michaela Dennera. Sam Nils Rue zrobił wszystko, by upodobnić swoją tonację do Kinga Diamonda. Powstał niezły album, choć nie dorównujący najlepszym osiągnięciom formacji z lat 2000-2002.
W 2007 bracie Drover dołączyli do Megadeth w celu nagrania United Abominations w 2007. Glen szybko ruszył własną drogą, a w 2018 powołał do życia nowy projekt Walls Of Blood - na albumie Imperium z 2019 w każdym utworze zaśpiewał inny wokalista. Shawn został z Mustaine`m na dłużej. W 2015 odszedł jednak z ekipy Rudego, by dołączyć do thrashowego Act Of Defiance (Birth And The Burial w 2015 i Old Scars, New Wounds w 2017). Bracia ponownie złączyli siły w Withering Scorn. Slav Simanic nagrał dwie solowe płyty: Water Of Life w 1998 oraz Let It Go w 2002. Bracia spotkali się ponownie w Hollentor - projekcie gitarzysty Glena Polanda (album Hollentor w 2017).
| ALBUM | ŚPIEW | GITARA | GITARA | BAS | PERKUSJA |
| [1] | Brian Soulard | Glen Drover | Slav Simanic | Criss Bailey | Shawn Drover |
| [2] | Brian Soulard | Glen Drover | Criss Bailey | Shawn Drover | |
| [3-4] | Brian Soulard | Glen Drover | Adrian Robichaud | Shawn Drover | |
| [5,7] | Pat Mulock | Glen Drover | Adrian Robichaud | Shawn Drover | |
| [8] | Nils Rue | Glen Drover | Adrian Robichaud | Shawn Drover | |
Nils Rue (Pagan`s Mind)
| Rok wydania | Tytuł | TOP |
| 1996 | [1] Zero Hour | |
| 1997 | [2] Seven Spirits | |
| 2000 | [3] Nightmare World | |
| 2001 | [4] Hallowed Apparition | |
| 2002 | [5] Coma Nation | #30 |
| 2003 | [6] Sacred Shine (kompilacja) | |
| 2003 | [7] Apostles Of Defiance | |
| 2006 | [8] The Parallel Otherworld |

