Power/progresywnometalowy zespół norweski założony w 2000 w Skien. Debiut - wyprodukowany przez Ronniego Le Tekro, lidera TNT - okazał się sporym sukcesem i uzyskał pozytywne opinie w prasie muzycznej na całym świecie, mimo występujących problemów z dystrybucją albumu. Nie popisano się natomiast od strony brzmieniowej - mix był niewyraźny, a śpiew Nilsa Rue często zagłuszały instrumenty, grające miejscami jakby nie zważając na poczynania wokalisty. Sam frontman w King`s Quest i Embracing Fear śpiewał niczym Michael Kiske w połączeniu z najlepszą wersją Ozzy`ego. Najmocniejszym punktem formacji był gitarowy duet Lofstad-Aaby, nie wykorzystano za to wystarczająco klawiszy Tegnera. Większość materiału brzmiała jednorodnie, co mogło powodować znużenie - aranżacje były schematyczne, wszystko zlewało się w szarą masę. Najgorszym utworem była ballada Dawning Of The Nemesis, apogeum muzycznego dążenia donikąd. Najjaśniejszym punktem był niosący przebój Infinity Divine, niezłym epilogiem była także przeróbka Kinga Diamonda At The Graves. Na szczęście zespół niemal w ostatniej chwili podpisał kontrakt z wytwórnią Limb Music Productions, w której barwach nagrywali tacy wykonawcy jak Rhapsody, Luca Turilli, Mob Rules, Magnitude 9, Adagio czy Pain Of Salvation.
Pagan`s Mind zaskoczył wszystkich wydając znakomity [2], na którym w umiejętny sposób wykorzystano wpływy jazzowe, klasyczne i rockowe, choć oczywiście najważniejsze były te metalowe. Większość kapel nurtu progresywnego siliło się na kombonowanie z nadmiernie skomplikowanymi aranżacjami, co zwykle odbijało się niekorzystnie na odbiorze, kiedy to w którymś momencie słuchacz zaczynał przysypiać albo po prostu się nudzić. Norwegowie wybrali inne rozwiązanie - płytę rozpoczynały spokojne orientalne dźwięki, aby w Through Osiris Eyes uderzyć z pełną mocą. Nils Rue przeszedł transformację, dysponując tutaj wspaniałym głosem, a towarzyszący mu instrumentaliści rozpościerali niemal kosmiczną wizję grania. Każdą z kompozycji perfekcyjnie dopracowano, z dokładnym określeniem granic gitar i klawiszy. Na chwilę improwizacji Norwegowie pozwolili sobie jedynie w dwuczęściowym instrumentalnym Back To The Magic Of Childhood. Ta płyta nie mogła by powstać bez klawiszy Ronny`ego Tegnera, grającego w sposób przestrzenny i daleki od nachalnego. W tej stylistycznej metamorfozie można było wychwycić pierwiastki klasycznego grania w stylu Iron Maiden (The Seven Sacred Promises), ale przeważały inspiracje Dream Theater. Norwegom daleko było do rzeszy beznamiętnych klonów Teatru Marzeń, gdyż stworzyli album o ładunku emocjonalnym dalece przewyższającym współczesne produkcje Petrucciego i spółki. Duże znaczenie miały również inteligentne teksty, orbitujące wokół mistycyzmu i filozofii, prowadząc słuchacza przez tajemniczy świat starożytnych bogów. Tak jakby pod tym względem połączono literaturę Ericha von Dänikena z filmem/serialem "Gwiezdne Wrota". Na szczególną uwagę zasługiwał blisko 12-minutowy instrumentalny Back To The Magic Of Childhood - dwuczęściowa suita stanowiącą próbę zadumy nad ludzkim losem, ze świetną dramaturgią, arcyciekawą aranżacją i niebywałą techniką. Z kolei The Prophecy Of Pleiades nasuwał skojarzenia z Learning To Live Dream Theater - to podobieństwo było niejednoznaczne, ale co zmyślniejsi słuchacze mogli to usłyszeć w podobnych frazach wokalnych. Wielkie brawa należały się młodemu gitarzyście Jornowi Lafstadowi, grającemu przekonująco i twórczo. Być może głównym motorem tak poważnych zmian w obliczu zespołu była osoba producenta Fredrika Nordstroma, dzięki któremu powstało genialne dzieło w kategorii prog-metalu.
Obietnice dotyczące chęci kontynuacji tego stylu wzbudziły uczucia ambiwalentne. Obawiano się rozpowszechnionej wśród prog-metalowej braci choroby samopowielania, która szybko mogła doprowadzić do degradacji wartości artystycznych. Każdorazowy odsłuch [3] pozostawiał w zasadzie inne odczucia. Z pewnością zachowano wcześniej obrany kierunek, brzmienie i melodyjność. Co prawda zabrakło prog-przeboju na miarę Through Osiris Eyes, jednak niewiele ustępowały mu poparty teledyskiem Enigmatic Mission, Taken czy Entrance To Infinity. Przede wszystkim płyta została wzbogacona doświadczeniem i bogactwem aranżacyjnym. Przedarcie się przez sieć misternie utkanych kaskad dźwięków wymagało czasu i skupienia, a całość jawiła się agresywniej niż w przeszłości. Riffy ociekały pasją, w znakomitych Supremacy i Our Kind zbliżając muzykę Pagan`s Mind do ostrzejszych form metalu. Norwegowie zrezygnowali z wycieczek w rejony power, usztywniając nieco swój gatunkowy kręgosłup. W 2006 Lofstad zagrał na płycie Beautiful Sin. Po tych dwóch niesamowitych albumach, zespół jakby się wypalił. Już na [4] królowały w gruncie rzeczy banał i deficyt pomysłów. Większość utworów zagrano na "jedno kopyto", chociaż płyta nie była do końca zła. O jej niskiej wartości zadecydowała raczej niezbyt przyjazna słuchaczowi monotonia. Dość odważnym pomysłem był cover Davida Bowie Hello Spaceboy, wybroniły się też zrobiony z rozmachem Osiris Triumphant Return oraz tytułowy God`s Equation. Zastosowano za to dobre brzmienie, bez udziwnień, przy jednoczesnym staranności o nowoczesne zagrywki. Sporo pary poszło w gwizdek, a mogło być zupełnie nieźle. Pagan`s Mind dopadło dość powszechne schorzenie współczesnych grup prog-metalowych – nie ważne co się gra, byle tylko zachwycić techniką, tak jakby zaspokojenie własnego ego było ważniejsze od potencjalnego słuchacza. W 2009 wydano koncertowe DVD Live Equation zawierające koncert zagrany 1 listopada 2008 w Oslo.
[5] otwierało zgrabne intro Contact, pełne wschodnich motywów i przywodzące na myśl skojarzenia z piaskami pustyni. Może dlatego też Eyes Of Fire wielu słuchaczom przypominał tunezyjski Myrath, ale dalej wszystko przechodziło już w bardziej tradycyjnie europejskie granie. Gitarowo zastosowano trochę podobieństw do twórczości Coldspell czy StoneLake (mało elementów progresywnych). Zaskakiwał Intermission z dającą się wyczuć nostalgią za latami 80-tymi: mieszanka melodyjnego hard rocka z AOR, nieco w stylu Brother Firetribe. Tutaj wstawek progresywnych było jeszcze mniej niż w numerze poprzednim. Na pole prog-metalu zespół powracał w Into The Aftermath z echami Dream Theater i ich naśladowców typu Silent Memorial. Ten odmienny od wcześniejszych kawałek cechował się ostrzejszymi zaśpiewami wokalnymi Nilsa, nawet bliskimi growlingu. Walk Away In Silence skierowano do fanów Dokken, choć linie wokalne ciążyły ku Queensryche. Heavymetalowo startował Revelation To The End, by wraz z wejściem wokali zrobić ukłon w stronę Dream Theater. W Follow Your Way więcej miejsca dla siebie miał klawiszowiec Ronny Tegner i cały zabieg przypominał zagrywki szwedzkiej Andromedy. Live Your Life Like A Dream posiadał bluesowy feeling - była to ballada z klawiszowym podkładem. Od stylistyki całej płyty odbiegała galopada The Master`s Voice - niby jakieś elementy progresywne się przewijaly, a riffy miały w sobie coś hard rockowego, to ogólnie utwór zagrano za szybko. Łagodniej robiło się w Never Walk Alone - poprawnie zagranym, lecz nie posiadającym w sobie nic zapamiętywalnego. Na koniec dwuminutowa ballada When Angels Unite - nie zawierające żadnych niespodzianek wyciszenie po jakże przecież dotychczas zaskakującym materiale. Limitowana edycja zawierała dwa bonusy: Create Your Destiny zagrany w stylu Dream Theater z czasów Metropolis 2 oraz Power Of Mindscape - balladowa piosenka z symfonicznym podkładem. Płyta okazała się zaskakująco melodyjna, pełna smaczków i w wielu miejscach zaskakująca.

Byli i obecni członkowie zespołu występowali też w innych grupach:

ALBUM ŚPIEW GITARA GITARA KLAWISZE BAS PERKUSJA
[1-2] Nils Rue Jörn Viggo Lofstad Torstein Aaby Ronny Tegner Steinar Krokmo Stian Kristoffersen
[3-6] Nils Rue Jörn Viggo Lofstad Ronny Tegner Steinar Krokmo Stian Kristoffersen


Rok wydania Tytuł TOP
2000 [1] Infinity Divine
2002 [2] Celestial Entrance #9
2005 [3] Enigmatic - Calling #6
2007 [4] God`s Equation
2011 [5] Heavenly Ecstasy
2015 [6] Full Circle - Live At Center Stage (live / 2 CD)

          

Powrót do spisu treści