
Brazylijski wokalista, urodzony 18 maja 1972 jako Eduardo Vasconcellos. Karierę rozpoczynał od kapelki Mitrium (dwie demówki w 1991), a następnie śpiewał w hard`n`heavymetalowym Venus (Ordinary Existence w 1998), powermetalowym Symbols (Symbols w 1998 i Call To The End w 2001), Angra i Almah. [1] to wyłącznie przeróbki Angry i Almah w wersjach akustycznych (m.in. Nova Era, Arising Thunder, Spread Your Fire) z towarzyszeniem wiolonczeli, fletu i orkiestracji. [2] zawierał pierwsze nagrania autorskie:
The Glory Of The Sacred Truth i Streets Of Florence, a wśród pomagających mu muzyków było dwóch byłych członków Almah i były perkusista Angry. Z kolei [3] rejestrował koncert z 4 maja 2019 z "Tom Brasil" w Sao Paulo, zrealizowany wraz z orkiestrą filharmonii w Bachiana. Na [4] trafił w końcu w pełni autorski materiał, a stylistycznie Falaschi nie odchodził od grup, w których wcześniej występował. Może tylko brazylijska progresywna zeszła na plan dalszy, a rockowe radiowe inklinacje późnego Almah pojawiały się tylko sporadycznie. W sumie dużo pędu, także power/speedmetalowego. dużo chwytliwego i uniwersalnego w przekazie euro-power i te szybsze kompozycje robiły najlepsze wrażenie. Tym bardziej, że wykonanie było niemal wirtuozerskie, zwłaszcza w sferze gitar. Diogo Mafra miał większe pole do popisu niż w Almah, grając śmielej i z większym rozmachem. Z kolei Roberto Barros to bez wątpienia wartościowe odkrycie dokonane przez Edu dla sceny metalowej, bo ten gitarzysta raczej z muzyką metalową nie miał większej styczności. Rzecz nie byłaby tak dynamiczna, gdyby nie perkusja Aquilesa Priestera, który ostatnio tak dewastował na Temple Of Shadows Angry (wyborne wyczucie konwencji i niespożyte siły). Sam Falaschi jak zwykle w wysokiej formie, śpiewał wszystko bez najmniejszego wysiłku, potrafił być mistrzem wysokich pułapów i zarazem romantycznym rockowym bardem. Na sam początek uderzał neoklasyczny The Ancestry z kapitalnymi solówkami gitar, a potem zagrany z ogromną gracją Crosses w tradycji Helloween w refrenie. Świetnie wypadł wykwintny i nasycony muzyczną treścią Fire With Fire, z kolei Mirror Of Delusion to smakowite połączenie neoklasyki z power/rockowym refrenem i karkołomnymi popisami gitarzystów w progresywnym stylu. Trafiły tu również utwory z dawką progresywności w stylu Angra w nieco wolniej miejscami zagranych, pełnym przestrzeni i rozmachu, ale i rycerskiego heroizmu (Sea Of Uncertainties). Ponad dziewięciominutowy Land Ahoy to typowa Angra ery Holy Land - progresywność oparta na delikatnym fundamencie i nawet Falaschi śpiewał niczym Andre Matos. Kompozycji nadano wysmakowane aranżacje i instrumentarium, ale była ona jednak z innej bajki niż cała reszta. W balladowej konwencji Edu proponował wcześniej różne rzeczy, tym razem romantycznie przesłodzony Skies In Your Eyes skierowano raczej do fanów Avantasii. W tej konwencji lepiej prezentował się Bonfire Of The Vanities z fantastycznym refrenem. W Face Of The Storm tworzyli wyborny podniosły klimat w rejonach symfonicznych, by potem przejść do pełnego pędu progresywnego powermetalu, w stylu typowym głównie dla Francji. Fragmenty "Jeziora Łabędziego" Czajkowskiego wykorzystano w pełnym zachwycających różnorodnych motywów niewinnie rozpoczynającym się Rainha Do Luar, wykonaną z brazylijską wokalistką Elbą Ramalho. Wykonanie całości stało na najwyższym światowym poziomie, po prostu porywające i bardziej finezyjne niżchoćby Almah. Za mix i mastering odpowiadał Dennis Ward, który ustawił dalsze plany w sposób arcymistrzowski.
Na [5] Edu poszukiwał legendarnego Złotego Miasta, tutaj pobłyskującego dodatkowo barwami melodyjnego progresywnego power w symfonicznej odmianie. Początek tylko umiarkowanie interesujący w rozbudowanym, ale niezbyt formalnie bogatym Senores Del Mar (Wield The Sword) i na uwagę zasługiwała tylko neoklasyczna partia instrumentalną. To był sprawnie rozegrany brazylijski power jakich wiele, przy czym oczywiście wykonanie stało na wysokim poziomie. Bardziej klimatycznie i nowocześniej w wolniejszym Sacrifice z refrenem zdecydowanie wskazującym na inspiracje Helloween z Kiske i w południowoamerykańskim sosie to brzmiało ciekawie. Dopiero w tej kompozycji słychać było w jak wybornej formie wokalnej był Falaschi, a jasno sprecyzowane wycieczki progresywne obejmowały we władanie wirtuozerska partia instrumentalna i bogactwo muzycznych (w tym pozametalowych) inspiracji. Ugładzony festiwalowy Empty Shell wypadł słabo, gdyż jego podtsawą stało się to co najbardziej drażniło w pop-metalowej stylistyce zazwyczaj przypisywanej Avantasii. Pełen pędu Tenochtitlán z kapitalną perkusją Priestlera to numer jeden z tej płyty
ze wznisłymi chórami i paradami instrumentalistów. Centralnie umieszczony najdłuższy Eldorado był utworem gatunkowo nieokreślonym - łagodny rockowy początek, potem progresywny power wysokiej klasy, znowu podjazdy pod Avantasię w nieznośnym pompatycznym stylu, a potem wszystko to samo od początku. W podobną przeciętność popadał powermetalowy Reign Of Bones i te średnio jakościowe chórki na szczęście schowano na dalekim planie. Suddenly niestety był fatalny i ponownie na myśl przychodził jakiś sentymentalny festiwal muzyczny, z marnymi symfonicznymi planami i wokalami pobocznymi. Takich rzeczy po prostu nie nagrywa się na album o pewnym epickim ukierunkowaniu. Zespół na szczęście wracał na powermetalowe tory w mocno rozbudowanym i jednolitym w ramach sporej szybkości Wings Of Light. Melodia mogłaby być lepsza, bo występowała w przeszłości wielokrotnie w metalu niemieckim czy włoskim. Kończyło sięto wszystko pompatyczno-dramatycznym In Sorrow z partią symfoniczną, chyba najbardziej na tej płycie wyeksponowaną - ponownie pojawiały się nieszczere wpływy Avantasii. Materiał pięknie brzmieniowo opracowano w opcji mixu i masteringu przez Dennisa Warda - zarówno on, jak i sam Edu Falaschi jako producent stanęli na wysokości zadania. Przy nagrywaniu wszyscy zapewne świetnie bawili, lecz ostateczny efekt plasował się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Nacechowana stylem brazylijskim płyta z powermetalem melodyjnym, ale nie budzącym głębszych emocji.
| ALBUM | ŚPIEW, GITARA, KLAWISZE | GITARA | GITARA | KLAWISZE | BAS | PERKUSJA |
| [1] | Eduardo Falaschi | - | ||||
| [2-3] | Eduardo Falaschi | Diogo Mafra | Roberto Barros | Fábio Laguna | Raphael Dafras | Aquiles Priester |
| [4] | Eduardo Falaschi | Diogo Mafra | Roberto Barros | - | Raphael Dafras | Aquiles Priester |
| [5] | Eduardo Falaschi | Diogo Mafra | Roberto Barros | Fábio Laguna | Raphael Dafras | Aquiles Priester |
Eduardo Falaschi (ex-Venus, ex-Symbols, ex-Angra, ex-Almah), Diogo Mafra (ex-Dynahead, ex-Almah), Fábio Laguna (Hangar, ex-Freakeys),
Raphael Dafras (ex-Auryah, ex-Harmony, ex-Almah, No Other God), Aquiles Priester (ex-Freakeys, Hangar, ex-Di'Anno, ex-Angra, ex-Blackwelder, ex-Noturnall, ex-Barque Of Dante)
| Rok wydania | Tytuł |
| 2016 | [1] Moonlight |
| 2018 | [2] The Glory Of The Sacred Truth EP |
| 2020 | [3] Temple Of Shadows In Concert (live / 2 CD) |
| 2021 | [4] Vera Cruz |
| 2023 | [5] Eldorado |
| 2025 | [6] Vera Cruz: Live In Sao Paulo (live) |
