Austriacka grupa powstała w 1998 w Linz. Już debiut rzucił na zespół cień braku własnego charakteru. Muzycy od początku bali się ryzyka wysilenia się na stworzenie czegoś własnego, nagrywając album całkowcie przewidywalny. Dodatkowo mieli tendencje do powtarzania podobnych w ramach tego samego krążka zagrywek, co szczególnie dotyczyło Lanvalla, którego gra w dużym stopniu opierała się na "podciąganiu" strun co powodowało, że jego solówki były niemal identyczne. Kolejnymi wadami były: monotonia, brak równowagi między "anielskością" a "metalem" oraz zbytnie dosładzanie. Krytycy ocenili styl zespołu jako "Angelic Bombastic Metal", ale były to tylko wyrafinowane epitety opisujące tandetną twórczość. Również [3] bez skrupułów można było wyrzucić na złomowisko metalowego kiczu. Nie chodziło już nawet o brak muzycznej tożsamości, bo przecież dziesiątki innych kapel wdzięcznie potrafiło odtwarzać znaną przeszłość i przekuwać to w pozytywny atrybut. Wbrew reklamowym sugestiom daremnie było na albumie szukać metalowych pierwiastków. W zamian dominowała tandetna melodyka, rażący patos i niby-natchniony głos Edelsbacher o popowej tonacji. Muzycy wyszli z założenia, że po co porywać się na stworzenie czegoś oryginalnego, skoro gotowe wzorce leżały na tacy, a wykorzystane w odpowiednim momencie mogły przyczynić się do dopisania paru zer na kontach. Jeśli takie były ambicje, to należało pochwalić muzyków za obrotność i spryt. Tyle jednak, że w przypadku samej muzyki nie można było wysilić się choćby na naciągany komplement. Edenbridge bezmyślnie powielali pomysły Nightwish - podobne rozwiązania, brzmienie i klimat - ale nie posiadali talentu i umiejętności komponowania Finów. Pseudometalowe patenty z folkową subtelnością i podrabianym symfonicznym patosem składały się na nadmiar lukru powodujący odruchy wymiotne. Miało być wzniośle i wzruszająco, a w efekcie wyszedł żałosny cyrk. Na pewno znalazły się fanki tej płyty, ale wiadomo było, że prawdziwa sztuka nie odsłania swej wartości przed każdym przeciętniakiem.
Pozostałe wydawnictwa niewiele zmieniły w obliczu zespołu. Każde z nich było niemal identyczne, czyli na granicy wytrzymałości dla słuchacza. Nie trzeba było posiadać talentu jasnowidza, by rozgryźć Edenbridge i jak będą brzmieć ich przyszłe nagrania. Muzykom nie chodziło o tworzenie własnej muzycznej rzeczywistości, tylko o kopiowanie cudzej bazy danych. Wszystko zawsze kojarzyło się z baśniowym klimatem Avantasii, aranżacjami Within Temptation i orkiestracjami Nightwish. Jak stwierdził jeden z krytyków: "W tej opowieści nie ma jednak księcia ani księżniczki, a na pustkowiu pozostały same gady oraz jedna żaba, której wydaje się, że jest zaczarowaną królewną. Z tak pospolitym głosem nie doczeka się nigdy przyjazdu wybranka w lśniącej zbroi, który miałby zdjąć z niej zaklęcie". Te słowa dotykały sedna sprawy - Sabine nigdy nie fałszowała, ale jej głos potrafił drażnić. Marketingowcy przy każdej okazji wmawiali potencjalnym nabywcom, jaki to niezwykły symfoniczny metal grają Austriacy - tymczasem ten zespół nigdy metalu nie grał, pozostając wypolerowaną, słodziutką i pozbawioną zupełnie energii kopią Nightwish.
Dyskografię uzupełniają dwupłytowe składanki Visions Of Eden w 2007 i The Chronicles Of Eden 2 w 2021. Roland Navratil bębnił w powermetalowym Dignity (Project Destiny w 2008), Atrocity i Leaves` Eyes. Sabine Edelbacher zaśpiewała gościnnie w utworze Lost Without You Power Quest na ich drugiej płycie. Wokalistka wraz z Lanvallem założyli akustyczny projekt Voiciano. Dominik Sebastian dołączył do Serious Black i progresywno-powermetalowego A Ghost Named Alice (It Feels Like Suicide w 2018). Sebastian Lanser bębnił w Obscura.

ALBUM ŚPIEW GITARA, KLAWISZE GITARA BAS PERKUSJA
[1] Sabine Edelsbacher Georg Edelmann Arne `Lanvall` Stockhammer Kurt Bednarsky Roland Navratil
[2] Sabine Edelsbacher Andreas Eibler Arne `Lanvall` Stockhammer Kurt Bednarsky Roland Navratil
[3] Sabine Edelsbacher Andreas Eibler Arne `Lanvall` Stockhammer Stefan Model Roland Navratil
[4] Sabine Edelsbacher Andreas Eibler Arne `Lanvall` Stockhammer Mike Koren Roland Navratil
[5] Sabine Edelsbacher Andreas Eibler Arne `Lanvall` Stockhammer - Roland Navratil
[6] Sabine Edelsbacher Arne `Lanvall` Stockhammer Frank Bindig Roland Navratil
[7] Sabine Edelsbacher Arne `Lanvall` Stockhammer Frank Bindig Sebastian Lanser
[8-9] Sabine Edelsbacher Dominik `Sebastian` Hindinger Arne `Lanvall` Stockhammer Simon Holzknecht Max Pointner
[10] Sabine Edelsbacher Dominik `Sebastian` Hindinger Arne `Lanvall` Stockhammer Wolfgang Rothbauer Max Pointner
[11] Sabine Edelsbacher Dominik `Sebastian` Hindinger Arne `Lanvall` Stockhammer Johannes Jungreithmeier
[12-13] Sabine Edelsbacher Dominik `Sebastian` Hindinger Arne `Lanvall` Stockhammer Stefan `Hall` Gimpl Johannes Jungreithmeier
[14] Sabine Edelsbacher Sven Sevens Arne `Lanvall` Stockhammer Stefan `Hall` Gimpl Johannes Jungreithmeier

Wolfgang Rothbauer (ex-Thirdmoon, In Slumber, Zombie Inc.), Johannes Jungreithmeier (ex-Thirdmoon, ex-In Slumber), Stefan Gimpl (Crystallion)

Rok wydania Tytuł
2000 [1] Sunrise In Eden
2001 [2] Arcana
2003 [3] Aphelion
2004 [4] A Livetime In Eden (live)
2004 [5] Shine
2006 [6] The Grand Design
2008 [7] MyEarthDream
2009 [8] LiveEarthDream (live)
2010 [9] Solitaire
2013 [10] The Bonding
2017 [11] The Great Momentum
2019 [12] Dynamind
2022 [13] Shangri-La
2025 [14] Set The Dark On Fire

          

          

  

Powrót do spisu treści