
Amerykańska supergrupa powstała w 1989 w Los Angeles z inicjatywy trzech znanych muzyków: Tommy'ego Shawa ze Styx, Jacka Bladesa z Night Ranger oraz Teda Nugenta. Do składu dokoptowano nieznanego wówczas perkusistę Michaela Cartellone. Świat zobaczył powrót rock'n'rollowych herosów, a muzyka na debiucie oscylowała w kierunku Night Ranger właśnie z mnóstwem wpływów Styx plus dziwactwa Nugenta. Shaw i Blades odpowiadali za 90% wokali, dzieląc się niemal równo po połowie. Tezę, że Damn Yankees naśladowali Night Ranger podtrzymywał głównie Bad Reputation z charakterystycznym riffem i kapitalnymi chórkami. Słodziutka ballada High Enough nie stała daleko od sławniejszej Sister Christian i szybko włączono ją do sountracków filmów: "Gremlins 2", "Nothing But Trouble" i "The Taking of Beverly Hills". Stadionowy Rock City sporo zapożyczał z White Wedding Billy'ego Idola. Jednak Tommy Shaw dał z siebie wszystko, by Blades nie spił całej autorskiej śmietanki i w pewnym momencie krążek nabierał barw styxowych w Coming Of Age (numer doszedł do pozycji 60 na liście US Hot 100 i do samego szczytu na listach AOR), Mystified czy Come Again. Ted Nugent obsadził się sam w raczej wspierającej roli, choć styl jego agresywnej gry był wyraźny (Piledriver). Tła wypełnił swoimi klawiszami gościnnie występujący Steve Freeman. Ostatecznie album okazał się zestawem numerów dobrych i zróżnicowanych, choć nie błyskotliwych czy zapierających dech w piersiach.
Fani byli mniej bezkrytyczni i rzucili się na płytę, wynosząc ją do statusu podwójnej platyny. Kluby na trasie koncertowej pękały w szwach i kwartet postanowił dość szybko nagrać następcę. Na [2] zawarto wiele podobieństw do poprzednika - choćby ballada Where Are You Goin' Now? (styl bliski Slaughter) i rocker Firefly miały swoje idealne odbicie w postaci odpowiednio High Enough i Piledriver. Obok nich znalazło się również sporo oryginalnych rzeczy i to mimo poruszania się w sztywnych ramach hard rocka. Przy udziale producenta Rona Nevisona (Heart, Chicago) udało się stworzyć fantastyczną ścianę dźwięków i ich brzmienia nie udało się krytykom zanegować. Potrzeba był jednak kilku odsłuchów by powyłapywać te smaczki, szczególnie jeśli chodzi o grę gitar i basu. Otwieracz Opener Don't Tread On Me miał wszystkie zalety debiutu - chwytliwy riff, pulsujący bas i zaraźliwy chórek. Dość przeciętne rockery Fifteen Minutes Of Fame oraz Dirty Dog torowały drogę dla następującego po nich Mister Please - wilka w owczej skórze. Akustyczna gitara i miękki wokal Shawa sprawiały wrażenie słodkiego mirażu, a wówczas uderzała reszta drużyny z intensyfikacją tempa. Ballady Damn Yankees to niemal czysty AOR, podczas gdy reszta kawałków wchodziła na pole ostrego rock'n'rollowego hard rocka. Sporo dobrego dał z siebie klawiszowiec Robbie Buchanan, pogrywający tutaj gościnnie. Po wypełniaczu Firefly następował pokaz gitarowego geniuszu w trzeciej minucie Uprising. Sleazowy mix Faster Pussycat i Aerosmith opanował początek This Side Of Hell, a krzyk Shawa w tym kawałku mógłby spokojnie pochodzić od Joe Leste z Bang Tango. Shaw wcale nie śpiewał w tej kompozycji sleazowo, raczej w stylu swojego solowego albumu Ambition, co dało ciekawy efekt. Wszystko zamykał bezbarwny Double Coyote przyjmujący postać jam session - w zasadzie niesprecyzowany, ale ukazujący atmosferę dobrej zabawy podczas nagrań. Po wydaniu krążka chodziły jeszcze słuchy, że kwartet nagrywał demówki pod wydanie trzeciej płyty, ale na pogłoskach się skończyło i muzycy wrócili do swoich macierzystych działalności.
Późniejsze losy muzyków Damn Yankees:
| ALBUM | ŚPIEW, GITARA | ŚPIEW, GITARA | ŚPIEW, BAS | PERKUSJA |
| [1-2] | Ted Nugent | Tommy Shaw | Jack Blades | Michael Cartellone |
Ted Nugent (ex-Amboy Dukes), Tommy Shaw (Styx), Jack Blades (ex-Rubicon, Night Ranger)
| Rok wydania | Tytuł |
| 1990 | [1] Damn Yankees |
| 1992 | [2] Don't Tread |
