
Włoska formacja założona w Livorno w 1990 pod nazwą Zeus. Po przeniesieniu się do Florencji w 1991, muzycy zmienili nazwę na Eldritch - pochodziła ona od tytułu utworu Watchtower z 1989. Po podpisaniu kontraktu z wytwórnią Inside Out przystąpiono do nagrywania debiutu. Jego odsłuchowi towarzyszyło odczucie wtórności, niemniej jednak można było dać się porwać manierze zespołu i zapomnieć, że była to układanka zbudowana z elementów już nieraz stosowanych przez Dream Theater czy też niektóre zespoły ze stajni Magna Carta. Utwory nie porażały specjalnie długością, ale wiele w nich się działo. Sporo dobrych melodii zawarto w Incurably Ill, Chains i Colors, z błyskotliwymi partiami instrumentalnymi w stylu Shadow Gallery. Eugene Simone i Oleg Smirnoff doskonale się uzupełniali, tworząc fascynującą mieszankę brzmieniową. Głos Hollera również na szczęście nie przywodził żadnych natrętnych skojarzeń. Obok typowo prog-metalowego wymiatania, Eldritch odnaleźli się też w aranżacjach balladowych jak Cage Of Sins oraz Blind Promise.
Po bardzo dobrym debiucie oczekiwano podobnej kontynuacji, ale [2] częściowo rozczarowywał. Zabrakło swobody i kompozytorskiej lekkości cechującej poprzednika. Dało się wyczuć klaustrofobiczny duszący klimat w tych podobnych do siebie kawałkach, pozbawionych wyrazistych melodii i jednocześnie trudnych w odbiorze. Być może poszczególne numery posiadały drugie dno, ale trzeba było z mozołem do niego docierać. Niektóre fragmenty aż prosiły się o zastosowanie przemyślanych zmian nastroju, umiejętnego wpasowania brzmień akustycznych czy mocniejszego wyeksponowania klawiszy, które tym razem kryły się w cieniu gitary Simone. Jednym z lepszych momentów udanie łączących mocne granie ze spokojniejszym stylem był Erase, reszta zlewała się w ciężkostrawną bezbarwną całość. Nawet po wielokrotnym przesłuchaniu płyta nie broniła się do końca. Zwracała za to uwagę znakomita okładka autorstwa samego Smirnoffa. Eldritch niewątpliwie w tamtym czasie stanął na rozdrożu. Przejmując się krytyką, muzycy w szybkim tempie wydali [3], który wypełniły szybko zapadające w pamięć melodie. Żmudne docieranie się z materiałem znane z [2] stanowiło już pieśń przeszłości. Wyjaśnienie tego stanu rzeczy nie było już tak pozytywne, gdyż utwory z nowego albumu po prostu drugiego dna nie miały. Zaaranżowano je o wiele prościej i nadano formę "ładnych" prog-metalowych piosenek, choć wciąż z efektownymi i błyskotliwymi zagrywkami. Nawet dłuższe No Direction Home czy To Be Or Not To Be (God) nie zasługiwały na miano kawałka metalowego. Pod względem partii solowych klawisze ponownie dowartościowano i powrócono do znanego z debiutu stanu chwiejnej równowagi. Ostatecznie powstał album dość sztampowy i mało wyrazisty. Do reedycji w 2007 wytwórnia Limb Music dodała jako bonus przeróbkę Dreaming Yngwie Malmsteena.
Grupa zupełnie zmieniła oblicze po odejściu Smirnoffa, którego miejsce zajął Sean Henderson. [4] miał niewiele wspólnego z szeroko pojętym metalem progresywnym - jego miejsce zajął nowoczesny thrash, bez zażenowania odwołujący się do dokonań Slayer, Testament i Annihilator.
O dziwo, ale autentyczniej Włosi wypadli w nowym wcieleniu, niż w poprzednim, często na siłę prog-metalowym. Słyszalna była duża dbałość o brzmienie - gitara Simone "wgniatała w fotel", a kawałki starannie ułożono w kolejności gwarantującej stosowną dramaturgię. Mocny riff otwierał tytułowy Reverse z niezłą linią melodyczną, klawiszami zminimalizowanymi do roli niezbędnego tła oraz zagrywkami pod Slayer w okolicach drugiej minuty. Numer stanowił dość udaną próbę unowocześnienia skostniałego thrashu poprzez ciekawe solówki i zniekształcenie wokalu. Wolniejszy Leftovers And Crumbs nasycono elektroniką z dość efektownym refrenem, a zaczynający się samplami Bittersweet Penny mógł kojarzyć się z Rammstein. Na chwilę zadumy pozwalał Bio-trinity, w końcu wchodziły metallikowo-testamentowe gitary, podrasowane "czujnymi" klawiszami, cierpliwie przypominającymi o progresywnych korzeniach zespołu. Kolejnym atakiem sampli i kaskadą bezlitosnej energii był ociekający siarczystym thrashem Suffering Degree. Przebojowy cover My Sharona The Knack wypadł przekonująco do tego stopnia, że na CD umieszczono teledysk z tym kawałkiem w postaci dodatku multimedialnego. Nad klimatycznym Little Irwin unosił się nastrój twórczości Marilyn Mansona skrzyżowanego z Black Sabbath. Pomimo zmiany oblicza, Eldritch nagrali płytę profesjonalną i znakomicie zrealizowaną, choć oczywiście mógł dziwić ten thrash z lekką nutką progresji. Muzycy wykrzesali skądś niesamowitą energię, która zastąpiła momenty nudy przebijające z poprzednich wydawnictw.
[5] był próbą kompromisu pomiędzy "starym" i "nowym" Eldritch. Płyta starała się połączyć stylistyki [3] i [4] pomimo całkowitego zrezygnowania z klawiszy. Eldritch serwowali energetyczne granie okraszone niezłymi melodiami i sympatycznymi patentami, generalnie charakterystycznymi dla metalu progresywnego. Terence Holler nigdy nie należał do błyskotliwych wokalistów, ale tu radził sobie dość dobrze. Ciekawą postacią była nowa basistka Lisa Oliviero, która jednak tuż po nagraniu materiału dołączyła do zreaktywowanego Icycore. Dla wielu stało się jasne, iż czasy kiedy formacja utożsamiała się z prog-metalem definitywnie minęły. Tymczasem [6] okazał się dla wszystkich nie lada zaskoczeniem - album pulsował energią, jak gdyby muzycy napili się ze źródła młodości. Ten młodzieńczy przekaz oparto jednak na podstawie solidnego doświadczenia i warsztatu. Obyło się bez rewolucyjnych zmian - materiał oscylował wokół stylistyki powziętej z [4]. Świetnie dobrane riffy, melodie oparte na chwytliwych refrenach i kapitalne brzmienie stały się wizytówkami tej płyty. Tu i ówdzie Hollera wspomagała swoim głosem Elisabetta Viviani (m.in. udana ballada Zero Man). Utwory w rodzaju Toil Of Mine czy The Rain nie pozostawiały cienia wątpliwości co do świetnej kondycji Eldritch. Edycja limitowana zawiera dwa bonusy, w tym lekko przearanżowaną przeróbkę Faith No More From Out Of Nowhere.
Na [14] skończyła się pewna epoka i był to pierwszy krążek nagrany bez Mario Tarantoli. Przez te wszystkie lata Eldritch tworzył metal progresywny - wysmakowany, niekiedy awangardowy, a czasem ubarwiony powermetalowymi elementami, przez co niesłusznie grupowano go niekiedy w tych samych obszarach co Labyritnh. W sumie przystępność tej muzyki była ograniczona, choć niekoniecznie do tego samego grona słuchaczy co Vision Divine. Nowy frontman nie tyle miał odwagę by zastąpić oryginalnego wokalistę, ale też talent i predyspozycje. Wszelkie wątpliwości rozwiewano już w Handful Of Sand, choć sam numer to coś innego niż wszystko co do tej pory zespół nagrywał. Ekipa nigdy nie epatowała chwytliwością refrenów i powermetalową płynnością, a tu stworzyła hit z kapitalnym refrenem, a przy tym bez utraty progresywnych eleganckich aranżacji, które zawsze były atutem formacji. Zespół otworzył się na melodie, wręcz na rozległe i monumentalne refreny, jak w Born On Cold Ash ze wspaniałymi ornamentacjami klawiszowymi Olega Smirnoffa. Zadziwiające jak wiele wybornych motywów skupiono w jednym tylko Elegy Of Lust - esencji włoskiego pojmowania melodyjnego progresywnego power. Muzycy czarowali swobodą w To The End, spokojnie dążąc poprzez romantyzm do przebojowości refrenu (i tutaj pojawiały się pierwiastki twórczości Labyrinth). Początkowo wydawało się, że balladowy (wsparty pianinem) Wings Of Emptiness będzie pełnił rolę wyciszacza, jednak nawet tu znakomicie zbudowano dramatyzm, wzmacniając brzmienie o mocną gitarę i lawirując pomiędzy klimatami. Eldritch szeroko otwierał się na zmetalizowany rock w modern stylu w From The Scars i tutaj objawiał się dawniejszy Eldritch, ale w odrobinę lżejszym stylu. Za to intensywnie powermetalowo było w Lost Days Of Winter i materiał wzbogacał kolejny doskonały refren: sentymentalny i doskonale tworzący kontrapunkt z wysmakowanymi rozgrywkami gitarowo-klawiszowymi. Posępny smutek w Black Bedlam osiągał apogeum w kontrastującym refrenie w eleganckim włoskim stylu. W finalnym Forgotten Disciple było gwałtowniej, a podniosłe progresywne zagrywki obu gitarzystów miały w sobie coś ze stylów DGM i Noveria. Simone Mularoni stworzył brzmienie po raz piąty i przez blisko dekadę rozumiał intencje Eugene Simone bez słów. Grupa otworzyła nowy rozdział w innym nieco obszarze i dla nieco szerszego grona słuchaczy.
Późniejsze losy członków zespołu:
| ALBUM | ŚPIEW | GITARA | GITARA | KLAWISZE | BAS | PERKUSJA |
| [1-3] | Mario `Terence Holler` Tarantola | Eugene Simone | Giacomo `Oleg Smirnoff` Biagini | Martin Kyhn | Adriano Dal Canto | |
| [4] | Mario `Terence Holler` Tarantola | Eugene Simone | Sean Henderson | Martin Kyhn | Emilio `Dave` Simeone | |
| [5] | Mario `Terence Holler` Tarantola | Eugene Simone | Roberto Proietti | - | Lisa Oliviero | Emilio `Dave` Simeone |
| [6-7] | Mario `Terence Holler` Tarantola | Eugene Simone | Roberto Proietti | - | John Crystal | Emilio `Dave` Simeone |
| [8] | Mario `Terence Holler` Tarantola | Eugene Simone | Roberto Proietti | - | John Crystal | Raffahell Dridge |
| [9-10] | Mario `Terence Holler` Tarantola | Eugene Simone | Rudj Ginanneschi | Gabriele Caselli | John Crystal | Raffahell Dridge |
| [11] | Mario `Terence Holler` Tarantola | Eugene Simone | Rudj Ginanneschi | Gabriele Caselli | Alessio Consani | Raffahell Dridge |
| [12] | Mario `Terence Holler` Tarantola | Eugene Simone | Rudj Ginanneschi | - | Alessio Consani | Raffahell Dridge |
| [13] | Mario `Terence Holler` Tarantola | Eugene Simone | Rudj Ginanneschi | Giacomo `Oleg Smirnoff` Biagini | Dario Lastrucci | Raffahell Dridge |
| [14] | Alessandro Jarusso | Eugene Simone | Rudj Ginanneschi | Giacomo `Oleg Smirnoff` Biagini | Dario Lastrucci | Raffahell Dridge |
Mario Tarantola / Eugene Simone / Adriano Dal Canto (wszyscy ex-Zeus/ITA),
Oleg Smirnoff (Death SS), Alessio Consani (ex-Wind Rose), Dario Lastrucci (ex-Exence, ex-Ade)
| Rok wydania | Tytuł | TOP |
| 1995 | [1] Seeds Of Rage | |
| 1997 | [2] Headquake | |
| 1998 | [3] El Nino | |
| 2001 | [4] Reverse | |
| 2004 | [5] Portrait Of The Abyss Within | |
| 2006 | [6] Neighbourhell | |
| 2007 | [7] Blackenday | |
| 2008 | [8] Livequake (live) | |
| 2011 | [9] Gaia`s Legacy | |
| 2014 | [10] Tasting The Tears | |
| 2015 | [11] Underlying Issues | |
| 2018 | [12] Cracksleep | |
| 2021 | [13] EOS | #15 |
| 2023 | [14] Innervoid | #16 |


