Legenda thrashu powstała w 1979 w San Francisco. Grupa grała dużo prób, sporadycznie prezentując w barach covery formacji brytyjskich. W tamtym okresie skład tworzyli: gitarzyści Gary Holt (ur. 4 maja 1964) i Kirk Hammett (ur. 18 listopada 1962), basista Jeff Andrews i perkusista Tom Hunting (ur. 11 kwietnia 1965). Po dokoptowaniu wokalisty-imprezowicza Paula Baloffa (ur. 25 kwietnia 1960), Exodus nagrali taśmę "1982 Demo". Trzy kompozycje (Whipping Queen, Death And Domination, Warlords) odznaczały się wtórnością - podrabiały heavymetalowe wzorce, ponadto instruowany przez samego Joe Satrianiego Hammett nie pozwolił na zbyt wiele Holtowi, entuzjaście hardcore`owej agresji. W ciągu najbliższych miesięcy okazało się, iż ostrzejsze utwory dalece bardziej przypadły do gustu publiczności. Exodus zaczął rządzić w rejonie Zatoki, dzieląc deski sceny z innymi raczkującymi grupami jak Metallica, Anvil Chorus i Blind Illusion. Spory udział w lokalnym sukcesie miał niesamowicie ekspresyjny Baloff, który swoimi estradowymi ekscesami zachęcał fanów, by "tępili pozerów", co polegało na publicznym niszczeniu koszulek grup glam-metalowych. Dla dopełnienia scenicznego szaleństwa, wokalista tworzył krwawe i diabelskie teksty, do których większość solówek grał Hammett. I właśnie wtedy gitarzysta w kwietniu 1983 otrzymał od grającej właśnie trasę na Wschodnim Wybrzeżu Metalliki propozycję dołączenia do ekipy w miejsce wyrzuconego Dave Mustaine`a. Nie wahał się zbyt długo - pierwszy występ w nowej kapeli zanotował 16 kwietnia 1982 w Nowym Jorku. Tym samym Holt zyskał więcej przestrzeni w utworach, a na początku czerwca Exodus zrekrutowali następcę Hammetta - Ricka Hunolta (ur. 1 lipca 1963), z charakterystyczną mocno przerzedzoną czupryną. W tym okresie grupa wciąż grała stare numery z epoki Hammetta, ale odpowiednio przearanżowane. Coraz lepsza technika i sceniczne szaleństwa spowodowały wzrost popularności w Kalifornii. Wciąż jednak brakowało kontraktu płytowego.
Tymczasem Metallica miała już na koncie debiutancki Kill`em All i przygotowywała materiał na drugi krążek. Kirk Hammett odwiedzał od czasu do czasu byłych kolegów podczas ich prób. Z reguły przychodził z pytaniem czy może wykorzystać wspólny riff w swoim nowym zespole. Holt i spółka nigdy mu nie odmówili. Oszukani poczuli się dopiero wówczas, gdy podczas koncertu w Creeping Death usłyszeli znajomo brzmiący wers "die by my hand". Ten kawałek miał trafić na debiut Exodus, jednak powędrował na półkę. Pochodził od jednego z numerów z drugiej demówki "Die By His Hand" z lutego 1983. Producentem kolejnego dema "1983 Rehearsal" został Doug Piercy, gitarzysta Anvil Chorus (później Heathen). Nagrano dziewięć utworów, jednak tylko 5 z nich dokończono. W pozostałych zabrakło wokali i solówek z powodu okrojonych funduszy. Zespół otrzymał za to propozycję kontraktu od wytwórni Torrid Records, dla której debiut popularnej już grupy miał być wystrzałowym początkiem działalności. Niestety, wydanie albumu znacznie się opóźniało. Najpierw kontrowersje dotyczyły tytułu - A Lesson In Violence został w końcu zmieniony na Bonded By Blood. Potem miesiącami trwało oczekiwanie na okładkę i kiedy w końcu zamówiona grafika była gotowa, na jaw wyszły finansowe problemy Torrid. Wytwórnia chciała zarobić dopiero na Exodus i nie posiadała odpowiedniego budżetu. Kłopot ten udało się rozwiązać przez koprodukcję z Combat Records. W ten sposób debiut pojawił się z nalepkami dwóch wytwórni. Krążek w szybkim czasie stał się ikoną thrash metalu. Ponadczasowe riffy, genialne solówki, opętańcze wrzaski Baloffa, rewelacyjne teksty, wreszcie - znakomite kompozycje, pełne surowych i pięknych melodii. Wszystkie utwory były znakomite, ale wyróżnić należało And Then There Were None, Metal Command, Piranha oraz Strike Of The Beast.
Po wydaniu płyty zespół pojechał na pierwszą zachodnioeuropejską trasę jako support Slayer i Venom. Grupa spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem, choć nie była jeszcze zbyt znana w Europie. Po powrocie do zespołu dotarły opinie na temat debiutanckiej płyty. "Wspaniała muzyka, ale zbyt ostre wokale", "zbyt satanistyczne teksty", "z takim wokalistą nie podpiszą kontraktu z dużą firmą". Holt tak bardzo pragnął osiągnąć komercyjny sukces, że za plecami Paula Baloffa rozpoczął pertraktacje ze śpiewakiem lokalnego bandu Legacy - Steve`m Souzą (ur. 24 marca 1964). Na początku 1986 Baloff został usunięty z Exodus: wedle oficjalnego komunikatu nastąpiło to z powodu nieporozumień muzycznych, zaś nieoficjalnego - brakiem kontroli nad nadużywaniem alkoholu. Fani nie zaakceptowali takiego rozwiązania i Exodus na długo utracił ich uwielbienie w Bay Area. Nie trzeba dodawać, że podkopało to pozycję zespołu. Paulowi niemal półtora roku zabrało dojście do siebie - próbował swoich sił w Hirax, potem dołączał do Piranha i Heathen. Tymczasem jego dawna formacja przyjęła propozycję Combat Records i z Souzą nagrała dla niej [2]. Na początek firmie nie spodobała się "kanibalistyczna" okładka, idealnie komponująca się przecież z tytułem albumu. Zmieniono ją na bardziej bezpieczną przedstawiającą twarze muzyków. Album był testem dla nowego wokalisty, połączeniem złagodzenia i "uprzebojowienia" muzyki. Instrumentalnie wręcz rewelacyjny, uwypuklający bluesowe fascynacje gitarzystów, krążek zaprezentował bardziej skomplikowane granie. Souza śpiewał wysoko i niemal krzykliwie, ale jego śpiew wypadł dość udanie na tle zróżnicowanych temp i zaangażowanych społecznie tekstów. Wedle starych fanów zabrakło jednak thrashowego kopniaka w twarz, z którego Exodus słynął od początku swej działalności.
Exodus po raz drugi zagościł w Europie w 1988, tym razem jako headliner (supportami były Lääz Rockit i Drifter). [3] okazał się dużym sukcesem artystycznym i komercyjnym. Muzycy rozwinęli styl, znany z poprzednich materiałów, a Souza poczuł się pewniej za mikrofonem. Ten krążek podsumować można krótko: instrumentalne wyrafinowanie i niesamowity czad. Bluesowe zagrywki i karkołomne solówki robiły niesamowite wrażenie. Otwierający The Last Act Of Defiance był najostrzejszym utworem w dotychczasowej karierze Exodus. Po nim nastepowały kolejne, z przebojowym The Toxic Waltz na czele. Intrygująco połamane struktury utworów nie przeszkadzały w pozytywnym odbiorze albumu, kipiącego młodzieńczym entuzjazmem. W tym samym roku, w trakcie amerykańskiej trasy z Anthrax i Helloween, zespół doznał poważnego osłabienia. Rutynowe badania lekarskie wykazały u Toma Huntinga arytmię serca, a to oznaczało dla muzyka konieczność odpoczynku i przerwanie na dłuższy czas kariery. Jako czasowy zastępca pojawił się Perry Strickland z Vio-lence. Ostatecznie za bębnami wylądował były techniczny grupy, John Tempesta. Do klasy Huntinga było mu daleko, co nie przeszkodziło grupie zarejestrować 14 lipca 1989 w hali Fillmore w San Francisco koncertu, który w dwa lata później pojawił się jako [5]. Wkrótce spełniło się największe marzenie Holta: kontrakt z gigantem fonograficznym. Po podpisaniu umowy z Capitol Records, formacja otrzymała za to milion dolarów. Holt z Hunoltem szumnie zapowiedzieli, że ogromny potencjał zespołu znajdzie odzwierciedlenie na nadchodzącym [4]. Jednak parę dni później Rob McKillop ogłosił, że definitywnie kończy muzyczną karierę. Linie basu na albumie nagrał więc Holt, a było to brzmienie dalekie od ideału - suche i mało mięsiste. Dziś [4] uznawany jest za najsłabszy krążek w dorobku Exodus. Nic nie można było za to zarzucić pracy gitarzystów. Solówki były znakomite, a wokal Souzy - choć jednostajny - także trzymał odpowiedni poziom. Niestety, właściwy brak sekcji rytmicznej psuł odbiór całości, a nieciekawa produkcja dopełniła negatywnego odbioru. Krytycy pisali: "Kolejny album Exodus ujrzał światło dzienne i to najciekawsze co można o nim powiedzieć".
Początek lat 90-tych to systematyczne podkopywanie pozycji thrash metalu jako gatunku. Z jednej strony atakował śmierdzący tłustymi kłakami, niepraną flanelą i chińskimi trampkami grunge, z drugiej - deathmetalowa rzeźnia. O nich się pisało i ich się promowało, te albumy kupowali otumaniani przez czasopisma fani. W międzyczasie Souza, Holt i Hunolt wystąpili gościnnie na debiucie Panic, a obaj gitarzyści wyprodukowali ten w ostateczności rozczarowujący krążek. Tymczasem na początku 1992 ze swym nowym albumem Exodus stał już na starcie na straconej pozycji. Warto zauważyć, iż [6] był najbardziej zróżnicowanym dokonaniem grupy. Riffy nie straciły na agresywności, lecz zostały wygładzone za sprawą produkcji. Ciekawym urozmaiceniem były dwa covery: Bitch The Rolling Stones z udziałem sekcji dętej oraz Pump It Up Elvisa Costello. Krążek epatował zmianami klimatu - chwilami pełen melancholii (One Foot In The Grave, Good Die To Die), buchał rock`n`rollem i czadem w pozostałych numerach. Kto wie czy dziś nie znaczyłby więcej przy odpowiedniej promocji. Teledysk do Good Day To Die był pierwszą okazją do ujrzenia Exodus w MTV. Wydawnictwo sprzedało się dobrze tylko w w Japonii. Wkrótce wytwórnia Capitol poinformowała zespół o zerwaniu kontraktu. Na wieść o tym Tempesta zdecydował się odejść, by dołączyć do robiących furorę White Zombie. Podczas tras koncertowych, dał o sobie znać chimeryczny charakter Souzy. Jego cyniczne uwagi zniechęciły w ostateczności pozostałych muzyków do kontynuowania działalności. Tym samym Exodus rozpadł się - Souza założył projekt Dogface, a reszta członków formacji zaszyła się domowych pieleszach.
W listopadzie 1993 Exodus już właściwie nie istniał. Na wieść o śmierci dwóch przyjaciół grupy - Jimmy'ego Lapina i Ronnie`go Schwartza - grupa jednakreaktywowała się na jeden koncert w składzie Souza / Holt / Hunolt / Butler / Hunting. Zagrali także Forbidden, Machine Head oraz Laughing Dead. Lapin był kumplem Gary Holta od siódmej klasy podstawówki oraz autorem tytułu Toxic Waltz. Potem Holt i Hunolt zatrudnili się w firmie zajmującej się pokryciami dachowymi. W sierpniu 1994 niestrudzony Paul Baloff postanowił wskrzesić zespół i zorganizował koncert pod tytułem "Bonded By Blood Revisited". Na jego apel odpowiedział tylko Tom Hunting. Jednorazową grupę uzupełnili gitarzyści Robb Flynn (ex-Vio-lence, Machine Head) i Craig Locicero (Forbidden) oraz basista Moose. Dziś Gary Holt uważa ten występ za największy "wygłup" Paula i Toma w ich muzycznej karierze. W 1995 Holt, Hunting oraz młody basista Jack Gibson utworzyli projekt Wardance. Nie wydano płyty, lecz dwa kawałki z tej sesji ukazały się potem na [8]. Nie mogący usiedzieć bezczynnie Holt wskrzesił zespół i wkrótce [7] ujrzał światło dzienne. W ciągu następnych 80 dni zespół zagrał aż 70 koncertów. Publika szalała, także na festiwalu "Dynamo" w Eindhoven. Ciekawostką był fakt, że Exodus grał wyłącznie numery z pierwszych dwóch albumów.
Niestety wytwórnia Century Media potraktowała zespół w sposób, który autentycznie ich załamał. Do tego stopnia, że postanowili ponownie zawiesić działalność. O tym przykrym doświadczeniu traktował kawałek Crime Of The Century, który miał pojawić się na albumie w przyszłości. W 2000 w wielkim stylu powrócił Destruction. Kreator przypomniał sobie jak należy grać. W Ameryce impulsem do reaktywacji thrashowych legend okazała się paradoksalnie bardzo nieprzyjemna sprawa. Wokalista Testament, Chuck Billy, zapadł bowiem na rzadką odmianę raka krtani. Na leczenie nowotworu potrzebne były fundusze, a te zapewnić miał benefis gwiazd thrashu pod nazwą "Thrash Of The Titans". Zaproszenie przyjęli Testament, Vio-lence, Forbidden Evil, Legacy (z Souzą), Death Angel, M.O.D. i Exodus. Miły akcent nastapił, kiedy podczas wykonywania Brain Dead na scenę wyszedł Souza, by odśpiewać go wspólnie z Baloffem. Koncert okazał się wielkim sukcesem artystycznym i kasowym. Niestety, w wyniku prawnych zawirowań, nie powstała oficjalna płyta dokumentująca to zdarzenie. Wkróce Chuck Billy wygrał walkę z chorobą, a na reaktywację zdecydowali się Exodus, Death Angel i M.O.D. Na początku 2002 Exodus grali kolejne koncerty i zaczęli pisać materiał na nową płytę. Baloff postanowił zrzucić zbędne kilogramy jeżdżąc na rowerze, by zacząć szaleć na scenie jak za młodych lat. Nadmierny wysiłek okazał się jednak tragiczny w skutkach. 2 lutego 2002 wokalista doznał udaru mózgu, a lekarze nie byli w stanie uratować 41-letniego wokalisty. Fani pogrążyli się w żałobie, lecz Holt i spółka ogłosili, że Exodus będzie kontynuować działalność. Za mikrofon wrócił Souza, któremu mocno przeszkadzały zobowiązania wobec rodziny i stała praca. Zetro po prostu niezbyt wierzył w sukces finansowy kapeli i spróbował swoich sił w beznadziejnym Tenet. Kolejne krążki utrzymały opinię o Exodus jako o niebywale solidnej, aczkolwiek niezbyt wybitnej kapeli thrashmetalowej. [14] zawierał nagrania z 2 kwietnia 1990 z "Filmore Auditorium" w San Francisco.

Byli i obecni członkowie zespołu występowali też w innych grupach:

ALBUM ŚPIEW GITARA GITARA BAS PERKUSJA
[1] Paul Baloff Rick Hunolt Gary Holt Rob McKillop Tom Hunting
[2-3] Steve `Zetro` Souza Rick Hunolt Gary Holt Rob McKillop Tom Hunting
[4-5,14] Steve `Zetro` Souza Rick Hunolt Gary Holt Rob McKillop John Tempesta
[6] Steve `Zetro` Souza Rick Hunolt Gary Holt Mike Butler John Tempesta
[7] Paul Baloff Rick Hunolt Gary Holt Jack Gibson John Tempesta
[8] Steve `Zetro` Souza Rick Hunolt Gary Holt Jack Gibson Tom Hunting
[9] Rob Dukes Lee Altus Gary Holt Jack Gibson Paul Bostaph
[10-12] Rob Dukes Lee Altus Gary Holt Jack Gibson Tom Hunting
[13-15] Steve `Zetro` Souza Lee Altus Gary Holt Jack Gibson Tom Hunting
[17] Rob Dukes Lee Altus Gary Holt Jack Gibson Tom Hunting

Steve Souza (ex-Legacy), Lee Altus (ex-Heathen, ex-Die Krupps), Paul Bostaph (ex-Forbidden, ex-Testament, ex-Slayer)

Rok wydania Tytuł TOP
1985 [1] Bonded By Blood #15
1987 [2] Pleasures Of The Flesh #28
1989 [3] Fabulous Disaster
1990 [4] Impact Is Imminent
1991 [5] Good Friendly Violent Fun (live)
1992 [6] Force Of Habit
1997 [7] Another Lesson In Violence (live)
2004 [8] Tempo Of The Damned #25
2005 [9] Shovel Headed Kill Machine
2007 [10] The Atrocity Exhibition... Exhibit A
2008 [11] Let There Be Blood
2010 [12] Exhibit B: The Human Condition
2014 [13] Blood In Blood Out
2017 [14] Bonded By Thrash (live / 2 CD)
2021 [15] Persona Non Grata #13
2024 [16] British Disaster: The Battle Of '89 (live)
2026 [17] Goliath

          

          

        

Powrót do spisu treści