
Niemiecki zespół założony w 1987 w Hamburgu. Lenny Wolf (właśc. Frank Wollschlager, urodzony 11 marca 1962) z początku był gitarzystą, ale z czasem zdecydował się poświęcić wyłącznie śpiewowi. Debiut został współprodukowany przez Boba Rocka, który stworzył czyste i solidne rockowe brzmienie w studiu Little Mountain w Vancouver i zmixował je w słynnych studiach Electric Lady w Nowym Jorku. Nie było wątpliwości, że nawiązanie do brzmienia Led Zeppelin było celowe, ponieważ w latach 80-tych istniało ogromne zapotrzebowanie na reaktywację zespołu. To właśnie okrzyknięcie Kingdom Come klonem Led Zeppelin, uniemożliwiło poważną analizę ich znakomitej muzyki i przylgnęło do całej późniejszej karierze grupy. Pomimo tych przesadnych porównań, główny riff otwierającego Living Out Of Touch raczej przypomina Robina Trowera niż Jimmy'ego Page'a. Zwrotkę oparto na spokojnych zagrywkach gitarowych na tle równomiernego rytmu perkusji, choć ten motyw powracał w refrenie, nadając utworowi dynamiczny i intensywny charakter. Pushin' Hard to standardowy hair metal tamtego okresu, uwagę zwracała przede wszystkim wolna gra basisty Johnny'ego Franka. What Love Can Be brzmiał niczym kroczący rozważny blues na wzór Tea For One Led Zeppelin, choć było tu również coś z Ride On AC/DC. Ta nastrojowa i mroczna kompozycja zawierała kilka nieoczekiwanych smaczków, które pomagały jej wznieść się ponad typową power-balladę, jednocześnie dając jej status potencjalnego radiowego hitu. The Shuffle brzmiał zabawnie i optymistycznie, wyłamując się z przemyślanego schematu. Największym hitem okazał się Get It On - tutaj władze przejmował wokalnie Lenny, a przed zakończenie wpleciono nawet perkusyjne wypełnienie w stylu Johna Bonhama. Podobno kasetowa kopia utworu wyciekła do stacji radiowej w Detroit, która zaczęła go odtwarzać jeszcze przed oficjalnym wydaniem, co wywołało reakcję łańcuchową, która podsyciła plotki o "reaktywacji Led Zeppelin" i zapewniła numerowi popularność. Johnny Frank i james Kottak współtworzyli Now Forever After oraz Hideaway - oba dość przyjemne, ale przyjmujące formę ścieżek dźwiękowych do filmów z lat 80-tych. Loving You cechowała fantastyczna aranżacja z rozmieszczeniem eklektycznych instrumentów i efektów pogłosu. Od skromnego początku gitary elektrycznej do głównie akustycznych motywów, utwór przechodzi z prawdziwie majestatyczną dynamiką, akcentowaną przez smyczki i emocjonalny śpiew Wolfa. Potkniecie zaliczono tylko w bezbarwnym Shout It Out. [1] osiągnął status złotej płyty już pierwszego dnia sprzedaży, a do statusu platynowego doszedł w USA i Kanadzie, osiągając 12 miejscu na listach przebojów w Stanach. Kingdom Come otrzmał nawet zaproszenie do roli supportu na "Monsters Of Rock".
[2] spotkał się z mniejszym zainteresowaniem, choć początkowe wyniki sprzedaży była porównywalne z debiutem. Szkoda, gdyż krążek był solidny, a miejscami nawet wartościowy album, na którym Zeppelinów umieszczono sprytnie w tle. Jednakże materiał w większości nie różnił się od konkurencji. Technicznie płyta była niezła: obie gitary manewrowały w prosty i skuteczny sposób, a Lenny Wolf narzucał swoim głosem dramatyczny ton. Na początek Do You Like It? z gwałtownym riffem, do którego dołączały perkusja i bas w intrygującym wirze, nie dając wytchnienia aż do samego końca. W AOR-owym Who Do You Love? zbyt wiele bylo klawiszy i łagodnych melodii - to komercyjne nawiązanie do Kashmir tutaj nie wypaliło. The Wind rozwijał się w skupiony i liryczny sposób, z kolei Highway 61 podążał za spektakularnym schematem akustyczno-elektrycznej eksplozji. Na sam koniec niemal epicki Stargazer, który bynajmniej nie był coverem Rainbow. I wówczas w sierpniu 1989 - kiedy Kingdom Come niemal odnalazł własne brzmienie i styl - wewnętrzne konflikty doprowadziły do nagłego rozpadu zespołu (zaledwie cztery miesiące po wydaniu albumu.). W tym samym roku pod szyldem Lenny Wolf's Germany ukazała się składanka, na którą weszły kawałki w wersjach demo (jeszcze z 1982). Kiedy Rick Steier i James Kottak założyli Wild Horses, wydawało się, iż kariera Kingdom Come na dobre dobiegła końca.
Lenny miał w szufladzie wiele pomysłów i postanowił nagrać [3] właściwie sam, z sesyjną pomocą perkusisty Bralowera i klawiszowca Van Baala. Płyta miała niewiele wspólnego z poprzedniczkami, głównie przez względu na stonowane brzmienie i introspektywny charakter. Właściwym byłoby stwierdzenie, że materiał powinien być solowym albumem Wolfa. Przeważały gitary akustyczneh, a wpływy Led Zeppelin zostały zredukowany do prostej inspiracji i niczego więcej. Udało się muzykowi stworzyć klimat wyjątkowej i sugestywnej atmosfery, a samo intro otwierającego I've Been Tryin' wystarczało, aby od razu zanurzyć się w tej atmosferze (delikatne wstawki fortepianu i flet). Sam utwór cechował się marzycielską aranżacją i w pewnym momencie nagły riff ożywia kawałek, czyniąc go elektryzującym i angażującym. Kolejne kompozycje płynęły z senną przyjemnością - Should I, Blood On The Land czy Both Of Uszawieszono pomiędzy melodią a hard rockowym pędem. Lenny zrealizował zarówno zabawny i słoneczny rockowy Stay, poprzez mroczne rytmy Shot Down, po oniryczny You'll Never Know - dość nieprzewidywalna ballada, przekazująca głębokie uczucia dzięki spokojnej interpretacji Lenny'ego. Numer przechodził w You're Not The Only...I Know, łączący rockowy ładunek z wyjątkowo romantycznym refrenem. Hard rockowy Do I Belong prowadził do finalnego Hands Of Time - utworu, który stał w połowie drogi między bardziej rytmiczno-rockowymi a bardziej wyrafinowanymi melodiami. Ta dość fascynująca płyta nie spotkała się niestety z oczekiwaniami komercyjnymi z powodu braku promocji.
Lenny nie poddał się i z bębniarzem Kaiem Fricke zrealizował [4], który zmywał ostatnie ślady stygmatyzacji jako "podróbki Led Zeppelin". Był jednak już rok 1993 i muzyczny rynek rządził się już swoimi prawami, w rezultacie po album sięgneli nieliczni. Wolf wykorzystał swobodę twórczą, by jeszcze bardziej wkroczyć na własne terytorium, z poczuciem własnego stylu. Chwilami muzyka brzmiała jak płyty The Cult z lat 80-tych z jakimś dziwnym połączeniem z lekkimi klawiszami. Po jednoznacznie hard rockowym Passion Departed, nadchodził będący kompletnym zaskoczeniem You're The One - kawałek niemal popowy i zbliżony stylistycznie do solowych dokonań Petera Gabriela. Wszelkie cięższe zagrywki ginęły pod nawałą syntezatorów i radiowych rytmów. Mad Queen to kolejny melodyjny pop-rockowy kawałek, tym razem z nijakim z bluesowym zacięciem. Nieco sztywny hard rock w Little Wild Thing był kompletnie nie-zeppelinowy, stąd może i też mało atrakcyjny. Lenny nagrał kilka ballad takich jak Friends, które dobrze współgrały z soulowym głosem lidera. Właściwie nie było w tym krążku nic ujmującego - był to melodyjny nastrojowy rock ze słyszalnym popowym skrętem. W studio pojawił się też Billy Liesegang, który nagrał gitarowe solówki. Na nagrany już w nowym składzie [5] nie było żadnego podskakiwania trendom i to był kolejny z rzędu melodyjno- melancholijny krążek. Kawałki w rodzaju Hope Is On Fire czy Gonna Change miały w sobie pewną ostrość. Gdyby tytułowy Twilight Cruiser ukazałby się jako singiel w 1989, mógłby być sporym hitem, z przewagą klawiszy i porywającym refrenem na wzór solowego Roberta Planta.Janine to bluesowo-balladowy numer i tu w końcu czuło się różnicę pięciosobowego składu, gdyż gitarzysta Markus Deml zagrał z dużym feelingiem.
Późniejsze albumy były mało interesujące. W studio towarzyszył mu zwykle gitarzysta Eric Forster, grający solówki. [13] zawierał ponownie nagrane utwory z pierwszych trzech płyt z dodatkowymi trzema numerami.
Dalsze losy muzyków Kingdom Come:
| ALBUM | ŚPIEW | GITARA | GITARA | BAS | PERKUSJA | KLAWISZE |
| [1-2] | Frank 'Lenny Wolf' Wollschlager | Danny 'Stag' Steigerwald | Rick Steier | Johnny Frank | James Kottak | - |
| [3] | Frank 'Lenny Wolf' Wollschlager | Jimmy Bralower | Koen Van Baal | |||
| [4] | Frank 'Lenny Wolf' Wollschlager | Kai Fricke | - | |||
| [5] | Frank 'Lenny Wolf' Wollschlager | Markus Deml | Oliver Kiessner | Kai Fricke | Bernd Fintzen | |
| [6] | Frank 'Lenny Wolf' Wollschlager | Markus Deml | Oliver Kiessner | Mark Smith | Kai Fricke | Bernd Fintzen |
| [7] | Frank 'Lenny Wolf' Wollschlager | Markus Deml | Oliver Kiessner | Mark Smith | Dion Derek Murdock | - |
| [8] | Frank 'Lenny Wolf' Wollschlager | Oliver Kiessner | Mark Smith | Marc Cross | Björn Tiemann | |
| [9-11] | Frank 'Lenny Wolf' Wollschlager | - | - | |||
| [12] | Frank 'Lenny Wolf' Wollschlager | Eric Forster | Frank Binke | Hendrik Thiesbrummel | - | |
| [13-14] | Frank 'Lenny Wolf' Wollschlager | - | - | |||
Lenny Wolf (ex-Stone Fury), James Kottak (ex-Buster Brown, ex-Montrose), ex-Kingdom Come, ex-Michael Lee Firkins), Matt Smith (ex-Flight 19, ex-Taken),
Dion Derek Murdock (Mother's Finest), Mark Cross (Magna Carta, ex-Nightfall, ex-Metalium)
| Rok wydania | Tytuł |
| 1988 | [1] Kingdome Come |
| 1989 | [2] In Your Face |
| 1991 | [3] Hands Of Time |
| 1993 | [4] Bad Image |
| 1995 | [5] Twilight Cruiser |
| 1996 | [6] Live And Unplugged (kompilacja) |
| 1997 | [7] Master Seven |
| 2000 | [8] Too |
| 2003 | [9] Independent |
| 2004 | [10] Perpetual |
| 2006 | [11] Ain't Crying For The Moon |
| 2009 | [12] Magnified |
| 2011 | [13] Rendered Waters |
| 2013 | [14] Outlier |


