Amerykański zespół założony w 1991 w Los Angeles przez Marka Free. Na początku lat 90-tych sytuacja wielu zespołów hard rockowych zaczęła się komplikować wraz z nadejściem grunge. Mimo zmiana preferencji szefów wytwórni płytowych i gustów publiczności nie oznaczała, że ostrzejsze granie przepadło całkowicie. Debiutancki album zawiera mnóstwo doskonałych utworów w stylistyce AOR/hard rockowej, a otwierający go On The Rise stanowił tego doskonały przykład. Tak jak w King Kobra i Signal, Mark Free po raz kolejny demonstrował swoją wielkość jako wokalista. Było to granie w stylu Baton Rouge, Wall Of Silence, Winger czy Hardline. To oszałamiające i porywające granie wymagała uważnego słuchania, choć niektóre utwory potrafiły zapaść głęboko w pamięć już po pierwszym przesłuchaniu (szybsze Who Cries Now, Take Me Down Nasty, Criminal oraz ballady: To Be Your Everything i Is It Over). Gitarzysta Bruce Gowdy wplótł kilka ostrych refrenów i solówek w nagraniach wyprodukowanych przez słynnego Beau Hilla (znanego ze współpracy m.in. z Alice'm Cooperem, Winger czy Europe). Ogólnie było to granie mocniejsze od Signal, ale bez przesady. Ten krążek po dzisiaj zostaje świadectwem genialnego melodyjnego hard rocka w wykonaniu niemal "boga za mikrofonem, jak nazwał Marka jeden z krytyków. Warto wspomnieć udział dwóch braci (Paula i Nate'a) Kipa Winger w chórkach wspierających. Autorem niejednoznacznej okładki był Hugh Syme - kanadyjski grafik, który wcześniej pracował dla Fates Warning (Parallels), Kix (Hot Wire), House Of Lords (Demons Down czy Steelheart (Tangled In Reins). Pięknię zapowiadającą się karierę przerwało odejście Marka Lee, który już w roku następnym wydał doskonały AOR-owy album Long Way From Love. Podobno frontman całe życie cierpiał na dysforię płciową i w listopadzie 1993- po operacyjnej "zmianie płci" - wokalista ujawnił się światu jako Marcie Michelle Free. Na koncertach zaczął występować w kobiecym makijażu i peruce - z tego powodu wiele środowisk atakowało go, a przy Marku pozostało niewielu przyjaciół. Unruly Child pozostał bez śpiewaka, stracił kontrakt płytowy z Atlantic/Interscope i pod nazwą Twelve Pound Sledge muzycy stworzyli zestaw instrumentalnych utworów z nadzieją na ponowne podpisanie kontraktu z inną amerykańską wytwórnią. Do tego jednak nigdy nie doszło, ale utwory z tych sesji zostały wykorzystane później na drugiej płycie Marka (Marcie) Free Tormented w 1995.
W 1997 z oryginalnego składu pozostali tylko Gowdy i Schellen. Kiedy w 1998 do grupy dołączyli śpiewający gitarzysta Kelly Hansen oraz basista Ricky Phillips. Kwartet mógł być z [2] dumny, gdyż po tych wszystkich perturbacjach powstał krążek co najmniej bardzo dobry, choć nie dorównujący poprzednikowi. Hansen okazał się muzykiem o niepodważalnym talencie i udowodnionym prestiżu - to właśnie dzięki niemu płyta brzmiała od samego początku świeżo i różnorodnie. Utwory płynęły kolejno bez żadnych przestojów, a wszystko podkreślał genialny wręcz Rise Up. Na baczniejszą uwagę słuchacza zasługiwały niewątpliwie: stadionowy hymn Heart Run Free, Why Should I Care? z wykorzystaniem akustyków, Do You Ever Think Of Me? w konwencji Survivor oraz ciekawy rytmicznie country-bluesowy To The Cross. Muzyczne podejście było łagodniejsze niż w przeszłości, ale końcowy efekt był niemal idealny. Ten skład szybko się posypał, a Unruly Child praktycznie nie funkcjonował przez kolejne pięć lat. W międzyczasie ukazał się składankowy [3], na który trafiło aż 16 numerów w wersjach demo nagranych w latach 1992-1994. Do wszystkiego dołączono DVD z materiałem filmowym z powstawania pierwszego albumu oraz wywiadami z Gowdy'm i Allisonem. Hansen i Schellen z pomocą Larry'ego Antonino zreaktywowali Hurricane.
[4] był dziwną hybrydą stworzoną przez okrojony skład. Na czele ekipy wciąż stał Gordy, wokalistą został Philip Bardowell, a na reszcie instrumentów zagrał powracający do Unruly Child Guy Allison. Zaskakiwał fakt, że była to trzecia płyta formacji i trzeci wokalista znakomicie się do tej muzyki dopasował. Jednak od razu słychać było, że Bardowell nie potrafił tak krystalicznie krzyczeć jak Mark Free i brakowało mui intensywności głosu Kelly'ego Hansena. Facet nadrabiał jednak to częściowo determinacją w stylu Lou Gramma z Foreigner, dzięki czemu krążek nie okazał się kompletnym niepowodzeniem. Otwierający Tear Me Down brzmiał nowocześniej niż jakikolwiek inny utwór zespołu, a Kings Of Tragedy (rozpoczynający się a capella od refrenu) wraz z Vertigo odzwierciedlały bardziej progresywny nurt. Większość jednak kawałków ocierała się o przeciętność spod szyldu Foreigner, tak jak miało to miejsce ze zwyczajną radiową piosenką Bring Me Home czy balladą w stylu Sammy'ego Hagara Something. Powstał krążek przeciętny, pozbawiony werwy i dobrych melodii.
W 2010 dosyć nieoczekiwanie zespół zebrał się ponownie w oryginalnym składzie. Początek [5] był obiecujący, gdyż Show Me The Money rozpoczynał się w stylu zbliżonym do debiutu. Gitary były dość ostre, tempo skoczne i pompatyczne zarazem, a głos Free nadal miał w sobie wiele werwy. Dość niefortunnie natomiast zaaranżowano chórki wyśpiewujące tytuł nagrania w refrenie, co dawało efekt przedrzeźnianie się ze słuchaczem. Podobna rytmikę zastosowano w niezłym Insane, pomijając sam wstęp wzorowany na jakiejś muzyce elektronicznej. Potencjał na przebój posiadał utrzymany w średnim tempie AOR-owy When We Were Young, z nadzwyczaj przyzwoitą gitarową solówkę i klawiszami nawiązującymi do Boulevard. Mieszane odczucia natomiast towarzyszyły Tell Another Lie - znakomite wokale bowiem nie szły w parze z mało interesującymi aranżacjami. Ostrzejszy Love Is Blind bliski był hard rockowi lat 80-tych - melodyjny riff przywodził na myśl wczesny Vixen, ale dorzucono nieco gitar nieprzesterowanych, dając efekt znajomy fanom Tyketto i Pretty Maids. Tytułowy When Worlds Collide to w znacznej mierze pościelówa - niby delikatna, ale w rytmicznym akcentowaniu pewnych nut wyczuwało się zapożyczenia z Dokken. Słabo prezentowała się ballada Talk To Me, zagrana po najmniejszej linii oporu, z wpływami country z jednej strony i modern-rockowych ballad a la Bon Jovi z drugiej. Do grona mniej udanych kompozycji dołączał również blady Life Death z mocniejszym śpiewem w refrenach, ale znowu psuły je źle zaaranżowane chórki. Read My Mind na starcie rozkładały soulowe chórki i mimo, że ten AOR-owy utwór robił się z czasem przyzwoity, ten niesmak z początku pozostawał. Podobać mi mógł Neverland z racji rytmicznych nawiązań do Giant, z kolei Very First Time musiały pokochac legiony fanatyków Def Leppard. W końcu You Don't Understand to taki też leopardowy AOR, ale prosiłoby się o mocniejszy finał - zwłaszcza przy podejrzanie słabym środku płyty. W zasadzie żaba z okładki znalazła się na niej przypadkowo i po prawdzie tylko otwieracz miał w sobie ducha debiutu. Unruly Child powrócił, choć chyba nie takiego powrotu jego fani oczekiwali - chyba, że byli w stanie zaakceptować rzemieślniczo wykonany AOR, odegrany w bezpieczny sposób przez cwanych rutyniarzy. Późniejsze płyty były bardzo podobne do siebie.

Późniejsze losy muzyków Unruly Child:

ALBUM ŚPIEW GITARA GITARA KLAWISZE BAS PERKUSJA
[1,3] Mark Free Bruce Gowdy Guy Allison Larry Antonino Jay Schellen
[2] Kelly Hansen Bruce Gowdy Ricky Phillips Jay Schellen
[4] Philip Bardowell Bruce Gowdy Guy Allison
[5-8] Mark Free Bruce Gowdy Guy Allison Larry Antonino Jay Schellen
[9] Mark Free Bruce Gowdy Guy Allison Tony Franklin gowdy/allison

Mark Free (ex-King Kobra, ex-Signal), Bruce Gowdy (ex-Stone Fury), Guy Allison (ex-Lodgic),
Jay Schellen / Kelly Hansen (obaj ex-Hurricane), Ricky Phillips (ex-Ted Nugent, ex-Bad English, ex-Bobby Kimball), Philip Bardowell (ex-Magdalen),
Tony Franklin (ex-The Firm, ex-Blue Murder, ex-Don Dokken, ex-Quiet Riot, ex-Derek Sherinian, ex-Lana Lane, ex-Rated X, ex-Joel Hoekstra's 13, ex-Fiction Syxx)


Rok wydania Tytuł
1992 [1] Unruly Child
1998 [2] Waiting For The Sun
2002 [3] The Basement Demos (kompilacja)
2003 [4] 3
2010 [5] Worlds Collide
2017 [6] Can't Go Home
2018 [7] Unhinged: Live From Milan (live)
2019 [8] Big Blue World
2020 [9] Our Glass House

          

    

Powrót do spisu treści